Wywiad pochodzi z 8-stronicowego dodatku poświęconego Final Four Ligi Mistrzów. Do kupienia od piątku w punktach sprzedaży razem z „Przeglądem Sportowym”.

Przed trzema laty w tonącym w strugach deszczu Turynie doszło do pierwszego w historii Superfinału Ligi Mistrzów z udziałem dwóch polskich drużyn. W tamtym pamiętnym meczu, zakończonym dopiero w tie-breaku, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Jastrzębski Węgiel, sięgając po trzeci z rzędu złoty medal Ligi Mistrzów.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Teraz w szranki o trofeum znów staną w stolicy Piemontu dwie polskie ekipy — walczący o historyczne podium rozgrywek PGE Projekt Warszawa oraz klubowy wicemistrz Europy sprzed roku Aluron CMC Warta Zawiercie. — Rzucamy wszystkie siły na Turyn — zapowiada środkowy Jurajskich Rycerzy Mateusz Bieniek, który w 2018 r. w Inalpi Arenie wraz z reprezentacją Polski cieszył się ze złotego medalu mistrzostw świata.

Wisienka na torcie

Tamto wydarzenie pamiętają jeszcze trzej siatkarze, którzy zagrają w Turynie — kolega Bieńka z zespołu Bartosz Kwolek oraz gracze Projektu Jakub Kochanowski i Damian Wojtaszek. Mniej przyjemne wspomnienia z Turynu mają za to dwaj kolejni siatkarze Aluronu, czyli Jakub Popiwczak oraz Jurij Gładyr, którzy w barwach Jastrzębia walczyli tam o złoto Ligi Mistrzów z ZAKS-ą. Teraz mają nadzieję na inny scenariusz, zwłaszcza że przystępują do rywalizacji o tytuł najlepszej klubowej drużyny Europy z pozycji mistrzów Polski, którymi Zawiercianie zostali przed kilkoma dniami po wygraniu finałowej batalii z Bogdanką LUK Lublin 3–2. Zresztą całe Final Four będzie stało pod znakiem rywalizacji mistrzów swoich krajów. Do Turynu zjechali mistrzowie Polski, Włoch i Turcji oraz trzecia drużyna PlusLigi, czyli PGE Projekt. To gwarantuje najwyższy poziom.

Sukcesy Polaków w Lidze Mistrzów

Sukcesy Polaków w Lidze MistrzówPrzegląd Sportowy / newspix.pl

Z wielkimi nadziejami do rywalizacji w Inalpi Arenie przystąpi Ziraat Bank Ankara z Tomaszem Fornalem w składzie. Ekipa z Ankary nie tylko pozostaje niepokonana w Lidze Mistrzów, ale także sięgnąła po wszystkie krajowe trofea sezonu 2025/26. Tę fantastyczną czwórkę uzupełnia druga niezwyciężona ekipa bieżącej edycji Champions League, czyli Perugia z Kamilem Semeniukiem na czele, która półtora tygodnia temu odzyskała scudetto.

To właśnie z Perugią PGE Projekt powalczy o awans do finału i medal Ligi Mistrzów. — W Final Four wszystko może się zdarzyć. Jeden mecz i maksymalnie pięć setów. Będziemy walczyć o każdy punkt — mówi z entuzjazmem w głosie atakujący Warszawian Bartosz Gomułka. — To dla nas taka wisienka na torcie. Nie mogliśmy się już doczekać — dodaje rozgrywający Jan Firlej. Realnie jednak patrząc, przed Projektem naprawdę trudne zadanie, zwłaszcza że w Turynie nie zagra kontuzjowany Bartosz Bednorz. Do swojego półfinału pozytywnie nastawieni są także Zawiercianie, którzy na fali historycznego mistrzostwa Polski są w stanie wiele zdziałać. Jeśli pokażą taką samą formę jak w pierwszym i piątym meczu finału PlusLigi, mają realne szanse na utarcie nosa pełnemu gwiazd Ziraatowi, który też jeszcze nigdy nie wygrał Ligi Mistrzów.

Półfinał Ligi Mistrzów

Półfinał Ligi MistrzówPrzegląd Sportowy / newspix.pl

Idź złoto do złota

Nie da się ukryć, że drugie złoto dla Jurajskich Rycerzy w tym sezonie i do tego wywalczone w zaledwie tydzień byłoby prawdziwie wielkim wyczynem.

Pytanie, co na to obrońca tytułu? — Po zdobyciu scudetto bardzo chcemy wygrać także Ligę Mistrzów — mówi Semeniuk. Perugia od startu sezonu jest wskazywana jako główny faworyt tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Dlaczego jednak z tego zaproszenia nie mieliby skorzystać również Warszawianie? Historia już wiele razy pokazywała, że faworytom także może powinąć się noga. A my nie mielibyśmy przecież nic przeciwko temu, aby po trzech latach w finale znów spotkały się dwie polskie drużyny. Bez względu na to, jak potoczy się rywalizacja — jedno jest już jednak pewne — Polak wygra w tym roku Ligę Mistrzów. Pytanie, czy w barwach zespołu PlusLigi?

Półfinał Ligi Mistrzów

Półfinał Ligi MistrzówPrzegląd Sportowy / newspix.pl

Łyżką dziegciu w beczce miodu z napisem „Liga Mistrzów” pozostają tylko nagrody finansowe, które od długiego czasu są przedmiotem krytyki. Triumfator bieżącej edycji zainkasuje 500 tys. euro, a finalista połowę tej kwoty. Polskie zespoły do startów w Lidze Mistrzów oczywiście musiały dołożyć, w najlepszym wypadku wyjdą na mały plusk. — Jeśli zagramy w finale, zarobimy na starcie w Champions League. Brąz pozwoli nam wyjść na zero, a czwarte miejsce będzie oznaczało stratę finansową — wylicza prezes Aluronu Kryspin Baran. Ale to nie jest przecież w tym wszystkim najważniejsze. W końcu medal tych rozgrywek jest bezcenny.