Członkowie zarządu PKOl, będący w opozycji wobec kierującego nim Radosława Piesiewicza, przygotowali wniosek o zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia. Głównym punktem ma być odwołanie prezesa. Wniosek został wysłany do wszystkich 106 członków PKOl.
ZOBACZ TAKŻE: Adam Małysz zabrał głos. Chodzi o prezesa PKOl
Aby zarząd PKOl mógł na zaplanowanym na 22 maja posiedzeniu podjąć decyzję o zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, pismo musi zostać podpisane przez co najmniej 2/3 członków PKOl. Chodzi głównie o związki sportowe, ale też regionalne rady olimpijskie czy inne stowarzyszenia.
Wiemy już, że pod wnioskiem widnieją podpisy niektórych największych federacji m.in. Polskiego Związku Piłki Siatkowej, Związku Piłki Ręcznej w Polsce, Polskiego Związku Tenisowego czy Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich.
Na szczere wyznanie zdecydował się Prezes Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich Adam Korol.
– Ostatnie działania prezesa Piesiewicza działały na szkodę wizerunku Polskiego Komitetu Olimpijskiego – oznajmił.
Dodał, że o nadaniu Centrum Olimpijskiemu nazwy związanej z firmą Zondacrypto dowiedział się dopiero po fakcie.

Głos w sprawie zabrał również Prezes Polskiego Związku Judo, Krzysztof Wiłkomirski.
– Chcemy doprowadzić do tego, żeby dowiedzieć się, ile osób realnie chce zmiany, ile osób ma odwagę i honor, żeby powiedzieć dość dla tego, co się dzieje w PKOl. Chcemy zmiany – zaapelował.
– Od ponad roku większość związków jest niezadowolonych, miało mnóstwo zastrzeżeń. Sprawa Zondacrypto pokazała, że prezes nie liczy się z zarządem, ale nawet z najbliższymi współpracownikami – tłumaczył.

Wątpliwości, co powinien zrobić Piesiewicz, nie ma Prezes Związku Narciarskiego Adam Małysz.
– Powiem szczerze, jako były sportowiec, jako osoba, która nie podejmuje rękawicy na kolejną kadencję, ja bym się sam podał do dymisji po tych wszystkich wydarzeniach – powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Warto przypomnieć, że sprawa zaczęła nabierać tempa, gdy wybrany przez Radosława Piesiewicza sponsor – Zondacrypto – nie wypłacił nagród dla tegorocznych medalistów olimpijskich. Miał przekazać w tokenach 1,38 mln złotych. 17 kwietnia Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła postępowanie w sprawie tego podmiotu.
Prowadzone jest ono pod kątem oszustw znacznej wartości oraz prania brudnych pieniędzy. W dniu jego wszczęcia szacowano, że szkody wynoszą co najmniej 350 mln zł, jednak – jak podkreślają śledczy – kwota ta rośnie z każdym kolejnym dniem, podobnie jak liczba pokrzywdzonych. Piesiewicz bardzo długo bronił firmy i dopiero na początku maja jej logo przestało zdobić fasadę Centrum Olimpijskiego.