Sony Xperia 1 VIII potraktowałem zdecydowanie zbyt ostro. Kurz po premierze opadł, a ja jestem jej winny przeprosiny. Dopiero teraz widzę, że to smartfon z ideałami, o których tak często sam tu piszę. Tak naprawdę praktycznie nie ma tu wad.
- Sony Xperia 1 VIII to jedyny flagowiec na rynku z taką specyfikacją za 6499 złotych.
- Ma unikalne cechy, których próżno szukać u konkurencji.
- Gdyby nie bateria, byłaby najłatwiejszym do polecenia flagowcem na rynku.
Gdy pisałem o przeciekach na temat Sony Xperii 1 VIII, nazwałem ją brzydalem (delikatnie rzecz biorąć). Gdy pisałem o premierze Sony Xperia 1 VIII, taki pewny siebie wcale już nie byłem. Teraz jest mi trochę wstyd, bo to jeden z bardzo niewielu telefonów w 2026 roku, które mają jaja iść swoją własną drogą. Wypada mi przeprosić.
Sony Xperia 1 VIII to jedyny taki flagowiec na rynku
Zacznę od banałów, które dla większości w 2026 roku nie mają znaczenia. W premierowym wpisie zganiłem producenta za 256 GB na dane, ale jednocześnie zaznaczyłem, że dzięki kartom microSD jest to łatwe do wybaczenia. Sam wielokrotnie pisałem, że regularnie korzystam z chmur. Są jednak dane, których nie chcę w nich umieszczać. I dlatego nadal ma to sens w obecnych czasach.
Dyskusja na temat tego, czy dzisiaj złącze jack 3.5 mm ma dla kogokolwiek znaczenie, jest bez sensu. Oczywiście, że ma, a popularność kablowych słuchawek rośnie z każdym dniem. Dla mnie TWS to wygoda, a bez ANC nie wsiądę do samolotu czy pociągu, ale z punktu widzenia domowego użytkownika nie ma to takiego znaczenia. Kabel wraca do łask, a Xperia nie zrezygnowała z dedykowanego złącza.

Sony Xperia 1 VIII / fot. Sony
Poza tym mamy jeszcze przycisk migawki – i to fizyczny, dwustopniowy. Dzięki temu robienie zdjęć jest wygodne i intuicyjne. Czy jest to lepsze rozwiązanie niż to z iPhone’a, z pojemnościowym przyciskiem? Oczywiście, że jest. Z drugiej strony jest coś, czego nadal nie znoszę – fizyczny czytnik odcisków palca. To akurat nie ma żadnego uzasadnienia.
Na koniec od siebie dodam jeszcze coś, za szczególnie lubię nową Xperię – to głośniki stereo skierowane frontem do użytkownika. Dzięki wielkim ramkom jest na nie miejsce, a na co dzień to najwygodniejsza możliwa opcja.
Nikogo nie kopiują, a open devices to unikat na rynku
Do tego Sony Xperia 1 VIII to jedyny flagowiec na rynku, który w 2026 roku nie próbuje nikogo kopiować. O ile można nie lubić grubych ramek nad i pod ekranem, czy wyspy aparatów, tak Xperii nie da się pomylić z nikim innym. I po czasie doszedłem do wniosku, że mnie też się podoba, bo obecnie nic w wyglądzie telefonu nie przeszkadza mi tak, jak wycięcie na przedni aparat.
Zauważ też, że ten telefon jako jedyny na rynku (oczywiście, że znajdziesz wyjątki, ale mam tu na myśli wolumen sprzedaży) ma możliwość wymiany karty SIM bez konieczności szukania igły. Ktoś powie, że w erze eSIM nie ma to takiego znaczenia, ale to nieprawda. Są kraje, gdzie eSIM nadal nie ma racji bytu.
Sony Xperia 1 VIII Open Device / fot. Sony
Na koniec dorzucę jeszcze to, jak dobre Sony jest w utrzymywaniu swojej wersji Androida tak możliwej do modyfikacji, jak tylko się da. Chcesz flashowa? Śmiało. Zablokowany bootloader? Robi to konkurencja, nie my. Za sam projekt Open Devices w 2026 roku Sony należą się brawa.
Gdyby nie detale, to sam bym ją sobie kupił
Tak naprawdę są tylko dwie rzeczy, które powstrzymują mnie przed zakupem Sony Xperia 1 VIII. No, może trzy, bo tym trzecim jest głos rozsądku przed wydaniem 6500 złotych na telefon, który nie ma składanego ekranu. Takiej kwoty nie osładza nawet wart 1600 złotych bonus w przedsprzedaży.
Dwa pozostałe to bateria o pojemności 5000 mAh oraz ładowanie o mocy 30 W. Wiem, że Sony naprawdę potrafi optymalizować smartfona pod kątem zużycia energii. Kiedy sobie jednak pomyślę, co mogliby wyciągnąć z 7000 mAh, to wpadam w wyjątkowo rzewny nastrój. Dla szybkości ładowania nie ma usprawiedliwienia – tu zdania nie zmieniłem.

Sony Xperia 1 VIII / fot. Sony
Na szczęście jest spora szasna na to, że Sony Xperia 1 VIII trafi do mnie na testy. Być może w recenzji ponownie przyjdzie mi odszczekać to, co napisałem powyżej. Nie ma sensu się ze mną nie zgadzać – być może za tydzień zrobię to sam.
Opracowanie własne
