— Mało jest rzeczy tak mało przewidywalnych, jak demografia. Demografia dzisiaj skłania nas, zmusza nas, powinna nas inspirować do poważnej rozmowy o tym, jak pogodzić dobrą politykę wobec młodych, z tym że mamy kryzys demograficzny — powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w czasie wydarzenia Impact’26.
— W 2000 r. na jedną młodą osobę [w wieku] 15-24 [lat] przypadała jedna osoba w „drugiej młodości”, 60+. Dzisiaj na jedną młodą osobę przypadają trzy osoby tej już „drugiej młodości”, a tak naprawdę trzy osoby senioralne, 60+. To jest zmiana, która już się dokonała, w sumie bardzo szybko — zauważyła ministra.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— I ta zmiana dzisiaj mówi nam jedno: albo zdobędziemy się na mądrą politykę solidarności międzypokoleniowej, w której ta solidarność jest w obie strony, to znaczy młodzi są solidarni wobec seniorów, ale także, i o tym mówi się rzadziej, seniorzy są solidarni wobec młodych — dodała.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zwróciła również uwagę na powiązania demografii i demokracji. — Demokracja w czasach kryzysu demograficznego stwarza ryzyka demokracji senioralnej, to znaczy demokracji, w której większość osób głosujących myśli w kategoriach solidarności młodych wobec starszych niż starszych wobec młodych — podkreśliła.
Zobacz także: Rafał Brzoska zaskoczył na Impact’26. „Nic mi nie przeszkadza”
Ministra wskazała również zagrożenia płynące z tego typu polityki. — Dlatego, że młodzi ludzie obciążeni nadmiarową ilością danin mogą mieć skłonność, żeby wyjechać. Młodzi ludzie bez szans życiowych, które dają im satysfakcję i poczucie, że to jest kraj dla nich i kraj z przyszłością mogą mieć tendencję do tego, żeby jeszcze mniej mieć dzieci i jeszcze mniej zakładać rodziny. I tym samym cały problem zaczyna się jeszcze bardziej nakręcać — ostrzegła.
Zobacz także: Spór o nowy podatek w Polsce. Andrzej Domański odpowiada Amerykanom
Ministra wskazuje trzy kluczowe obszary
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zaznaczyła, że „potrzebujemy solidarności w obie strony”. — Po pierwsze to jest […] sprawa systemu emerytalnego. Takiej różnicy między kobietami a mężczyznami, jeśli chodzi o wiek, nie ma w żadnym innym kraju Europy — wyjaśniła.
— W minionym roku z budżetu do systemu emerytalnego dopłaciliśmy 130 mld zł. W tym roku dopłacimy 160 mld zł — wyliczyła.
— To oznacza, że młodzi ludzie, ludzie pracujący mają coraz większe obciążenia składkowe po to, aby seniorzy, którzy zapracowali na to swoją ciężką pracą, mogli dostawać emerytury — zaznaczyła. Pełczyńska-Nałęcz zdradziła, że osobiście uważa, że wiek emerytalny w Polsce należy zrównać.
— Dwa inne obszary to mieszkalnictwo i edukacja — stwierdziła. — Z perspektywy osób w średnim wieku i seniorów, którzy mieli okazję zarobić na mieszkaniach, im wyższe ceny mieszkań, tym być może dla nich lepiej. Dla młodych najważniejsza jest dostępność mieszkań. Chcą je kupić, żeby zakładać w nich rodziny i mieć dzieci. To jest absolutna sprzeczność interesów — zaznaczyła. Dodała, że dlatego mieszkania powinny być bardziej dostępne.
Zobacz także: Powstanie polski samochód elektryczny. Minister zdradza terminy
Ministra przedstawia powiązania między demografią a edukacją
— Jeżeli jest mniej młodych ludzi, to zadaniem społeczeństwa, takiego solidarnościowego, nas wszystkich jest danie młodym pokoleniom jak najlepszej edukacji. Tak, żeby wchodząc na rynek pracy, mogli pracować, jak najefektywniej, to znaczy dla siebie zarabiać tyle, by żyć godnie, a tym samym z tych godnych zarobków opłacać składki i dokładać się do emerytur — podkreśliła.
— My mamy w Polsce ogromny problem. Ogromną zbrodnią była fatalna reforma likwidująca gimnazja — oświadczyła ministra.