Początek roku przyniósł dużo zawirowań w światowej gospodarce. Zarząd KGHM przyznaje, że sytuacja wcale nie wyglądała wtedy wesoło.
– To był okres, w którym praktycznie cały czas towarzyszyły nam niepewność i niestabilność. Po wybuchu wojny w Iranie ceny gazu poszły w górę, a miedź potaniała. Wzrosły za to notowania złota czy srebra. Nie było wiadomo, jak się to dalej rozwinie – mówi Remigiusz Paszkiewicz, prezes kombinatu.
Na szczęście dalszy rozwój sytuacji w większości potoczył się po myśli spółki, dzięki czemu zarząd miał się czym pochwalić podczas konferencji wynikowej po pierwszym kwartale.
Dobry rynek plus optymalizacja i oszczędności
Po chwilowej zadyszce ceny miedzi wróciły do trendu wzrostowego, przekraczając poziom 14 tys. USD za tonę. I to wyraźnie odbiło się na wynikach górniczej grupy. W ciągu trzech pierwszych miesięcy roku jej sprzedaż urosła o 33 proc. do 11,9 mld zł, wynik EBITDA więcej niż podwoił się do 5,46 mld zł, a zysk netto zwiększył się ponad 10-krotnie do 3,52 mld zł.
– Nasze osiągnięcia były bardzo dobre, pod wieloma względami rekordowe, albo najlepsze od dekady. Wyniki okazały się lepsze od konsensu rynkowego, a specjaliści pokazali wcześniej, że potrafią trafnie prognozować – komentuje Remigiusz Paszkiewicz.
Prezes podkreśla, że tak dobra dynamika wyników to nie tylko efekt warunków rynkowych, ale także bieżącej pracy w spółce, nastawionej na optymalizację procesów i oszczędności. Przykładem tego jest wzrost produkcji miedzi płatnej o 4 proc. przy zwiększeniu kosztów operacyjnych o ledwie 1 proc.
– Wyniki KGHM należy uznać za bardzo dobre. To pochodna tego, co dzieje się na rynkach światowych, gdzie surowce takie jak miedź czy srebro mocno ostatnio drożały. Dlatego inwestorzy i analitycy spodziewali się dużych zysków i pod to rósł kurs spółki przed publikacją raportu. A jak już wyniki zostały podane wielu graczy postanowiło zrealizować zyski – wyjaśnia Jakub Szkopek, analityk Erste Securities.
Notowania akcji KGHM-u rosły w środę momentami o ponad 7 proc., ale na czwartkowej sesji były już z reguły pod kreską, w najgorszym momencie nawet o ponad 4 proc.
Wyczucie czasu
– Duża zmienność na rynku, wymusiła na nas elastyczność w podejmowaniu decyzji – dodaje Piotr Krzyżewski, wiceprezes odpowiedzialny za finanse grupy.
KGHM zwiększył podaż miedzi i złota pod koniec stycznia w momencie szczytowych, jak się później okazało, notowań tych metali.
– To był idealny moment na realizację większej sprzedaży – twierdzi dyrektor finansowy.
Z drugiej strony grupa walczyła z kosztami.
– Po wybuchu konfliktu w Iranie ceny energii poszły mocno w górę, ale my ok. 50 proc. zapotrzebowania mieliśmy już zabezpieczone po wcześniejszych, niższych cenach – tłumaczy Piotr Krzyżewski.
A kiedy wzrosły ceny gazu spółka przełączyła się na elektryczną energię sieciową, co wtedy bardziej się opłacało.
– Splot tych czynników zaowocował tak dobrymi wynikami finansowymi – podsumowuje wiceprezes.
Analityk zwraca jednak uwagę, że rezultaty za pierwszy kwartał zostały wsparte przez wydarzenie jednorazowe, których skala nie będzie już tak duża w kolejnych okresach.
– Chodzi o to, że KGHM zrobiło wcześniej zapasy anod miedziowych z powodu modernizacji jednej ze swoich hut. Te zapasy zostały wycenione do poziomów rynkowych, co poprawiło wynik spółki-matki o ponad 2 mld zł – wyjaśnia Jakub Szkopek.
Polityka zabezpieczeń chroni przyszłość
Zarząd KGHM jest optymistycznie nastawiony na kolejne okresy.
– Dotychczasowa niestabilność nie pozwoliła nam jeszcze wycisnąć wszystkiego z dobrych warunków rynkowych – twierdzi Piotr Krzyżewski.
Sytuacja powoli się jednak stabilizuje, a ceny miedzi na rynkach światowych trzymają się blisko poziomu 14 tys. USD za tonę. Do tego pozytywnie na wyniki grupy przełożą się też decyzje Unii Europejskiej z końca zeszłego roku. Górnictwo metali nieżelaznych zostało włączone do programu wsparcia dla przemysłu energochłonnego. KGHM zakłada, że przyniesie mu to ok. 100 mln zł rocznie.
Specjalista Erste podkreśla dobre zarządzanie firmą.
– Warto odnotować, że zarząd KGHM wykorzystał korzystną koniunkturę i zwiększył hedging na swoje główne produkty. W przypadku miedzi zabezpieczenie cenowe pokrywa już ponad 20 proc. średniorocznych wolumenów, a w przypadku srebra jest to nawet ponad 60 proc. Kierownictwo spółki prowadzi rozsądną politykę w zakresie zabezpieczeń. Jeśli ceny surowców będą dalej rosły ograniczy to nieco wzrost zysków KGHM, ale jeśli miedź czy srebro potanieją, spółka odczuje to w mniejszym stopniu – mówi Jakub Szkopek.
Dług oczkiem w głowie
Dobra koniunktura i szybka poprawa wyników doprowadziły kapitalizację KGHM-u do poziomu 75 mld zł.
– Weszliśmy do prestiżowej grupy 50 największych spółek górniczych na świecie – podkreśla Remigiusz Paszkiewicz.
Zapowiada dalszy rozwój grupy, ale bez szaleństw.
– Będziemy działać zgodnie z planem, nie chcemy raptownie zwiększać wydobycia z powodu aktualnie wysokich cen surowców. Wydatki inwestycyjne rzędu 4 mld zł w tym roku to jest optymalny poziom. I tak robimy już sporo – deklaruje prezes.
Przeciwny zwiększaniu capexu jest też dyrektor finansowy. Zadłużenie netto KGHM-u wynosi ok. 5 mld zł. Mniejszy dług, a przez to mniejsze koszty finansowe, pozwolą lepiej przygotować spółkę na przyszłość- wyjaśnia.
Zarząd KGHM zarekomendował w tym roku przeznaczenie 300 mln zł na dywidendę, co daje 1,50 zł na akcje.
– To jest zgodne z nasza polityką dywidendową, która zakłada przekazywanie akcjonariuszom do 30 proc. zysku spółki-matki. To nie wymaga zmiany – mówi prezes.
