Przypomnijmy, że ten dramat rozegrał się 7 czerwca ubiegłego roku w Kochanowicach na Śląsku. Adam Sz. pojechał do domu mężczyzny, który związał się z jego byłą partnerką. Przed sądem mówił, że chciał „tylko porozmawiać”, ale w plecaku ukrył nóż. — Nie umiem wyjaśnić, dlaczego to zrobiłem. Żałuję — mówił na wcześniejszych rozprawach, zalewając się łzami.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Miłość, zdrada i śmiertelny finał

Według ustaleń śledczych wystarczyło jedno uderzenie — ostrze przecięło tętnicę. Mariusz R. nie miał żadnych szans na przeżycie. Zginął na miejscu. Po zbrodni Adam Sz. wezwał pogotowie, przebrał się i zawiadomił policję. Dlaczego zabił Mariusza R.?

Prokurator nie ma wątpliwości: kluczowe były słowa o dziecku, które padły podczas spotkania w domu ofiary. Gdy rywal miał powiedzieć, że jeśli Adam nie zajmie się synem, zrobi to on — doszło do tragedii.

— To właśnie ten moment wywołał atak — podkreślał oskarżyciel. — Sytuacja życiowa, w której znalazł się Adam Sz., przerosła go, nie sprostał jej, nie mógł kontynuować właściwej relacji ojcowskiej z synem. To spowodowało, że zaplanował odwet. Jednym uderzeniem pozbawił życia Mariusza R. O ile pogodził się z utratą partnerki, to z utratą dziecka już nie — mówił prokurator Krzysztof Droździok z Prokuratury Rejonowej w Lublińcu.

Według prokuratury nie był to przypadek. Adam Sz. miał od tygodni przygotowywać się do zbrodni. Przeglądał internet, sprawdzał, jak zabić.

— Zemsta była planowana — grzmiał prokurator. — Adam Sz. od pewnego czasu myślał, jak pozbyć się Mariusza R. Od maja ubiegłego roku przeglądał strony internetowe, szukał informacji, jaka kara za to grozi.

Biegli nie mają wątpliwości: był poczytalny

Kluczowa okazała się opinia biegłych psychiatrów i psychologów. — Nie stwierdziliśmy żadnych zaburzeń, które wpływałyby na jego poczytalność. Choroba psychiczna została wykluczona — ogłosili eksperci.

Dodali jednak, że Adam Sz. miał zaburzenia osobowości, bywał impulsywny i gwałtowny, przeżywał złość, frustrację i poczucie krzywdy, bo czuł się osobą poszkodowaną — wskazali.

Psycholog podkreślił też, że Adam Sz. był bardzo silnie związany z synem. To właśnie dziecko miało być dla niego najważniejsze.

Po zbrodni zrobił coś szokującego

Po zadaniu śmiertelnego ciosu Adam Sz. zadzwonił po pogotowie, przebrał się i sam pojechał na policję, przyznając się do winy.

Obrona uważa, że to dowód, iż nie działał z premedytacją. — Człowiek planujący zbrodnię ucieka, a on sam się zgłosił na komisariat — przekonywał adwokat. Obrońca mówił o emocjonalnym załamaniu, na które wpływ miała zdrada partnerki i wcześniejsza próba samobójcza oskarżonego. — To był człowiek psychicznie złamany — argumentował obrońca.

Na sali sądowej prokurator domagał się dla Adama Sz. 30 lat więzienia, twierdząc, że zabójstwo było zaplanowane. — Fakt odebrania życia ludzkiego zasługuje na szczególne potępienie — dodał prokurator Droździok.

Czy sąd uzna, że była to zaplanowana egzekucja z zazdrości, czy dramatyczny wybuch emocji zrozpaczonego ojca? Wyrok zostanie ogłoszony 21 maja o godz. 9.

Jednym ciosem zabił rywala. Wcześniej szukał w internecie, jak to zrobić. Przed sądem się popłakał

Brutalne zabójstwo w Biskupcu. „Cios zadany z wyjątkowo dużą siłą”

/6

– / Facebook

Mariusz R. zginął od jednego ciosu nozem.

/6

Rafał Klimkiewicz / Edytor

Proces oskarżonego Adama Sz. toczy się przed Sądem Okręgowym w Częstcohowie.