Dzięki wygranej nad Jessicą Pegulą Iga Świątek, po raz pierwszy w tym sezonie, awansowała do półfinału turnieju WTA 1000. To spory i mogący dawać ulgę przełom. Zwłaszcza, że Polka dokonała tego w imponującym stylu. Wynikiem 6:1, 6:2 nie pozostawiła rywalce złudzeń. W pomeczowej rozmowie na korcie przyznała, że wpływ na jej formę ma rozpoczęcie współpracy z Franciscem Roigem.
To, co robiliśmy przez ostatnie tygodnie, na pewno bardzo mi pomogło. Czuję się znacznie lepiej. Mam dużo pewności siebie przy swoich uderzeniach. Korzystałam z tego od początku meczu
„Serwis jest super, ale to nie jest tak, że wygrałam ten mecz serwisem. Na pewno dużo rzeczy działało i dużo rzeczy zrobiłam. Nadawałam sporo rotacji piłce i ona odskakiwała Jessice z rakiety. Taki był cel i tak trenowałam przez ostatnie tygodnie. Zagrałam tak, jak chciałam” – dorzucała później przed kamerą Canal+Sport.
Po wszystkim zwyczajowo zorganizowano konferencję prasową, podczas której grupa dziennikarzy zasypała Świątek pytaniami. Iga zdawała się być w szampańskim nastroju, a jedna wymiana zdań szczególnie niesie się po sieci.
Świątek weszła na konferencję prasową i się zaczęło. „Gdzie ja byłam?”
„Iga, czy możemy powiedzieć, że wracasz po zwycięstwa?” – zapytał jeden z dziennikarzy, nawiązując do wyników Polki z poprzednich tegorocznych turniejów. „To gdzie ja byłam?” – wypaliła tenisistka, a po jej wypowiedzi rozległa się salwa śmiechu. „To twój pierwszy półfinał w tym roku. Wcześniej wygrywałaś tu trzy razy” – kontynuował reporter. „Tak, to dobre statystyki” – śmiała się Iga. „Mogę mieć nadzieję na twój czwarty triumf w Rzymie?” – padło jeszcze. „Dobrze jest mieć nadzieję, więc dziękuję” – spuentowała Świątek.
W dalszej części konferencji Polka raz jeszcze podkreślała, że jest bardzo zadowolona ze swojej gry w ćwierćfinale zawodów w Rzymie. „Od początku czułam, że mogę dyktować warunki gry. Taktycznie też wszystko miało sens. Czułam piłkę bardzo dobrze. Po prostu wykorzystałam swoją szansę i czułam się dość pewna siebie” – tłumaczyła.
Cieszy ją obecna forma. Nie bez znaczenia jest fakt, że prezentuje ją właśnie podczas Internazionali d’Italia 2026. Na włoskich kortach od lat czuje się świetnie. Jest to dobre przetarcie przed zbliżającym się wielkimi krokami wielkoszlemowym Roland Garros (24 maja – 7 czerwca).
„Cieszę się, że mogę spędzić trochę czasu na korcie i rozegrać naprawdę solidne mecze z najlepszymi zawodniczkami. To na pewno dodaje mi pewności siebie, bo można trenować jak najwięcej, ale jeśli nie sprawdzisz tego na korcie, nie rozegrasz meczów i nie stawisz czoła presji, to i tak będziesz czuć się trochę zastały, kiedy nadejdzie moment pojedynku. Cieszę się, że rozegrałam kilka meczów. Mam nadzieję, że zagram jeszcze dwa” – podsumowała.
Następny raz zobaczymy Świątek w akcji już w czwartek 14 maja. Jej półfinałowe spotkanie z Eliną Switoliną na Campo Centrale w turnieju w Rzymie zaplanowano na godzinę 20.30.
- Zwrot ws. medalu olimpijskiego Semirunnija. Ta decyzja to dopiero początek
- Jessica Pegula prosto z mostu ws. Igi Świątek. Jest odpowiedź Polki

Iga Świątek, turniej w RzymieFILIPPO MONTEFORTEAFP

Iga Świątek, Internazionali d’Italia 2026Robert PrangeGetty Images

Iga Świątek, turniej w RzymieClive BrunskillGetty Images
Rafael Jodar – Luciano Darderi. Skrót meczu. WIDEOPolsat SportPolsat Sport
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
