Kubański rząd oświadczył, że wyspa nie ma wystarczającej ilości paliwa nawet na kilka najbliższych dni. Odpowiedzialnością za sytuację obarczył blokadę energetyczną USA, która ma trwać od czterech miesięcy. – Nie mamy żadnych rezerw – zadeklarował Vicente de la O Levy.

W nocy w Hawanie doszło do protestów przeciwko kolejnej fali przerw w dostawie prądu. W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia mieszkańców bijących w garnki i budujących blokady z płonących przedmiotów, a także doniesienia o starciach z policją.

„FT” zaznacza, że Kuba przez wiele lat opierała się na imporcie ropy z Wenezueli. Surowiec wymieniano na kubańskich lekarzy i szpiegów. Ten barter przerwano w styczniu, gdy Amerykanie porwali wenezuelskiego przywódcę Nicolása Maduro. 9 stycznia ropę na Kubę dostarczył Meksyk, ale presja Donalda Trumpa spowodowała, że kolejnych dostaw nie było. Jedynym wyjątkiem była marcowa dostawa 700 tys. baryłek rosyjskiej ropy. Prezydent USA zagroził, że nałoży cła na każdy kraj, który zaopatrzy Kubę w paliwa. W ten sposób Biały Dom chce doprowadzić do zmiany reżimu na Kubie.

„Kuba wytwarza jedynie ok. 40 proc. ropy potrzebnej do zaspokojenia krajowego zapotrzebowania, a Chiny przekazały w darze panele słoneczne, co częściowo złagodziło kryzys energetyczny” – czytamy w „FT”.

12 maja rząd zniósł ograniczenia cenowe na śladową ilość benzyny dostępnej na wyspie, po tym jak w lutym zezwolił sektorowi prywatnemu na import pewnych ilości paliwa. Ceny benzyny premium ustalono na blisko 1,30 dol. za litr, podczas gdy na czarnym rynku kosztuje ponad 8 dol. Wielu kierowców od miesięcy nie jechało autem.

Skutki kryzysu dotykają niemal każdą dziedzinę życia – szpitale ograniczają zabiegi, turystyka praktycznie zamarła, a służby miejskie nie są w stanie regularnie odbierać śmieci czy zapewnić dostaw żywności. Protesty stają się coraz częstsze, a rząd odrzuca amerykańską ofertę pomocy humanitarnej, uznając ją za niewystarczającą i motywowaną politycznie.

Według ONZ blokada Kuby jest bezprawna.

Źródło: Financial Times