Miała kończyć karierę, ale zaczęła grać najlepszy tenis w karierze. To nie wracająca do formy Iga Świątek, a Sorana Cirstea dziś jest na ustach wszystkich. – Jeśli wygram w Rzymie, obiecuję, że jeszcze się zastanowię, co dalej – uśmiecha się Rumunka, która w kwietniu skończyła 36 lat. W czwartek zagra o finał z Coco Gauff.
– Nie korzystam z ChatGPT ani sztucznej inteligencji. Jestem dość tradycyjna w tych kwestiach. Lubię czytać, mieć w ręku książkę, często nawet wychodzę z domu bez telefonu. Lubię naprawdę żyć. Nie mam nic przeciwko tym, którzy korzystają z tych dóbr, bo każdy ma prawo robić, co chce. Ale dla mnie ważniejsze są prawdziwe więzi, emocje i wszystko, co czyni życie wyjątkowym. Nie chcę być zbytnio przywiązana do czegoś sztucznego – powiedziała niedawno Sorana Cirstea, 36-letnia tenisistka z Rumunii, która na turnieju w Rzymie właśnie zadziwia wszystkich. I to wcale nie tym, że chodzi z książką czy bez telefonu. A tym, co wyprawia z rakietą na korcie.