Militarnyj powołuje się na niezależny rosyjski kanał informacyjny Astra prowadzony na Telegramie, który już wielokrotnie donosił o podobnych incydentach. W latach 2024 i 2025 rosyjskie lotnictwo zrzuciło, omyłkowo lub na skutek różnego rodzaju awarii, ponad 300 bomb na ukraińskie terytoria kontrolowane przez Kreml oraz miejsca w samej Rosji.
Tym razem incydent miał miejsce w rejonie jakowlewskim. Bomba, choć nie eksplodowała, to uszkodziła ok. 25 metrów torów kolejowych. Zdarzenie to doprowadziło do wykolejenia się pociągu, który przewoził kilkunastu pasażerów.
„Nieplanowany zrzut półtonowej rosyjskiej bomby FAB nad obwodem biełgorodzkim zakłócił ruch kolejowy w tym obwodzie. Bomba spadła bezpośrednio na tory kolejowe w rejonie jakowlewskim. Nie eksplodowała, ale uszkodziła 25 metrów torów” – relacjonuje Astra.
Test Xiaomi Photography Kit Pro. Zrób z Xiaomi 17 Ultra aparat
Rosjanie wykorzystują przeciwko Ukrainie bomby masie od 500 kg do nawet 3 tys. kg, które są w stanie zniszczyć każdą fortyfikację polową.
Problemem z punktu widzenia Ukraińców jest też fakt, że stosowane przez Rosjan moduły UMPK (Unifitsirovannogo nabora Modulei Planirovanie i Korrekcii) zamieniają zwykłe bomby FAB-500, FAB-1500 czy FAB-3000 w bomby szybujące.
Bomba FAB-500 ma masę 500 kg, z czego 300 kg przypada na materiał wybuchowy. Zastosowanie modułu UMPK zmienia ją w broń precyzyjną o zasięgu szacowanym na ok. 50-70 km.
Dzięki temu Rosjanie nie muszą wlatywać nad terytorium chronione przez ukraińską obronę przeciwlotniczą, ponieważ zrzucając bombę jeszcze nad Biełgorodem lub w jego okolicach mogą atakować cele położone np. w rejonie Charkowa. W przypadku błędu lub awarii narażają jednak własną infrastrukturę i mieszkańców.