Najważniejsze informacje:

Oddziałowa została przeniesiona na stanowisko szeregowe i nie może w przyszłości pracować w bezpośredniej zależności z osobami, które złożyły skargę. Takie wnioski przyjęła jednogłośnie szpitalna komisja antymobbingowa po analizie dokumentów i rozmowach z pielęgniarkami z oddziału chorób wewnętrznych – opisuje „Gazeta Wyborcza”.

W protokole pokontrolnym komisja opisała zachowania oddziałowej jako przekraczające granice, ale bez spełnienia definicji mobbingu. „Pielęgniarka oddziałowa dokonała przekroczeń związanych z naruszeniem granic komfortu fizycznego i psychicznego osób wnoszących skargę. Nie można jednak mówić o zjawisku mobbingu, bo zachowanie nie spełnia wyczerpująco jego definicji, która jest obowiązująca w rzeczywistości prawnej (działanie nie było uporczywe ani długotrwałe)” – czytamy w protokole.

Jak przypomina gazeta, konflikt na świdnickiej internie nasilił się pod koniec 2025 r. Według relacji pielęgniarek oddziałowa nie wywiązywała się z części swoich obowiązków oraz faworyzowała niektóre podwładne. Pojawiały się też groźby, takie jak: „urwę ci łeb”, „powyrywam włosy”, „powieszę cię za tego kucyka”. Dochodziło też do aktów fizycznej agresji. Jedną z pielęgniarek oddziałowa uderzyła koszykiem na leki.

Prokurator zlecił czynności policji, która przesłuchała jedynie sygnalistkę i zasugerowała umorzenie. Postępowanie zakończyło się odmową wszczęcia śledztwa.

Świdnik. Oddziałowa ukarana, ale mobbingu się nie dopatrzono

Tymczasem sygnalistka z dnia na dzień została przeniesiona do szpitalnego zakładu opiekuńczo-leczniczego. – To klasyczny mobbing w postaci bezprawnej próby zmiany faktycznego miejsca wykonywanej pracy poprzez przeniesienie na oddział szpitalny wymagający wiedzy i doświadczenia poniżej jej kompetencji – argumentuje mecenas Rafał Choroszyński.

Dyrekcja szpitala nie odpowiedziała na pytania o powody przeniesienia, zasłaniając się m.in. ochroną danych osobowych.