Na początku tygodnia posłowie Prawa i Sprawiedliwości złożyli do Sejmu projekt ustawy regulującej rynek kryptowalut. W ustawie zapisano postulat o delegalizacji obrotu kryptoaktywami w Polsce. Głos w tej sprawie zabrał Jacek Sasin. W „Gościu Wydarzeń” wyjaśnił, że pomysł PiS wynika z bezradności polskiego państwa.
– Prawo i Sprawiedliwość na pewno nie byłoby za tym, żeby zakazywać obrotu kryptowalutami w Polsce, gdybyśmy mieli pewność, że polskie państwo pod rządami Tuska jest w stanie uchronić obywateli przed oszustami – powiedział na antenie Polsat News.
„Sygnały były od wielu miesięcy”. Jacek Sasin o sprawie Zondacrypto
W rozmowie z Piotrem Witwickim uznał, iż „niestety państwo Donalda Tuska tak, jak nie było w stanie ochronić Polaków przed Amber Gold, tak nie było w stanie również ochronić przed Zondacrypto”. Podkreślił, że „priorytetem jest ochrona obywateli, którzy muszą czuć się bezpieczni we własnym państwie”.
– Muszą mieć poczucie, że polskie państwo dba o ich bezpieczeństwo, że nie jest tak jak teraz, czyli, że państwo nie reaguje na sygnały, które ma, a tak było w przypadku Zondacrypto, że ta firma jest firmą dużego ryzyka i może spowodować, że jej klienci stracą duże pieniądze. Takie sygnały były od wielu miesięcy – dodał.
ZOBACZ: Co piąty Polak nie słyszał o aferze Zondacrypto. Najnowszy sondaż
Zdaniem Sasina „niestety instytucje polskiego państwa: ani KNF, ani służby specjalne, ani jakakolwiek instytucja podległa rządowi Donalda Tuska, nie zareagowała w tej sprawie, nie dała żadnego ostrzeżenia Polakom. Dlatego to oni dzisiaj odpowiadają za to, że są takie a nie inne skutki dla Polaków – stwierdził.
WIDEO: Jacek Sasin w programie „Gość Wydarzeń”

W Polsat News ocenił, iż przerzucanie przez rząd odpowiedzialności za tę sprawę na PiS to „próba odwrócenia uwagi od rzeczywistych spraw”. – Problemem jest to, że polskie państwo rządzone przez Tuska zawiodło całkowicie. Nie ostrzegło obywateli, mimo że miało informacje o niebezpieczeństwie. Co więcej, Donald Tusk uznał za stosowne zwołać tajne posiedzenie Sejmu w tej sprawie, ale nie uznał za stosowne poinformować Polaków o tym, że jest jakiekolwiek niebezpieczeństwo – dodał.
„Widocznie zmienił zdanie”. Sasin o słowach Morawieckiego
Dlatego, według Sasina, „w tym momencie jedyną szansą jest zamrożenie tego rynku”. – Nasz projekt ustawy jest efektem tego, że dzisiaj nie możemy w inny sposób ochronić Polaków, bo dzisiaj niestety nie ma wpływu jako opozycja na to, jak działają instytucje państwa, odpowiedzialne za bezpieczeństwo Polaków. Więc dzisiaj jedyną szansą jest zakazać tego – stwierdził.
– Natomiast kiedy wrócimy do władzy i instytucje polskiego państwa zaczną wreszcie realizować swoje zadania, zaczną chronić obywateli, to wtedy przyjdzie czas być może na to, żeby ucywilizować ten rynek, żeby wprowadzić realne mechanizmy i wtedy ten zakaz nie będzie potrzebny – podkreślił poseł PiS
ZOBACZ: Znikają ludzie i bitcoiny warte fortunę. Tajemnice rynku kryptowalut
Zapewnił jednak, że nie jest za tym, żeby pastwo rekompensowało straty osobom, które zainwestowały w Zondacrypto. – Ja tego nie postuluję, natomiast chciałbym, żeby polskie państwo wprowadziło mechanizmy, żeby takie straty się nie zdarzały – powiedział były wicepremier.
Sasin odniósł się również do słów byłego premiera Mateusza Morawieckiego, który skrytykował pomysł całkowitego zakazu kryptowalut. – Pan premier widocznie zmienił zdanie w tej sprawie, bo – o ile mi wiadomo – w 2018 roku mówił o tej możliwości zakazu kryptowalut, no ale każdy ma prawo zmienić zdanie – stwierdził były wiceszef gabinetu Morawieckiego.
Polityk podkreślił jednak, że wolałby aby tego typu dyskusje między politykami PiS prowadzone były wewnątrz partii. – W sytuacji, kiedy jest złożony projekt, który jest efektem uzgodnień i rozmów, to jest dobrym obyczajem, ale też chyba obowiązkiem członka klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości aby powściągnąć się przed tego typu krytyką – dodał.
„Muszą najpierw zmienić konstytucję”. Sasin o małżeństwach jednopłciowych
W „Gościu Wydarzeń” poruszono również temat transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski poinformował w czwartek o pierwszym takim przypadku w stolicy.
– To, co robi Rafał Trzaskowski, wynika z polityki rządu, bo o tym mówili przecież i premier Donald Tusk, i minister Marcin Kierwiński. Ta sytuacja pokazuje, że Platforma Obywatelska, która chce dzisiaj uchodzić za partię konserwatywną, prawicową, przywdziewa tylko takie szaty, żeby po raz kolejny oszukać wyborców – powiedział.
Jego zdaniem transkrypcja aktów ślubu par jednopłciowych jest niezgodna z polską konstytucją. – Jeśli chcą więc robić tego typu rzeczy, to muszą najpierw zmienić konstytucję, bo w niej jest wyraźnie napisane, że małżeństwo w Polsce to jest związek kobiety i mężczyzny – przypomniał.
ZOBACZ: Pierwsza taka sytuacja w Warszawie. Urząd dokonał transkrypcji aktu ślubu jednopłciowej pary
Zapewnił, że po powrocie PiS do władzy, w Polsce zostanie „przywrócona praworządność”. – Bo dzisiaj praworządności w Polsce jak widać nie ma. Ludzie, którzy przez osiem lat krzyczeli „konstytucja” i którzy mówili, że przywrócą obowiązywanie konstytucji, dzisiaj ją brutalnie depczą, bo uznawanie małżeństw jednopłciowych, to jest brutalne deptanie konstytucji – stwierdził.
Jak dodał po przejęciu władzy przez PiS „wszystkie akty prawne, niezależnie czy to są uchwały, dekrety, czy wszystkie inne tego typu bezprawne działania niezgodne z konstytucją, przestaną obowiązywać”.
– To jest kanon praworządnego państwa. Albo szanujemy to państwo, jego instytucje, jego ramy prawne, albo tego nie szanujemy. Nie ma tutaj czegoś pośredniego. Jeśli jest konstytucja, która mówi tak czy inaczej, to trzeba jej przestrzegać, a jeśli nam się to nie podoba, to możemy tę konstytucję zmienić – podsumował Sasin.
