Jak donosi Fox News, prezydent Donald Trump przechowuje w biurku specjalny list zaadresowany do wiceprezydenta J.D. Vance’a. Dokument ma zawierać instrukcje na wypadek, gdyby „coś mu się stało”. Informację ujawniono w czasie, gdy ponownie nasiliły się obawy dotyczące bezpieczeństwa prezydenta po niedawnej próbie zamachu.

O istnieniu listu powiedział Sebastian Gorka, zastępca asystenta prezydenta, podczas występu w podcaście „Pod Force One”.

— W szufladzie biurka Resolute Desk znajduje się list zaadresowany do wiceprezydenta na wypadek, gdyby coś stało się prezydentowi — powiedział Gorka.

Dodał również, że Biały Dom posiada specjalne procedury awaryjne, których szczegóły pozostają tajne.

— Mamy odpowiednie procedury, proszę mi wierzyć. Nie mogę mówić o szczegółach, ale takie procedury istnieją — stwierdził Gorka.

„Jeśli cokolwiek się wydarzy, zmiotą ich z powierzchni ziemi”

Publikacja pojawiła się kilka tygodni po incydencie związanym z próbą zamachu w pobliżu dorocznej kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu, co ponownie wywołało debatę na temat bezpieczeństwa Trumpa oraz narastającej przemocy politycznej w Stanach Zjednoczonych.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump organizuje konferencję prasową w Białym Domu w Waszyngtonie wkrótce po strzelaninie, do której doszło podczas kolacji korespondentów Białego Domu, 25 kwietnia 2026 r.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump organizuje konferencję prasową w Białym Domu w Waszyngtonie wkrótce po strzelaninie, do której doszło podczas kolacji korespondentów Białego Domu, 25 kwietnia 2026 r.Celal Gunes/Anadolu via Getty Images / Getty Images

Oprócz tego, warto także przypomnieć, że podczas swojej prezydentury oraz kampanii wyborczej Trump wielokrotnie mierzył się z groźbami pod swoim adresem.

Gorka miał także bagatelizować możliwość, że zagraniczne rządy mogłyby próbować zaatakować Trumpa podczas jego obecnej wizyty wysokiego szczebla w Pekinie.

Rzecznik Białego Domu odmówił bezpośredniego komentarza w sprawie rzekomego listu i zamiast tego odesłał Fox News do wcześniejszego wywiadu z Trumpem.

W styczniowej rozmowie z NewsNation Trump powiedział, że wydał „bardzo stanowcze instrukcje” na wypadek, gdyby Iran próbował dokonać na niego zamachu.

Jeśli cokolwiek się wydarzy, zmiotą ich z powierzchni ziemi

— powiedział Trump.

Zgodnie z konstytucją Stanów Zjednoczonych to właśnie wiceprezydent jako pierwszy przejmuje obowiązki głowy państwa w przypadku niemożności sprawowania urzędu przez prezydenta. Ustawa o sukcesji prezydenckiej z 1947 r. przewiduje następnie marszałka Izby Reprezentantów oraz przewodniczącego pro tempore Senatu, a dopiero później członków gabinetu spełniających odpowiednie warunki.

Narastają obawy o bezpieczeństwo Trumpa

Wypowiedzi te pojawiły się kilka tygodni po tym, jak Donald Trump i pierwsza dama Melania Trump zostali ewakuowani z kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w Waszyngtonie po tym, jak uzbrojony napastnik próbował sforsować zabezpieczenia wokół wydarzenia.

Jak podała agencja Reutera, 31-letni podejrzany oddał strzały w kierunku agenta Secret Service w pobliżu miejsca wydarzenia, zanim został zatrzymany. Incydent ponownie rozbudził obawy dotyczące bezpieczeństwa prezydenta po serii zagrożeń, które pojawiły się w trakcie kampanii Trumpa w 2024 r. Wśród nich była m.in. strzelanina w Pensylwanii, podczas której kula otarła mu ucho, a także wydarzenie z września 2024 r. w jego klubie golfowym na Florydzie, gdzie uzbrojony podejrzany miał przy sobie karabin w stylu AK-47.

Republikański kandydat na prezydenta i były prezydent USA Donald Trump po próbie zamachu na jego życie podczas wiecu w Butler w Pensylwanii, 13 lipca 2024 r.

Republikański kandydat na prezydenta i były prezydent USA Donald Trump po próbie zamachu na jego życie podczas wiecu w Butler w Pensylwanii, 13 lipca 2024 r.Anna Moneymaker/Getty Images / Getty Images

Trump przeżył wcześniejszą próbę zamachu w Pensylwanii w lipcu 2024 r. Kula jedynie lekko drasnęła jego prawy płatek ucha, zaledwie kilka dni przed Narodową Konwencją Partii Republikańskiej.

W przeciwieństwie do wcześniejszych incydentów, kiedy wskazywano na ograniczone środki bezpieczeństwa wynikające z faktu, że Trump był wówczas kandydatem, ten ostatni atak miał miejsce w silnie strzeżonej federalnej strefie bezpieczeństwa.

To ponownie wywołało pytania o realne i nieustające zagrożenia, z jakimi mierzy się przywódca Stanów Zjednoczonych.