Alicja Szemplińska powalczy o zwycięstwo w finale już 16 maja. Awans zapewnił jej znakomity wtorkowy występ, podczas którego zrobiła imponujące show do utworu „Pray”. Wokalistka miała reprezentować Polskę już w 2020 r. z utworem „Empires”, jednak konkurs został wtedy odwołany z powodu pandemii COVID-19. Wielu fanów Eurowizji uważało, że artystka zasłużyła na drugą szansę.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

— Myślę, że nas nie zawiodła. Zaśpiewała fantastycznie. Alicja jest obdarzona świetnym głosem i pokazała, że potrafi śpiewać — ocenia w rozmowie z Onetem Marek Sierocki.

Utwór „Pray” wyróżnia się na tle typowych eurowizyjnych propozycji. Łączy elementy soulu, gospelu, R&B i nowoczesnego popu, a sama Alicja podkreślała wcześniej, że to najbardziej osobista i artystycznie dojrzała piosenka w jej karierze.

Imponujące show

Zdaniem Sierockiego nie mniej ważna od umiejętności wokalnych piosenkarki jest oprawa artystyczna występu, która była równie imponująca.

— Świetnie przygotowano choreografię i całą oprawę tego utworu, co w przypadku takiego wydarzenia jest niezwykle ważne. Eurowizja od wielu lat ściga się na efekt wizualny występu w gronie piętnastu wykonawców. Moim zdaniem Alicja była naprawdę najlepsza — podkreśla Sierocki.

Występ Polki podbił również serca internautów i zaraz po Grecji jest drugim, najchętniej oglądanym na kanale Eurowizji na Youtube. Zaledwie w jeden dzień zdobył prawie 900 tys. wyświetleń.

Zdaniem Sierockiego, Alicja Szemplińska nie miała silnej konkurencji.

— Niestety, nie było zbyt wielu naprawdę dobrych piosenek. Duże wrażenie zrobili na mnie Finowie, a oprócz tego podobała mi się tylko Alicja i właściwie nikt inny nie przypadł mi do gustu — dodaje.