Projekt Osobistych Kont Inwestycyjnych (OKI), właśnie przyjęty przez rząd, ma sprawić, że część pieniędzy z depozytów popłynie na rynek kapitałowy.

Cytowany fragment programu:

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP w rozmowie w programie Onet Rano Finansowo podkreśla, że struktura finansowych aktywów gospodarstw domowych w Polsce jest wyjątkowo zachowawcza, nawet jak na europejskie standardy.

— To może być początek rewolucji, która wydaje się potrzebna, gdy patrzymy na strukturę oszczędności Polaków. Dziś dominuje podejście konserwatywne: trzymamy pieniądze głównie na depozytach bankowych, a relatywnie niewiele w instrumentach rynku kapitałowego — mówił Bujak.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Bujak zwraca uwagę, że OKI mają działać jak zachęta, a nie przymus. — To nie jest rozwiązanie oparte na negatywnych bodźcach, na przykład na podnoszeniu podatków dla innych form oszczędzania. To ma być pozytywna zachęta do tego, by część wolnych środków pracowała na rynku kapitałowym z korzyścią dla oszczędzających — podkreślał.

Największa marchewka: ucieczka od podatku Belki

Sednem projektu ma być podatkowa premia za inwestowanie. Najprościej ujmując, zyski z aktywów trzymanych na OKI — do określonej wartości — nie będą obciążone podatkiem od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatkiem Belki.

— Podatek Belki to niemal jedna piąta wypracowanego zysku. To 19 proc., czyli realnie tracimy znaczącą część stopy zwrotu. W OKI tego podatku ma nie być — wskazuje Bujak.

W rządowym komunikacie wskazano, że zwolnienie ma obejmować pełną kwotę do 100 tys. zł dla aktywów inwestycyjnych, takich jak akcje czy jednostki funduszy inwestycyjnych, natomiast dla aktywów o charakterze oszczędnościowym — jak lokaty czy detaliczne obligacje oszczędnościowe — limit zwolnienia ma wynieść 25 tys. zł.

Ustawa ma wejść w życie od 1 stycznia 2027 r.

To nie tylko ulga. Państwo chce kapitału dla firm

OKI mają też wesprzeć finansowanie polskich przedsiębiorstw i — w ujęciu rządowym — dołożyć paliwa do wzrostu gospodarczego.

— W tym rozwiązaniu chodzi również o to, by promować krajowy rynek kapitałowy i dostarczyć polskim firmom więcej kapitału na rozwój. Zyskać mają oszczędzający, ale też polska gospodarka: więcej kapitału oznacza większą szansę na rozwój innowacyjnych, dynamicznych przedsiębiorstw — argumentował Bujak.

Podobną logikę przedstawiał resort finansów już przy prezentacji idei OKI: rynek kapitałowy ma odegrać większą rolę w finansowaniu inwestycji i innowacji, a Polska — w ocenie ministerstwa — potrzebuje „impulsu”, by przejść od modelu opartego na konsumpcji i środkach unijnych do modelu, w którym prywatne oszczędności pracują szerzej w gospodarce.

Więcej swobody niż IKE. Bujak: to może być klucz

Bujak akcentuje przewagę OKI nad dotychczasowymi rozwiązaniami, które — jak IKE czy IKZE — są w większym stopniu „emerytalne”, z warunkami dotyczącymi wieku lub czasu oszczędzania.

— W przypadku IKE mamy warunek długości oszczędzania, bo to konto emerytalne. W OKI takich ograniczeń nie ma: środkami można dysponować znacznie swobodniej — wskazywał ekonomista PKO BP.

Rząd wprost zapisuje dobrowolność i możliwość wpłat oraz wypłat w dowolnym momencie. To ma sprawić, że OKI staną się narzędziem nie tylko „na starość”, ale także do budowania majątku w horyzoncie kilku czy kilkunastu lat.

Dla początkujących: najpierw Polska, potem świat

Czy OKI będą na tyle atrakcyjne, by konkurować z inwestowaniem za granicą, które dziś da się realizować z poziomu aplikacji w telefonie? Bujak uważa, że w przypadku osób, które dopiero wchodzą na rynek, krajowy parkiet ma naturalną przewagę.

— Dla tych, którzy dotąd nie byli obecni na rynku kapitałowym, pierwszym krokiem powinno być inwestowanie w znane im krajowe spółki, na rynku krajowym. Aktywa zagraniczne częściej bywają bardziej zmienne, a przez to trudniejsze w nauce dla początkujących — tłumaczył.

Jest w tym także wątek publiczny: OKI mają, z definicji, kierować kapitał w stronę polskiego rynku, a więc wspierać finansowanie inwestycji w kraju.

Oszczędności? „Mamy ich coraz więcej”

Ekonomista PKO BP odrzuca argument, że Polacy nie mają z czego inwestować. Jego zdaniem w ostatniej dekadzie zaszła jakościowa zmiana.

— Jeszcze dziesięć lat temu tylko niewielka część Polaków była w stanie cokolwiek odłożyć. W połowie poprzedniej dekady było to około 30 proc. Dziś to ponad dwie trzecie: około 70 proc. Polaków jest w stanie regularnie oszczędzać — mówi główny ekonomista PKO BP.

To ważne, bo OKI — jeśli mają stać się produktem masowym — muszą trafić do ludzi z „nadwyżką”, nie tylko do najbardziej zamożnych. Bujak zaznacza jednak, że nawet przy większych oszczędnościach rozsądek wymaga dywersyfikacji.

— Rynek kapitałowy jest sensowny szczególnie przy oszczędnościach rzędu co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych, ale nie chodzi o to, by lokować tam całość. Trzeba dywersyfikować, natomiast pewna część środków może i powinna pracować na rynku kapitałowym — podkreśla.

Onet Rano. Finansowo

„Onet Rano. Finansowo” to cotygodniowy program, w którym dziennikarze Business Insidera rozmawiają z zaproszonymi ekspertami świata biznesu i polityki o aktualnych wydarzeniach i zagadnieniach związanych z polską gospodarką, finansami publicznymi oraz wpływem polityki na portfele każdego Polaka.

Program oglądać można w każdą środę o godz. 10 na stronie głównej portalu Onet, a od godz. 11 jako podcast w Onet Audio.