Dlaczego prezydent Nawrocki zawetował ustawę likwidującą CBA.
Jakie są obawy związane z likwidacją CBA.
Które instytucje miałyby przejąć obowiązki CBA po jego likwidacji.
Co planuje koalicja rządząca zamiast likwidacji CBA.
Centralne Biuro Antykorupcyjne miało zniknąć z początkiem października 2026 roku, ale ostatecznie do tego nie dojdzie, bo 11 maja prezydent
Karol Nawrocki zawetował ustawę likwidującą biuro. – Ustawa zakłada odejście od modelu wyspecjalizowanej służby antykorupcyjnej na rzecz systemu rozproszonego pomiędzy policję, ABW i Krajową Administrację Skarbową. Powstaje ryzyko chaosu kompetencyjnego, utraty ciągłości postępowań i odejścia doświadczonych funkcjonariuszy. Nie można w kilka miesięcy odbudować wiedzy operacyjnej, sieci kontaktów i specjalistycznych kompetencji tworzonych przez 20 lat. To byłoby także uderzenie w fundament zaufania do państwa – tłumaczył Nawrocki.
Politycy rządzącej koalicji prawdopodobnie nie zdecydują się – jak w przypadku ustawy o kryptowalutach – na kolejne podejście i negocjowanie ze stroną prezydencką innej formuły zniesienia służby. Jak słyszymy w Sejmie, najbardziej realistyczny scenariusz to w tej chwili nowa ustawa głęboko reformująca działalność
CBA. Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński w krótkim komunikacie tłumaczył, że prace nad nowymi rozwiązaniami koncentrują się na utrzymaniu apolityczności służby i profesjonalnej rekrutacji funkcjonariuszy. Nie wiemy, kiedy dokument będzie gotowy, ale w tym przypadku także ostatnie zdanie będzie należeć do Nawrockiego.
CBA zostaje. Co zrobi koalicja rządząca?
– Źle się stało, że prezydent zawetował ustawę, bo choć ta służba od dwóch lat obiektywnie robi swoje i pracują tam funkcjonariusze, którzy wykonują swoje obowiązki, to ten szyld niestety jest skażony polityką – mówi nam szef klubu KO Zbigniew Konwiński. – Była to służba używana wielokrotnie do działań stricte politycznych. PiS, gdy rządziło, wykorzystywało CBA do działań politycznych. Jest na to całe mnóstwo dowodów i przykładów. Co będzie dalej? Zobaczymy – dodaje.
– Pan prezydent stanął po stronie dwóch byłych szefów CBA i skazanych przestępców: Wąsika i Kamińskiego – mówi nam z kolei poseł Mirosław Suchoń z klubu Centrum, wiceszef komisji ds. służb specjalnych. – Zapowiedzieliśmy przygotowanie pakietu zmian, który ma odpolitycznić biuro i spowodować, że te polityczne naciski, mianowanie politycznych szefów i przyjmowanie politycznych funkcjonariuszy, skończy się, a CBA będzie działało efektywnie w obszarze, w którym powinno działać – zauważa.
Zawetowana przez Karola Nawrockiego ustawa o likwidacji CBA przekazywała kompetencje biura policji,
ABW i KAS, a ochroną antykorupcyjną miały zajmować się policja, ABW i SKW. Oprócz likwidacji ustawa wyznaczała też zasady ochrony antykorupcyjnej, którą można obejmować „przedsięwzięcia cechujące się zwiększonym ryzykiem wystąpienia korupcji lub działań godzących w interesy ekonomiczne państwa”.
„Ukochane dziecko Mariusza Kamińskiego”
Dokument krytykuje Jarosław Jakimczyk, dziennikarz śledczy specjalizujący się w tematyce
służb specjalnych. – Ewidentnym błędem w projekcie było przekazanie części kompetencji ABW – podkreśla. – Jestem zwolennikiem odciążenia ABW od różnego rodzaju obowiązków, którymi ona jest przeciążona i skoncentrowania jej na kontrwywiadzie cywilnym oraz budowie największej narodowej służby kontrwywiadowczej. ABW już i tak musi częściowo zwalczać korupcję. Zajmuje się przestępstwami o charakterze ekonomicznym, ściga karuzelę VAT. Poza tym wydaje poświadczenia bezpieczeństwa osobowego, świadectwa bezpieczeństwa przemysłowego, certyfikuje systemy teleinformatyczne – wylicza. Zdaniem eksperta powinny robić to zupełnie inne, powołane do tego służby. W przypadku korupcji powinno się podzielić te kompetencje między policję i stworzyć tam wyspecjalizowany pion, a w dużej mierze przekazać część kompetencji KAS i pozwolić jej zajmować się weryfikacją oświadczeń majątkowych.
Jakimczyk przypomina też, że CBA było „ukochanym dzieckiem Mariusza Kamińskiego”. – Była to służba, która cieszyła się specjalnymi względami tej formacji politycznej wtedy, kiedy u władzy był także jako poseł Mariusz Kamiński, najpierw jako szef CBA, a potem koordynator służb specjalnych. Otrzymała ona bardzo duże uposażenie budżetowe. Było ono na tyle wysokie, że biuro było w stanie skusić do przejścia we własne szeregi funkcjonariuszy innych służb, nie tylko policji, ale także ABW czy zawodowych żołnierzy Wojska Polskiego – podkreśla dziennikarz.
Likwidację CBA obecnie rządzący obiecali w kampanii wyborczej w 2023 roku, a punkt ten znalazł się nawet w umowie koalicyjnej. Mimo łączenia biura z politykami i interesami Prawa i Sprawiedliwości służba w ostatnich latach przeprowadziła wiele operacji, które ujawniały nadużycia ze strony ludzi ze środowiska PiS. W 2023 roku, jeszcze za rządów Zjednoczonej Prawicy, CBA rozpoczęło operację „Walet”, w ramach której podsłuchiwano rozmowy telefoniczne Pawła Sz., twórcy marki odzieżowej Red is Bad. Trop poprowadził do jednej z największych afer w najnowszej historii Polski. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych, utworzona za rządów PiS, miała zawierać wielomilionowe umowy bez przetargów z firmami powiązanymi z otoczeniem władzy. Agencją kierował bliski współpracownik premiera
Mateusza Morawieckiego, Paweł K., a znaczące zyski z kontraktów RARS miał osiągnąć twórca patriotycznej marki odzieżowej Red is Bad.
„CBA nie wykryło wielkiej, systemowej korupcji”
To jednak nie koniec, bo także w 2023 roku, jeszcze w okresie rządów PiS, funkcjonariusze CBA zatrzymali osiem osób podejrzewanych o przyjmowanie łapówek w zamian za pomoc cudzoziemcom w uzyskaniu zezwoleń na pobyt w Polsce. W następstwie wybuchu tzw. afery wizowej stanowisko wiceministra spraw zagranicznych stracił Piotr Wawrzyk. Sprawą zajęła się komisja śledcza, która po przyjęciu raportu końcowego w grudniu 2024 roku skierowała do Prokuratury Krajowej sześć zawiadomień dotyczących możliwych nadużyć, zaniedbań i zaniechań związanych z legalizacją pobytu cudzoziemców w Polsce w latach 2019–2023. W marcu 2023 roku, po zatrzymaniu przez Centralne Biuro Antykorupcyjne dwóch osób, wybuchła afera związana z Collegium Humanum dotycząca procederu handlu dyplomami i nieprawidłowości przy przyznawaniu wykształcenia. W połowie listopada 2024 roku zatrzymano m.in. prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka i postawiono mu zarzuty..
Obecnej koalicji rządzącej nie przekonały te argumenty, bo – jak podkreślają – na koncie CBA przez lata uzbierało się zbyt dużo dowodów całkowicie kompromitujących i obciążających tę służbę. Tak było w 2007 roku podczas tzw. afery gruntowej, gdy śledztwo dotyczące domniemanej korupcji w resorcie rolnictwa kierowanym przez Andrzeja Leppera doprowadziło do upadku koalicji PiS-Samoobrona-LPR i przedterminowych wyborów wygranych przez Platformę Obywatelską. Po latach sąd uznał, że kierownictwo CBA – Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik – przekroczyło prawo. W tym samym czasie biuro prowadziło spektakularne akcje przeciw politykom i urzędnikom, zatrzymując m.in. posłankę Beatę Sawicką czy ministra sportu Tomasza Lipca, narażając się na oskarżenia, że terminy operacji dobierano pod polityczny efekt i medialny rezonans.
Symbolem agresywnego stylu działania CBA stał się słynny „agent Tomek”, czyli Tomasz Kaczmarek, który jako funkcjonariusz biura uczestniczył w prowokacjach wobec Beaty Sawickiej, Weroniki Marczuk czy w operacji wymierzonej w małżeństwo Kwaśniewskich. Wiele głośnych spraw kończyło się później uniewinnieniami albo podważaniem metod działania CBA przez sądy. Dotyczyło to zarówno sprawy Sawickiej, jak i byłego prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego, który został uniewinniony w 2018 roku. Ogromne emocje wywołało też zatrzymanie kardiochirurga Mirosława G., po którym minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro ogłosił, że „już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie” – słowa, za które później musiał przepraszać.
W ocenie Jarosława Jakimczyka historia CBA może wywoływać mieszane uczucia, bo choć służba ta miała na swoim koncie wzloty i upadki, to nie może pochwalić się wykryciem systemowej korupcji na wielką skalę. – To na pewno nie jest ten rodzaj korupcji, z jakim mieliśmy do czynienia w przypadku tzw. afery hazardowej. To było na pograniczu. Mam na myśli korupcję, która dotyczyłaby wielkich procesów prywatyzacyjnych największych spółek Skarbu Państwa, ogromnych zamówień publicznych. Tego rodzaju sukcesów na swoim koncie CBA nie ma. Ono koncentrowało się na operacjach na mniejszą skalę – zauważa dziennikarz.
Działania wymierzone najpierw w likwidację, a teraz w możliwą reformę CBA budzą obawy o postawę zawiedzionych funkcjonariuszy, którzy być może będą musieli w przyszłości pożegnać się ze służbą. Po 1989 roku, w czasach kolejnych transformacji polskich służb specjalnych, regularnie pojawiały się zarzuty, że organy te lub osoby mające do nich dostęp wykorzystywały tajne materiały operacyjne do wywierania presji, budowania wpływów albo kompromitowania przeciwników. – Przez lata w CBA działali Kamiński i Wąsik, była też grupa politycznych funkcjonariuszy, którzy dbali o to, żeby kompromitujące informacje trafiały na biurko władz politycznych, a nie do prokuratury. Materiały, które zdążyli skopiować i wynieść, są w obiegu i prawdopodobnie mogą też służyć do tego, żeby „zaskarbiać sobie przychylność” np. parlamentarzystów, na których takie informacje zebrano – zwraca uwagę poseł Mirosław Suchoń i dodaje: – Jeżeli mówimy o tym, że jakiekolwiek materiały mogą wyciec, to zapewniam, że wszystko to, co dotyczyło funkcjonariuszy PiS, z pewnością zostało odpowiednio zagospodarowane przez Kamińskiego lub Wąsika.
– Każdy, kto wykorzystuje jakiekolwiek materiały operacyjne w sposób nielegalny, musi liczyć się z konsekwencjami i odpowiedzialnością karną – podkreśla z kolei poseł KO Zbigniew Konwiński. Wraca tu do historii z okresu rządów PiS, kiedy to np. tuż po kampanii prezydenckiej pojawiały się materiały z nagrań Romana Giertycha.
Chodzi konkretnie o sprawę tzw. taśm Giertycha, czyli pochodzących z podsłuchów nagrań publikowanych przez prawicowe media w czerwcu 2025 roku. Były to fragmenty prywatnych rozmów Romana Giertycha z czołowymi politykami, w tym z Donaldem Tuskiem. Nagrania miały pochodzić jednak z 2019 roku – czasu, gdy Tusk kierował jeszcze Radą Europejską, a Giertych był objęty operacyjną inwigilacją prowadzoną przez Centralne Biuro Antykorupcyjne przy użyciu systemu Pegasus w ramach śledztwa dotyczącego spółki Polnord. W ujawnionych materiałach znalazły się także rozmowy Giertycha z jego ojcem Maciejem, politykami Michałem Kamińskim i Stanisławem Gawłowskim oraz dziennikarzem Tomaszem Lisem.
Kolejne śledztwa i zatrzymania
Jednym z argumentów przywoływanych przez prezydenta Karola Nawrockiego przeciwko likwidacji CBA była obawa o utratę ciągłości trwających postępowań. W ocenie Jarosława Jakimczyka argument, że niektóre sprawy operacyjne zostałyby po likwidacji CBA wygaszone, nie jest trafiony. – Pamiętam, jak to wyglądało, gdy powstawał Urząd Ochrony Państwa – służba, która powstała po SB i przejęła gros funkcjonariuszy komunistycznej bezpieki. Kontrwywiad UOP rodził się w takich warunkach, że pierwsze postępowania, które zakończyły się zatrzymaniem obcych szpiegów, a potem postawieniem ich przed sądem i skazaniem prawomocnymi wyrokami, były początkowo prowadzone jeszcze przez SB, bo chodziło o szpiegów niemieckich. Likwidacja SB i powstanie UOP nie udaremniły kontynuacji tych rozpracowań szpiegowskich – podkreśla nasz rozmówca.
Tylko w ostatnich tygodniach Centralne Biuro Antykorupcyjne informowało o kolejnych głośnych działaniach i zatrzymaniach. Funkcjonariusze prowadzili śledztwo dotyczące podejrzenia niedopełnienia obowiązków przez urzędników odpowiedzialnych za realizację programu „Czyste Powietrze”. Zatrzymali także siedem osób – w tym przedsiębiorców realizujących w przeszłości kontrakty dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych na różnych kontynentach. Równolegle CBA przeprowadziło kolejną operację dotyczącą RARS, zatrzymując trzy osoby w śledztwie dotyczącym możliwych nieprawidłowości przy zakupie węgla kamiennego. Według śledczych sprawa dotyczy podejrzeń przekroczenia uprawnień oraz niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za realizację strategicznych zakupów państwowych.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET