Rozmowa Krzysztofa Gojdzia z Żurnalistą miała dotyczyć jego amerykańskiego snu, ale szybko zamieniła się w festiwal niezwykle kontrowersyjnych wypowiedzi. Lekarz gwiazd wywołał ogromne oburzenie swoimi opiniami na temat rzekomego „upadku USA”, ale to jego stwierdzenia zszokowały słuchaczy najbardziej.
Gojdź stwierdził między innymi, że „biała rasa powinna rządzić w Stanach”. Co więcej, otwarcie poparł antyimigranckie postulaty znane z retoryki Konfederacji czy wypowiedział się na tematy związane z wojną Rosji i Ukrainy, uderzając w Ukraińców. Choć te słowa zdominowały odbiór wywiadu, to gość Żurnalisty opowiedział również o gigantycznych zarobkach, na jakie może liczyć za dzień pracy.
Weronika Schreiber o krzywdzących komentarzach. „Nie spodziewałam się takiej fali hejtu”
Głównym punktem zaczepienia w kontekście sukcesu Gojdzia było jego szczere wyznanie na temat zarobków. Lekarz w rozmowie z Żurnalistą bez ogródek przyznał, że jest w stanie zarabiać w Stanach Zjednoczonych nawet… 100 tysięcy dolarów dziennie! Taka kwota – w przeliczeniu wynosząca blisko 400 tysięcy złotych za zaledwie 24 godziny pracy – dla przeciętnego zjadacza chleba jest sumą absolutnie kosmiczną.
Przy takich wpływach Krzysztof Gojdź wprost przyznaje, że zgromadził już fortunę, która pozwalałaby mu nie pracować do końca życia. Mimo bajecznego bogactwa i życia w luksusie, Gojdź często odnosi się do polskich realiów – w wywiadach nie ukrywa zdziwienia rosnącą drożyzną nad Wisłą i zastanawia się, jak Polacy dają radę wiązać koniec z końcem.