Jak relacjonuje UNITED24 Media, Brovdi podał konkretny przykład z obwodu donieckiego w Ukrainie. Według jego relacji rosyjskie wojska straciły tam system obrony powietrznej, który wcześniej miał służyć na okręcie, a potem trafił na ląd. Ten zestaw miał zostać rozmieszczony ok. 122 km od linii frontu.
– To całkiem zabawne, ale jednocześnie mówi nam to bardzo wiele. Rosjanie nie mają wystarczającej liczby systemów, więc wykorzystują wszystko, co jest dostępne – skomentował.
W ocenie Browdiego takie przykłady pokazują rosnące problemy Rosji z dostępem do nowszych systemów. Dowódca uważa, że dlatego rosyjska armia sięga po każdy dostępny środek, także po rozwiązania pamiętające czasy Związku Radzieckiego. Tę tezę łączy z działaniami ukraińskich jednostek bezzałogowych.
Według ukraińskiego wojskowego od początku 2026 r. jego siły zniszczyły 134 rosyjskie systemy obrony powietrznej. Jak ocenił, osłabia to możliwości ochrony rosyjskiej infrastruktury na tyłach oraz obiektów wojskowych przed uderzeniami dronów. W jego opinii daje to Ukrainie większą swobodę w planowaniu ataków dalekiego zasięgu.
Brovdi przekonuje, że słabsza rosyjska obrona przeciwlotnicza pozwala ukraińskim dronom docierać dalej na tereny kontrolowane przez Rosję. Wśród celów wymienił obiekty wojskowe, infrastrukturę energetyczną oraz zakłady związane z przemysłem obronnym.
UNITED24 Media przypomina również wcześniejsze działania operatorów Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy w okupowanej części obwodu donieckiego. Ukraińcy mieli tam trafić m.in. radar wysokościomierza PRV-16, radar wczesnego ostrzegania P-18, a także składy amunicji i magazyny paliwa.