W skrócie:
- Wzrost kosztów badań wymusił nowe zasady rozliczania, które mają zapewnić priorytet pacjentom onkologicznym, dzieciom i osobom w stanie pilnym
- Efekt jest taki, że kolejki dla pacjentów wydłużają się horrendalnie
- Ministerstwo Zdrowia i NFZ monitorują sytuację, i zapewniają, że pacjenci z objawami alarmowymi powinni mieć zapewniony dostęp do badań
- Eksperci są jednak przekonani, że profilaktyka bardzo na tej zmianie ucierpi
Coraz więcej placówek medycznych informuje o zmianach w harmonogramach badań diagnostycznych. Szpital Żywiec ogłosił właśnie, że pacjentów czekających na gastroskopię czekają poważne utrudnienia. Zapewnił jednak, że rozumie niezadowolenie pacjentów.— Diagnostyka może kosztować 500 zł, natomiast leczenie zaawansowanego raka jelita grubego idzie już w setki tysięcy zł — ostrzega Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej. — Dlatego jest dla nas kompletnie niezrozumiałe, że podjęto decyzję właśnie w tym kierunku — dodaje.Dłuższe kolejki na gastroskopię — nawet dwa lata oczekiwania
Szpital Żywiec poinformował, że z powodu ograniczeń budżetowych narzuconych przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) konieczne jest przesuwanie terminów badań gastroskopii. Rejestracja kontaktuje się z pacjentami, których wizyty muszą zostać przełożone. Szacuje się, że czas oczekiwania na gastroskopię może się wydłużyć nawet dwukrotnie, a w przypadku badań ze znieczuleniem — do dwóch lat. Dodatkowo badania finansowane przez NFZ będą wykonywane tylko w dni powszednie, w ograniczonych godzinach.
Placówka podkreśla, że rozumie niezadowolenie pacjentów, ale musi przestrzegać limitów finansowych. Zarząd szpitala na bieżąco monitoruje sytuację, jednak bez zwiększenia finansowania nie jest możliwe pełne wykorzystanie potencjału pracowni endoskopii. Szpital prosi o wyrozumiałość wobec pracowników rejestracji, którzy przekazują informacje o nowych terminach. UCK w Gdańsku komentuje sytuację: badania obrazowe nie są odwoływane, ale terminy się przesuwają
W ostatnich dniach w mediach społecznościowych rozgorzała też dyskusja na temat odwoływanych badań w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku. Szpital wydał oficjalny komunikat, w którym zapewnia, że nie odwołuje badań obrazowych. Zmiany dotyczą jedynie przesunięcia wybranych terminów tomografii komputerowej dla pacjentów zewnętrznych, którzy znajdują się w trybie stabilnym.
UCK podkreśla, że badania tomografii komputerowej dla pacjentów onkologicznych, w trybie pilnym, objętych ustalonym planem leczenia oraz dzieci odbywają się bez zakłóceń. Przesunięcia dotyczą zaledwie 1 proc. wszystkich badań obrazowych realizowanych w szpitalu, co stanowi 4 proc. badań TK. Placówka stale rozwija bazę sprzętową — dzięki współpracy z Ministerstwem Zdrowia i środkom z Krajowego Planu Odbudowy szpital zakupił nowe aparaty USG, RTG oraz zmodernizował sprzęt do tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego. Wkrótce planowany jest kolejny zakup nowoczesnych urządzeń.Pacjenci komentują: są zarówno głosy krytyki, jak i uznania
Pod komunikatem UCK pojawiły się liczne komentarze pacjentów. Część z nich zgłasza, że pomimo zapewnień szpitala terminy badań kontrolnych dla pacjentów onkologicznych zostały przesunięte nawet na 2027 r. Inni zwracają uwagę na trudności w kontakcie z rejestracją i długi czas oczekiwania na wyniki badań. Są jednak także pozytywne opinie — pacjenci chwalą profesjonalizm i zaangażowanie personelu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
UCK tłumaczy, że przesunięcia terminów wynikają ze zmiany sposobu finansowania badań obrazowych. Szpital przeprasza za niedogodności i zapewnia, że o wszystkich zmianach pacjenci są informowani telefonicznie przez call center. Apeluje o wyrozumiałość i podkreśla, że sytuacja dotyczy niewielkiej części badań i nie obejmuje pacjentów wymagających pilnej diagnostyki.
Kolonoskopia w Rumi — nawet 1472 dni oczekiwania
Podobne problemy dotyczą także innych placówek. W Rumi pacjenci informowani są o bardzo odległych terminach kolonoskopii finansowanych przez NFZ — najbliższy możliwy termin to 11 maja 2030 r., co oznacza aż 1472 dni oczekiwania. Lekarze i eksperci radzą, by w takiej sytuacji szukać alternatywnych miejsc, w których czas oczekiwania może być krótszy.
Ministerstwo Zdrowia przypomina: płacimy 100 proc. za profilaktykę kolonoskopii, nie ma żadnego uzasadnienia, żeby te badania przesuwać. Natomiast gastroskopia jest w pełni finansowana przez NFZ jako badanie diagnostyczne w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, bez limitów, gdy istnieją wskazania medyczne.
Oznacza to, że pacjenci z objawami alarmowymi lub podejrzeniem choroby powinni mieć zapewniony dostęp do badania.
Zmiany w finansowaniu — priorytet dla pacjentów onkologicznych i dzieci
W ostatnich latach liczba świadczeń w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej wzrosła o 20 proc., a ich wartość aż o 152 proc. Średni koszt badań, takich jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, kolonoskopia czy gastroskopia, również znacząco wzrósł. Nowy model rozliczania nadwykonań dla czterech najdroższych badań diagnostycznych ma zapewnić priorytetowy dostęp dla pacjentów onkologicznych z kartą DiLO, dzieci oraz osób wymagających pilnej interwencji.
Od 1 kwietnia obowiązują nowe stawki za nadwykonania: 60 proc. w endoskopii (gastroskopia i kolonoskopia) oraz 50 proc. w diagnostyce obrazowej (tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny). NFZ i Ministerstwo Zdrowia zapewniają, że monitorują sytuację i reagują na sygnały o lokalnych problemach organizacyjnych. W przypadku wątpliwości pacjenci powinni kontaktować się z regionalnymi oddziałami NFZ.
Pacjenci muszą uzbroić się w cierpliwość, ale placówki zapewniają, że robią wszystko, by jak najlepiej wykorzystać dostępne środki i zapewnić opiekę na najwyższym poziomie.
To nas będzie dużo kosztowało
— O ile osoby z podejrzeniem nowotworu wejdą w tzw. szybki tryb diagnostyczny, to nie wszystkie nowotwory są diagnozowane właśnie w tym trybie. Część wykrywa się niejako przypadkiem, przy okazji diagnostyki innych objawów — tłumaczy w rozmowie z Medonetem Jakub Kosikowski, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej. — I nie chodzi tutaj wyłącznie o profilaktykę wykonywaną po pięćdziesiątym roku życia, ale również o osoby młodsze, starsze albo takie, które po prostu nigdy wcześniej się nie zgłosiły na badania — dodaje.
Tłumaczy, że po pierwsze wzrośnie odsetek nowotworów wykrywanych w późniejszym stadium. Po drugie, pamiętajmy, że nowotwory nie są jedynymi schorzeniami wykrywanymi w badaniach obrazowych i endoskopowych. Mamy do czynienia także ze stanami przednowotworowymi, zapaleniami żołądka, zapaleniami jelit, urazami czy chorobami reumatycznymi, które również wymagają odpowiedniej diagnostyki.
W jego ocenie, jeżeli ci wszyscy pacjenci będą diagnozowani później, to z dużym prawdopodobieństwem ich leczenie okaże się droższe albo po prostu pogorszy się ich stan zdrowia. Mogą też dłużej przebywać na zwolnieniach lekarskich. Najprostszy przykład to uraz kolana, przy którym podejrzewa się uszkodzenie więzadła wymagające rekonstrukcji. Jeżeli taka osoba zamiast terminu rezonansu za dwa miesiące — co pozwoliłoby przeprowadzić operację i wrócić do pracy po trzech miesiącach — dostanie termin badania dopiero za rok, to wiadomo, że będzie znacznie dłużej przebywać na zwolnieniu. To z kolei oznacza większe koszty społeczne.
— Nie chodzi więc wyłącznie o wydatki związane bezpośrednio ze składkami na ochronę zdrowia. Te oszczędności będą w praktyce pozorne — przekonuje lekarz. — Oszczędzanie na diagnostyce niemal zawsze oznacza później dużo większe wydatki na leczenie. Diagnostyka może kosztować 500 zł, natomiast leczenie zaawansowanego raka jelita grubego idzie już w setki tysięcy zł. Dlatego jest dla nas kompletnie niezrozumiałe, że podjęto decyzję właśnie w tym kierunku — dodaje.
Treści z serwisu Medonet mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem a jego lekarzem. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.