Prawdziwe dziennikarstwo. Niezależna redakcja. ZA DARMO.

„Plan B” to efekt zawetowanej przez prezydenta ustawy o SAFE. Gdyby nie sprzeciw Karola Nawrockiego, wydatki na modernizację służb (policji, straży granicznej) i infrastruktury mogącej służyć celom obronnym mogłyby być bez problemów finansowane pieniędzmi z unijnego SAFE. Po jego wecie zapadła decyzja, że pieniądze te będą szły poprzez istniejący już Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, tyle że nie ma możliwości finansowania tych celów tą metodą. Stąd potrzeba opracowania prawnego bajpasu, który w piątek zostanie szczegółowo zaprezentowany.

Już sam fakt ogłoszenia „planu B” oznacza, że inicjatywa otrzymała polityczne błogosławieństwo ze strony ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Wcześniej – jak wynika z naszych nieoficjalnych rozmów – jego resort miał obawy, czy uruchomienie środków na służby i infrastrukturę nie pogorszy wskaźników budżetowych, o których Polska regularnie musi informować Brukselę w związku z procedurą nadmiernego deficytu (w tym roku zapewne przekroczymy też unijne progi ostrożnościowe dotyczące poziomu zadłużenia).

Znalazła zamiennik kultowego olejku. Zamiast 100 zł tylko 30 zł Rząd omija weto Nawrockiego. Nowy plan na 180 mld zł z programu SAFE

Rząd omija weto Nawrockiego. Nowy plan na 180 mld zł z programu SAFE

– Szykowane rozwiązanie nie będzie się wiązało ze wzrostem deficytu. W związku z czym jesteśmy zadowoleni, że uda się wykorzystać środki z SAFE i dokonać modernizacji tam, gdzie utrudniało ją weto prezydenta – słyszymy w rządzie.

Kolejny rozmówca z rządu przyznaje, że negocjacje nie były proste. – Domański jest od tego, by ciąć, a nie dokładać. Nic dziwnego, że zgłaszał obawy. Co więcej, każde ministerstwo miało tu inny interes. Ale udało się porozumieć – w efekcie około 7 mld zł trafi na policję i straż graniczną, do tego kilkaset tysięcy złotych trafi do Służby Ochrony Państwa – podaje rozmówca.

Dylemat ministra finansów

Cała operacja ma polegać na zamianie źródeł finansowania. To, co policja i straż graniczna miały otrzymać z SAFE, dostanie MON. A z kolei wydatki, które obie służby miały mieć pokryte z unijnej pożyczki, dostaną z budżetu z puli MON. Cały pomysł to efekt weta Karola Nawrockiego, który – wetując ustawę o SAFE, dopuszczającą przeznaczenie tych środków na policję, straż graniczną i infrastrukturę – zablokował te możliwości.

W poniedziałkowym wywiadzie dla Wirtualnej Polski minister obrony potwierdzał ten kierunek, jeśli chodzi o „plan B”.

– Zastrzegam, że nie mówimy o pożyczaniu środków, bo MON nie może pożyczać pieniędzy. Gdy mamy działania o charakterze obronnym, lecz pozamilitarnym, jest tu pewna przestrzeń. Wojsko zyskuje na tej decyzji, bo ta zmiana oznacza, że wszystkie pieniądze z SAFE idą na armię. Powiększa się więc liczba sprzętu wojskowego, który kupimy – wskazywał Kosiniak-Kamysz.

Plan B wymyślony przez rząd to efekt sytuacji budżetowej i wysokiego deficytu. Bowiem najprostszym rozwiązaniem byłoby przeznaczenie dodatkowych pieniędzy na MSWiA, żeby resort pokrył te wydatki, a jednocześnie odpowiednie zmniejszenie budżetu MON. Ale taki wariant nie jest możliwy, ponieważ wydatki MON w budżecie są zdeterminowane zapisami Ustawy o obronie ojczyzny, zgodnie z którą na ten cel ma być przeznaczone 3 proc. PKB.

Zawrzało w Sejmie. Czarnek uderzył w SAFE. Tak odpowiedział mu Nitras

Zawrzało w Sejmie. Czarnek uderzył w SAFE. Tak odpowiedział mu Nitras

Co leży na stole?

Technicznie możliwe są dwa scenariusze. Pierwszy: wydatki na te cele zostaną sfinansowane w ramach budżetu MON, z części 29. budżetu dotyczącej obronności – po prostu zostaną uznane za pozycje wzmacniające obronny potencjał państwa.

Scenariusz drugi polegałby na tym, że w budżecie zostaną zapisane wydatki na armię na poziomie 3 proc. PKB, ale potem zostaną przesunięte na korzyść służb podległych MSWiA.

Taka operacja jest możliwa na gruncie wspomnianej ustawy, która przewiduje, że „minister właściwy do spraw finansów publicznych, na zgodne wnioski Ministra Obrony Narodowej oraz właściwego dysponenta części budżetowej, może dokonywać przeniesień wydatków zaplanowanych w dziale »obrona narodowa« między częściami budżetu państwa”. To pozwala na przesuwanie w ciągu roku pieniędzy na inne cele, ale potrzebna jest do tego zgoda Władysława Kosiniaka-Kamysza.

– Taki manewr był robiony jeszcze za czasów PiS – przekonuje rozmówca z rządu. Na razie jednak rząd nie ujawnia szczegółowej metody. Na pewno musi się liczyć z krytyką PiS i Pałacu Prezydenckiego, że zmniejsza budżetowe wydatki na wojsko.

– Trzeba było przyjąć propozycję prezydenta – SAFE 0 proc. – skąd miałyby pójść pieniądze także na te cele. W wersji jaką zapowiada Władysław Kosiniak-Kamysz, MON będzie to faktycznie uszczuplenie budżetowych pieniędzy na armię, bo SAFE zastąpi pieniądze z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych – mówi Mateusz Kurzejewski z PiS.

Ale rząd ma przygotowaną linię obrony. Na czwartkowej konferencji prasowej szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślał, że mimo weta prezydenta rząd nie zostawi straży granicznej i policji samych.

– Nie da się obronić państwa, budując tylko siły zbrojne. Państwo może się bronić skutecznie tylko kiedy broni się siłą całego aparatu państwowego i wszystkich obywateli, kiedy broni się jako całość, nie poszczególnymi elementami. Siły zbrojne są kluczowym elementem działania na rzecz obronności, ale ważne są także działania pozamilitarne, szczególnie w czasie, gdy drabina eskalacyjna nie przekroczyła progu wojny – mówił Kosiniak-Kamysz.