GRZEGORZ RUDYNEK: Lechia Gdańsk może jeszcze odzyskać odebrane pięć punktów czy temat jest już zamknięty?

FREDY FÜRST (kierownik Działu Licencji PZPN): Trudno przewidzieć, co postanowi Sąd Najwyższy. Zawsze może się zdarzyć tak, że rozpatrzy sprawę na korzyść Lechii, ale według mnie jest to mało prawdopodobne. Trzeba pamiętać, że do Sądu Najwyższego jest kierowanych dużo spraw znacznie ważniejszych niż ujemne punkty. Ich rozpoznanie trwa. To nie jest sąd, który rozstrzyga spory w kilka tygodni, miesiąc lub dwa. Podpierając się doświadczeniem prawniczym, mogę powiedzieć, że taka sprawa w najlepszym razie ciągnie się pół roku, jeśli nie ponad rok.

Załóżmy, że Sąd Najwyższy przyznaje rację Lechii i decyduje, że punkty zostały odebrane jej niesłusznie. A mamy już nowy sezon. Co wtedy?

W rozgrywkach nic się nie zmienia. Nie ma możliwości, żeby po zakończeniu sezonu przywrócić punkty w tabeli. Jeśli klub uzyskałby pozytywny wyrok, może ewentualnie podjąć jakieś inne kroki prawne względem PZPN.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Sprawę Lechii można sprowadzić do tego, że kiedy w maju ubiegłego roku Komisja Odwoławcza ds. Licencji Klubowych PZPN przyznała Lechii licencję, ale jednocześnie nałożyła środek kontroli w postaci odjęcia 5 punktów w sezonie rozgrywkowym 2025/26, klub miał 21 dni, by zaskarżyć ją do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) w Lozannie. Nie zrobił tego, wybrał inną ścieżkę, by po wielu miesiącach jednak wystąpić do PZPN o zgodę na skierowanie sprawy do CAS. Związek na to się nie zgodził?

W skrócie tak. Od ostatecznej decyzji Organów Licencyjnych PZPN w przedmiocie ujemnych punktów czy obowiązku zapłaty określonej sumy pieniężnej, jeśli nie ma wyznaczonego innego arbitrażu przez PZPN, a w tym przypadku nie ma, zgodnie z art. 58 statutu związkowego klubowi pozostaje złożenie skargi do trybunału w Lozannie i na to klub ma 21 dni. Lechia z tego nie skorzystała, wybrała drogę postępowania na gruncie prawa powszechnego, która jest niezgodna z obowiązującymi wewnątrzzwiązkowymi regulacjami.

PZPN na takie postępowania w zakresie licencji klubowych nie wyraża zgody, uznając, że środki kontroli, które są nakładane przez organy licencyjne, to środki regulaminowe, a nie dyscyplinarne, od których przysługiwałaby skarga do Trybunału Arbitrażowego przy Polskim Komitecie Olimpijskim. W związku z czym stoimy na stanowisku, że Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy PKOl — a tam zwrócił się klub — nie ma właściwości do rozpatrywania tego typu spraw.

Ale trybunał przy PKOl zajął się nią.

Tak i na koniec utrzymał w mocy decyzję o odebraniu punktów. Tym samym podzielił pogląd PZPN w tym zakresie. Następnie klub zgodnie z ustawą o sporcie decyzję PKOl zaskarżył do Sądu Najwyższego. Kiedy Sąd Najwyższy zajmie się sprawą? Jak mówiłem, trudno powiedzieć.

Pod koniec sezonu klub jednak postanowił skorzystać z możliwości odwołania się do CAS, ale wystąpił z wnioskiem, by do czasu wydania orzeczenia zawiesić decyzję o odebraniu punktów, czyli de facto je przywrócić.

Ścieżka obrana przez klub była dla nas niezrozumiała. W międzyczasie Lechia wysłała jeszcze pismo do UEFA — z pominięciem PZPN — z wnioskiem o mediację i możliwość skierowania sporu do CAS. Przyjęliśmy to z dużym niedowierzaniem, bo zazwyczaj powinno to wyglądać tak, że członek PZPN, czyli w tym wypadku Lechia, występuje z takim wnioskiem bezpośrednio do nas, nie angażując UEFA. Nie widzieliśmy celowości takiego ruchu oprócz robienia jakiegoś czarnego PR wokół tej sprawy. PZPN nie obawia się o słuszność swojej decyzji, bo jest ona podjęta zgodnie z regulacjami wewnętrznymi, zgodnie z podręcznikiem licencyjnym, a nawet zgodnie z regulacjami UEFA.

PZPN nie może sobie pozwolić na to, żeby kluby zaangażowane w utrzymanie w Ekstraklasie po ostatnim meczu nie były pewne, kto się utrzymuje, a kto spada z ligi. Warunek Lechii dotyczący zawieszania decyzji o odebraniu punktów do czasu rozpoznania sprawy przed CAS dla PZPN był niemożliwy do zrealizowania przede wszystkim z punktu widzenia przejrzystości rozgrywek, a także wynika to bezpośrednio z Podręcznika Licencyjnego, który wyraźnie wskazuje w pkt. 6.2.6, że „Organy Licencyjne mogą w dowolnym momencie w trakcie trwania Sezonu Licencyjnego dokonać zmiany zastosowanego środka kontroli, z wyłączeniem obowiązku zapłaty określonej kwoty pieniężnej oraz pozbawienia Licencjobiorcy na kolejny sezon licencyjny punktów w rozgrywkach klubowych PZPN…”.

Lechia Gdańsk: czy ma szanse odzyskać punkty

Nie wiem, czy to odpowiednie słowo, ale gdyby Lechia od początku była bardziej pokorna, miałaby większe szanse?

To nie jest dobre określenie. Jesteśmy instytucją, która nie patrzy na zachowanie klubu i czy jest pokorny, czy też nie. Stoimy na straży rozgrywek piłkarskich w Polsce, naszych regulaminów i dokumentów. Najważniejszy aspekt, o którym trzeba pamiętać, jest taki, że zgodnie ze statutem PZPN klub miał prawo skierować skargę do CAS bez pytania PZPN o zgodę, tylko powinien był to zrobić w terminie 21 dni od momentu otrzymania decyzji Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych, która zdecydowała o pozbawieniu klubu pięciu punktów w sezonie 2025/26. Klub dopiero po blisko roku stwierdził, że chciałby skorzystać z tej ścieżki. Zrobił tak, bo zapewne zobaczył, że na gruncie prawa powszechnego sprawa nie nabrała takiego tempa, na jakie liczył.

Fredy Fürst, kierownik Działu Licencji PZPN

Fredy Fürst, kierownik Działu Licencji PZPNMateriały prasowe PZPN

Cały czas przewija się wątek, że Lechia chciałaby odwołać się do CAS. Specjalizujący się w prawie sportowym mec. Marcin Kwiecień napisał w mediach społecznościowych: „W obecnym stanie prawnym CAS nie jest instancją odwoławczą od orzeczeń organów PZPN”.

Słusznie, bo CAS w tym naszym przypadku nie jest instytucją odwoławczą. W tej konkretnej sprawie CAS jest sądem arbitrażowym do rozstrzygania sporu. Czyli krótko mówiąc: rozpatruje skargę na decyzję Komisji Odwoławczej ds. Licencji Klubowych PZPN i sprawdza, czy nie zostały naruszone przepisy wewnątrzzwiązkowe, które wykazywałyby, że środek kontroli został nałożony niesłusznie lub niezgodnie z obowiązującymi regulaminami. Tak naprawdę od decyzji Komisja Odwoławczej ds. Licencji Klubowych PZPN w przedmiocie nałożenia środków kontroli zgodnie z prawem związkowym nie przysługuje żadne odwołanie. Nie można więc mówić, że kierując sprawę do CAS, klub składa odwołanie. Klub może tylko zaskarżyć decyzję.