Do tego bulwersującego zdarzenia doszło w czwartek, 7 maja, w Warszawie. Sprawę opisała „Gazeta Wyborcza”. Grupa około 10 osób napadła i brutalnie pobiła trzech młodych Ukraińców na Moście Świętokrzyskim. Bili ich i kopali po głowie. Jednego z nich próbowali zrzucić z mostu. Najbardziej skatowany 16-latek trafił do szpitala z pękniętą czaszką i zmasakrowaną twarzą.Jeden ze sprawców rozpłakał się podczas zatrzymania
Policja prowadziła szeroko zakrojone poszukiwania sprawców. Zaangażowani w nie byli m.in. funkcjonariusze pionu kryminalnego oraz mundurowi realizujący czynności dochodzeniowo-śledcze.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zwrot w sprawie pobicia Ukraińców na moście w Warszawie. Znamy nowe fakty
Jak dowiedział się Onet, wczoraj stołeczni policjanci zatrzymali pięć osób, które brali udział w tym zdarzeniu. Namierzali ich i wyłapywali sukcesywnie, co 2-3 godziny i doprowadzali do komendy. Wszyscy zatrzymani to Polacy w wieku od 15 do 18 lat. Trzech z nich to nieletni – dwóch 15-latków i 16-latek. Pozostali mają 17 i 18 lat, więc będą odpowiadać za swoje czyny jak dorośli. Poniżej publikujemy policyjne nagrania z zatrzymań.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że jeden z mężczyzn został zatrzymany w miejscu pracy, w warsztacie samochodowym w Markach. Kiedy policjanci zakuwali go w kajdanki – rozpłakał się.
Wszyscy zatrzymani są dobrze znani policji na praskiej Szmulowiznie. Już wcześniej wchodzili w konflikty z prawem. Teraz policjanci wyjaśniają wszystkie okoliczności tej brutalnej napaści i ustalają role, jaką odegrał w niej każdy z zatrzymanych mężczyzn.
Policja podtrzymuje, że atak nie miał podłoża narodowościowego
Jak podkreślają nasi informatorzy, sprawa jest rozwojowa. Tych pięciu zatrzymanych to najbardziej agresywni członkowie grupy. Możliwe są kolejne zatrzymania. Do odpowiedzialności karnej mogą bowiem zostać pociągnięci również bierni świadkowie, którzy byli w tej grupie, a którzy nie reagowali na widok dokonywanego przestępstwa.
Teraz policjanci przygotowują materiały procesowe, które zostaną przekazane prokuraturze. Ta, jak już pisaliśmy w Onecie wczoraj, zajęła się już analizą tej sprawy.
Z naszych informacji wynika, że mundurowi nadal podtrzymują swoją wcześniejszą wersję, że zdarzenie nie miało podłoża na tle narodowościowym. Według nich zebrany materiał dowodowy na to nie wskazuje.
O zatrzymaniach poinformował również w sieci Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji. „Zero tolerancji dla agresji” – napisał w serwisie X szef tego resortu.
Kopali po głowie, próbowali zrzucić z mostu
Przypomnijmy, do tego bulwersującego zdarzenia doszło w czwartek, 7 maja, około godz. 18.30 w Warszawie. Grupka pięciu młodych osób szła mostem Świętokrzyskim w stronę Pragi. Większość z nich pochodziła z Ukrainy (tylko jedna dziewczyna była Polką) dlatego rozmawiali po ukraińsku i rosyjsku.
Z relacji jednego z poszkodowanych, 16-letniego Artema, wynika, że w pewnym momencie podjechało do nich na hulajnogach dwóch wyrostków. Zaczęli ich zaczepiać i szturchać. „Jesteś cwelem?” – zapytali Artema, ale ten nie dał się sprowokować i nie reagował. Napastnicy odjechali. Po chwili jednak wrócili, ale już w grupie około 10 osób. Wszyscy byli wyjątkowo agresywni.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Polacy brutalnie pobili Ukrainki pod Warszawą. Kobiety trafiły do szpitala
Najpierw Artem został uderzony w głowę i spryskany gazem. Kiedy upadł, sprawcy zaczęli go kopać w głowę. Zaatakowali także jego kolegę, rozbili mu okulary i próbowali zrzucić go z mostu do Wisły. Nie udało im się, bo chłopak kurczowo trzymał się barierek. Trzeciemu z nastolatków złamali nos. „Wyp***ć do Ukrainy!” – krzyczeli sprawcy. Przestali bić nastolatków dopiero wtedy, gdy pojawiła się policja.
Przejeżdżający radiowóz zauważyła jedna z koleżanek zaatakowanych nastolatków i pobiegła, by poprosić funkcjonariuszy o pomoc. Na widok policji napastnicy natychmiast uciekli. Na miejsce wezwano pogotowie. Artem trafił do szpitala. Ma pękniętą czaszkę i zmasakrowaną twarz. Jego rodzina, która uciekła z Zaporoża do Polski po wybuchu wojny w Ukrainie, zdecydowała się złożyć zawiadomienie na policję. Pozostali poszkodowani boją się zemsty.
Materiały ze sprawy trafiły już do prokuratury
Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania napastników. „Policja prowadzi w tej sprawie intensywne czynności mające na celu ustalenie tożsamości i zatrzymanie sprawców pobicia trojga nastolatków, z których jeden, na skutek odniesionych obrażeń wymagał hospitalizacji” – przekazywała w komunikacie nadkom. Paulina Onyszko z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI
„Jednocześnie podkreślamy, że obecne ustalenia i zebrany dotychczas materiał dowodowy nie wskazują, aby to zdarzenie miało podłoże na tle narodowościowym” – dodała policjantka.
– Opieramy się na materiałach zebranych w sprawie. Trwają jednak cały czas intensywne czynności. Sprawa jest rozwojowa, może więc jeszcze coś się zmienić, jeżeli pojawiłyby się jakieś nowe okoliczności – mówił nam podkomisarz Maciej Saciuk z północnopraskiej komendy.
Jak informowaliśmy w Onecie, sprawa trafiła już do prokuratury. Materiały policyjne dotyczące tego zdarzenia zostały jej przekazane w czwartek, 14 maja.