Lech w ostatniej kolejce potknął się na własnym stadionie remisując z Arką Gdynia 1:1, ale wciąż stoi przed ogromną szansą na obronę tytułu i wszystko ma w swoich rękach. Do pełni szczęścia potrzebuje jednego zwycięstwa w dwóch ostatnich meczach, przy założeniu, że Jagiellonia Białystok, jedyny rywal w walce o mistrzostwo kraju, wygra oba spotkania. „Kolejorz” najpierw zmierzy się z Radomiakiem, a w ostatniej kolejce podejmować będzie Wisłę Płock.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Obaj najbliżsi przeciwnicy mają iluzoryczne szanse na grę w europejskich pucharach, ale trener lechitów Niels Frederiksen przyznał, że nie oznacza to, że jego zespołowi będzie łatwiej.
— Wychodzę z założenia, że każdy zespół przed meczem chce go wygrać. Dlatego oczekuję bardzo trudnych pojedynków, ale nie koncentrujemy się na rywalach, ale na sobie — co my powinniśmy zrobić, by spróbować zagrać na jak najwyższym poziomie — powiedział szkoleniowiec.
Pytany, czy w związku z tym, że mistrzowski tytuł jest już na wyciągnięcie ręki, czuje większą presję, przyznał, że ona zawsze jest bardzo duża.
— Zawsze jest presja, kiedy grasz w takim klubie jak Lech. A jeśli jesteś jego trenerem, też czujesz tę presję. Jesteśmy prawdopodobnie największym klubem w Polsce i zawsze będą wobec nas bardzo duże oczekiwania. Ale tak naprawdę my wszyscy po to tu jesteśmy. Gdyby nikt się nie przejmował tym, co robisz, to nie byłoby to wcale fajne — stwierdził Frederiksen.
Trener lidera ekstraklasy spodziewa się w Radomiu zupełnie innego spotkania niż z Arką, która często broniła się we własnym polu karnym.
— To zespół, który lubi grać w piłkę, prowadzi otwartą grę. Mają sporo atutów fizycznych, ale także kilka indywidualności o wysokich umiejętnościach. Musimy sobie z tym poradzić. Poza tym dobrze spisują się przede wszystkim na własnym boisku i zapewne zrobią wszystko by zakończyć sezon na jak najwyższej pozycji — ocenił.
Duże kłopoty kadrowe Lecha Poznań
Na finiszu rozgrywek Lech ma znów duże kłopoty kadrowe. Kontuzje już wcześniej wyeliminowały m.in. Gisliego Thordarsona, Aliego Gholizadeha i Alexa Douglasa. Zespół ma spore kłopoty w defensywie, bowiem z powodu żółtych kartek nie zagra Robert Gumny, a urazów doznali także Joao Moutinho oraz Antonio Milić. W tej sytuacji na środku obrony zagrają Wojciech Mońka z Mateuszem Skrzypczakiem, co potwierdził Frederiksen.
W środę klub ze stolicy Wielkopolski poinformował o przedłużeniu kontraktu z jednym ze swoich liderów — Gholizadehem. Irańskiemu pomocnikowi, któremu kontrakt kończył się w czerwcu, przytrafiła się poważna kontuzja — zerwanie więzadeł krzyżowych. Mimo to 30-letni skrzydłowy pozostanie w Lechu.
— Nie wiem, czy miałem jakiś wpływ na decyzję w sprawie tego kontraktu. Powiedziałem tylko władzom klubu, że jest on niezwykle dobrym, ale i ważnym piłkarzem w grze ofensywnej. Oczywiście, że chciałem, by został tutaj i uważam, że przedłużenie tej umowy jest dobrą rzeczą dla drużyny i Alego. Pokazaliśmy mu, jak mocno doceniamy to, co zrobił dla klubu — skomentował.
Podczas briefingu padło już niemal tradycyjne pytanie o przyszłość szkoleniowca. Pracującemu w Poznaniu drugi rok Duńczykowi za półtora miesiąca wygasa umowa i póki co, nie wiadomo, czy zostanie on na dłużej.
— Otrzymałem bez wątpienia bardzo dobrą ofertę z klubu, którą muszę rozważyć. Bardzo mi się tutaj podoba, natomiast nie ukrywam, że mam też inne możliwości i nad tym też muszę się pochylić. Dlatego decyzję podejmiemy po zakończeniu sezonu — podsumował.
Mecz Radomiaka z Lechem rozegrany zostanie w sobotę o godz. 20.15. W pierwszej rundzie Poznaniacy wygrali u siebie 4:1.
Marcin Pawlicki (PAP)
lic/ cegl/
Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa