Polska gospodarka wzrosła w pierwszym kwartale 2026 roku o 3,4 proc. rok do roku — wynik solidny. Jednak poniżej oczekiwań rynku i wyraźnie słabszy niż dynamika z końca ubiegłego roku.
Według szybkiego szacunku GUS po wyrównaniu sezonowym PKB zwiększył się o 0,5% względem poprzedniego kwartału. Konsensus rynkowy zakładał wynik w okolicach 3,6–3,8% rok do roku. W związku z tym odczyt rozczarował tych, którzy po mocnych marcowych danych liczyli na przyspieszenie.
Zima zabrała, marzec oddał – ale nie wszystko
Zima zabrała, marzec oddał — ale nie wszystko
Głównym hamulcem wzrostu okazała się surowa zima. Mroźny styczeń i luty uderzyły w produkcję budowlaną i przemysłową, wymazując część potencjału, który gospodarka zbudowała pod koniec 2025 roku. Marcowe odbicie częściowo wyrównało straty, ale nie wystarczyło, by nadrobić zaległości.
Podporą wzrostu pozostała konsumpcja prywatna, napędzana realnym wzrostem dochodów i stabilnym rynkiem pracy.
Ormuz straszy, ropa drożeje
Cień na kolejne kwartały rzuca globalna sytuacja energetyczna. – Droższa ropa może podbijać inflację, ograniczać realne dochody gospodarstw domowych i osłabiać konsumpcję, która pozostaje głównym filarem polskiego wzrostu — ocenia Andrzej Gwiżdż, analityk platformy inwestycyjnej Portu. Jak dodaje ekspert, dodatkowym obciążeniem może być handel zagraniczny. Wynika to z wyższych kosztów importu energii oraz słabszego popytu zewnętrznego, które mogą pogarszać wkład eksportu netto do PKB.
Po stronie szans Gwiżdż wskazuje inwestycje publiczne finansowane ze środków unijnych, które powinny wesprzeć aktywność w kolejnych kwartałach. Jednak bilans ryzyk wyraźnie się pogorszył.
Pełniejszy obraz
Opublikowane dane mają charakter wstępny. Pełniejszy obraz struktury wzrostu — w tym rozbicie na konsumpcję, inwestycje i eksport — poznamy 1 czerwca. Wówczas GUS opublikuje pierwszy regularny szacunek PKB za I kwartał 2026 roku.
BA/S