– Na początku nie miałem takich planów. Miałem przyjść na jeden sezon, zagrać i potem zobaczyć, co dalej. Spodobało mi się to nie tylko na boisku i zacząłem układać sobie te puzzle. Teraz wygląda to tak, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Sprawa jeszcze nie jest zakończona, zostało parę szczegółów do dogrania – mówił Lukas Podolski na dzień przed finałem Pucharu Polski, gdy został zapytany o sprawę prywatyzacji Górnika Zabrze.

Prywatyzacja Górnika trwa od wielu lat, jednak wydaje się, że wszystko zbliża się do wielkiego finału.

Jak informuje „Dziennik Zachodni” – 14 maja do radnych rady miasta Zabrze trafiła pełna i ostateczna dokumentacja dotycząca sprzedaży akcji Górnika. 20 maja zwołana zostanie sesja, podczas której radni mają przyjąć uchwałę, która umożliwi podpisanie umowy sprzedaży akcji. Wreszcie 23 maja (planowo) ma odbyć się uroczyste podpisanie umów, które zakończy proces prywatyzacji.

ZOBACZ WIDEO: Przepłacony kontrakt Canal+ z Ekstraklasą? „Wykonaliśmy dobrą robotę”

Wtedy Podolski (a w zasadzie należąca do niego spółka LP Holding GmbH) zostanie większościowym akcjonariuszem Górnika.

Wspomniane wyżej źródło informuje, że firma Podolskiego kupi od miasta Zabrze akcje za niespełna cztery miliony złotych (86 proc. akcji). Przypomnijmy, że Podolski jest już posiadaczem 8,3 proc. udziałów.

Dziś wiadomo tyle, że Podolski przejmie klub zadłużony. Jeszcze niedawno mówiło się o kwocie 60 milionów złotych, ale dyrektor sportowy Górnika Łukasz Milik mówił nam, że to już przeszłość.

– Nie, takiego długu Górnik już nie ma. W pewnym momencie nawet przekraczał tę kwotę, ale zmniejszyliśmy zadłużenie transferami na przestrzeni ostatnich lat. Na przykład w zimowym oknie transferowym sprzedaliśmy Ousmane Sow do Broendby i pojawiły się komentarze, że jesteśmy nie do końca poważni, bo jak możemy oddawać tak ważnego zawodnika. My patrzyliśmy przede wszystkim na dobro klubu – żeby nam się finanse nie wykoleiły, byśmy mogli spłacić obligacje, bo miasto nam w tym roku nie pomogło. Musieliśmy sięgnąć po środki do własnej kieszeni, stąd takie ruchy. To też dowód na to, że Górnik zaczyna sobie radzić sam, zarządzając swoim budżetem. Transfery, zarobek z dobrego dnia meczowego, pomoc sponsorów dają nam możliwość wychodzenia na prostą – powiedział Milik.