Z najnowszego zestawienia Check Point Research przygotowanego dla „Rzeczpospolitej” wynika, że w maju, w ciągu zaledwie tygodnia, cyberprzestępcy dokonywali w naszym kraju blisko 3 tys. prób ataku na sektor administracji i instytucje publiczne. To plasuje Polskę na szczycie listy celów hakerów, obok Włoch i Hiszpanii.

– Ryzyko i intensywność ataków cybernetycznych rosną od wielu miesięcy. Podczas gdy w połowie ubiegłego roku notowaliśmy 2 tys. ataków na sektor rządowy, obecnie mamy ich już o 40 proc. więcej. Polskie instytucje rządowe odpierają ponad 2,9 tys. ataków tygodniowo – więcej niż rządy Czech, Francji czy Austrii – powiedział „Rz” Krzysztof Nierodka, menedżer w firmie Check Point Software Technologies w Polsce.


Luka kompetencyjna w cyberbezpieczeństwie rośnie. AI pomaga, ale też komplikuje sytuację

Skala cyberataków na administrację. Jak Polska wypada na tle Europy?

Jak wskazuje, liczba ataków na polskie instytucje rządowe jest o 80 proc. większa niż na drugi najbardziej zagrożony sektor. Chodzi o sektor finansów (1795 ataków tygodniowo), a w dalszej kolejności o branżę energetyczną oraz użyteczności publicznej (ponad 1660 ataków).

– Eksperci twierdzą, że nasz kraj na celownik wzięły tak groźne grupy hakerskie, jak Sandworm, Fancy Bear, APT29 czy APT28 – pisze „Rz”.


Hakerzy zaatakowali tysiące szkół i uczelni. Zagrożone dane studentów z całego świata


Pracownicy wrzucają firmowe pliki do czatbotów. Hakerzy tylko na to czekają