Sąd w Częstochowie nakazał ks. Danielowi Galusowi wyłączenie nagłośnienia zainstalowanego wokół pustelni w Czatachowej i zaniechanie transmitowania mszy odbywających się w kościele. Pozew w tej sprawie złożyli mieszkańcy wsi, którzy od przeszło roku narzekają na hałas, jaki stwarza grupa modlitewna kontrowersyjnego księdza. Duchowny odwołał się od tej decyzji, ale jego apelacja została oddalona.

O problemach niektórych mieszkańców małej wsi Czatachowa w woj. śląskim pisaliśmy już rok temu. Niestety, sprawa do dziś nie doczekała się finału.

— Ksiądz Galus próbuje zmusić nas, żebyśmy się stąd wynieśli. Mówi, że „mamy się nawrócić albo wyprowadzić”, a swoim wyznawcom obiecywał, że „tutaj ma być drugie Jerusalem”. To jest sekta, która zaczyna terroryzować całą wieś — alarmowali wówczas rozmówcy Onetu.

Kilkoro właścicieli działek, które bezpośrednio sąsiadują z terenem pustelni, mówi jednym głosem: ksiądz ma uprzykrzać im życie.

Ksiądz codziennie odprawia msze, a do tego różne modlitwy. To trwa po kilka godzin dziennie. Nie byłoby żadnego problemu, gdyby nie wystawiał wielkiego głośnika i transmitował tej mszy na całą wieś. Wystarczy, że wyjdę z domu albo otworzę okno i już muszę jej słuchać. Jestem cały dzień zmuszany do słuchania nabożeństw, chociaż nie mam na to żadnej ochoty. W ten sposób ci ludzie pogwałcają moją konstytucyjną wolność religii. Artykuł 53 mówi wyraźnie, że nikt nie może być przymuszany do praktyk religijnych, jeżeli sobie tego nie życzy. Poza tym to hałasowanie po prostu rozsadza mi umysł

— żalił się jeden z sąsiadów.

Ponieważ duchowny nie reagował na protesty, mieszkańcy postanowili skierować sprawę do sądów karnego i cywilnego. Oba potwierdziły ich relacje i uznały, że ks. Galus oraz jego wspólnota regularnie uprzykrzają im życie.

Sądy przyznały także, że sąsiedzi mają prawo do odpoczynku na terenie własnych posesji i zgodziły się z tym, że w momencie głośnych transmisji nabożeństw jest to niemożliwe oraz że działanie duchownego naraża ich na życie w ciągłym hałasie.

Jak ustalił Onet, jeden z sądów uwzględnił także informacje przekazane przez Archidiecezję Częstochowską, że wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa „nie funkcjonuje w ramach Kościoła katolickiego, a w świetle opinii Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach nosi znamiona sekty” oraz że Daniel Galus zajmuje budynki kościelne bezprawnie.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Ks. Galus znów przeszkadza sąsiadom. „Straszy nas karami, biczami boskimi”

Pozwany ksiądz złożył zażalenie na tę decyzję i domagał się innego rozstrzygnięcia. Bronił się m.in. tym, że „instalowanie głośników na budynkach kościołów i emitowanie za ich pośrednictwem odgłosów nabożeństw jest powszechną praktyką w Polsce, a przedmiotowe działania w żaden sposób nie zagrażają mieszkańcom okolicznych nieruchomości”.

Sąd Apelacyjny w Katowicach 3 marca odrzucił jego odwołanie i zachował w mocy postanowienie pierwszej instancji.

To jednak w żaden sposób nie wpłynęło na kontrowersyjnego kapłana. Ten, jak słyszymy, dalej transmituje głośno publicznie uroczystości, które odprawia w swojej pustelni i uprzykrza życie sąsiadom.

— Widać, że pan Galus całkowicie lekceważy sobie sąd. Nie respektuje postanowienia sądu wobec zażalenia, które sam złożył! To szczyt bezczelności! Pewnie uznałby je wtedy, gdyby werdykt był zgodny z jego oczekiwaniami — słyszymy od mieszkańców Czatachowej, którzy mają swoje posesje blisko pustelni.

Ks. Daniel Galus ma poważny problem (Screen: Google Maps)

Ks. Daniel Galus ma poważny problem (Screen: Google Maps)FotoDax / Shutterstock

— Hałasowanie trwa. Przez jakieś dwa, trzy tygodnie było cicho i myśleliśmy, że ta oddalona apelacja tak na niego zadziałała, ale niestety w ostatni weekend przekonaliśmy się, że wcale nie — dodają czytelnicy Onetu, którzy mają już dość skandalicznego zachowania księdza.

Teraz mieszkańcy domagają się zapłaty od Galusa po 1 tys. zł kary dla każdego z pięciu skarżących. Takie postanowienie wydał też sąd I instancji, grożąc kapłanowi zapłatą na rzecz powodów 5 tys. zł za każde naruszenie ich spokoju.

— On stworzył sektę. Ileś ludzi osiedliło się w okolicy, bo według wizji księdza „to teren, gdzie mogą mieszkać tylko ci, co modlą się u niego na różańcu”. Kwestia hałasowania wpisuje się w szeroki kontekst nękania nas i próby przegonienia z Czatachowy. Galus mówi o tym wprost na swoich nagraniach. Ten człowiek straszy nas karami, biczami boskimi i innymi różnymi konsekwencjami — wymieniają nasi rozmówcy.

Ks. Daniel Galus. Pustelnia we wsi Czatachowa niedaleko Częstochowy

Ks. Daniel Galus. Pustelnia we wsi Czatachowa niedaleko CzęstochowyPaweł Pawlik, Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa / Onet/Youtube

Kuria w Częstochowie: to nieprawda, że suspensa została zawieszona

Przypomnijmy, że problemy z ks. Galusem rozpoczęły się już kilka lat temu. Częstochowska kuria już w marcu 2022 r. nałożyła na niego karę suspensy. Tym samym biskup zawiesił go w prawie do wykonywania posługi kapłańskiej i używania stroju duchownego.

Oznacza to, że wszystkie sakramenty, których duchowny udziela, z punktu widzenia Kościoła katolickiego są niegodziwe, a rozgrzeszenie jest nieważne.

Pół roku później kuria uznała oficjalnie, że działalność Galusa prowadzi do rozłamu w łonie Kościoła, a nawet, że wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa z Czatachowy ma „znamiona sekty”.

W ostatnich miesiącach Galus i jego grupa przekonywała, że kara suspensy została wstrzymana, ponieważ duchowny odwołał się od niej do Watykanu.

Na te kłamstwa momentalnie zareagowała częstochowska kuria:

Wobec powyższego informacja, iż kara suspensy rzekomo nie obowiązuje, została zawieszona lub cofnięta, jest zatem po prostu nieprawdziwa. Ponadto przypominam i wyraźnie zaznaczam, iż powodem nałożenia kary suspensy, a wobec braku poprawy u ukaranego późniejszego wszczęcia procesu o wydalenie ze stanu duchownego, nie są poglądy i wypowiedzi ks. Galusa na temat pandemii wirusa SARS-CoV-2 oraz naruszanie państwowych i kościelnych zasad bezpieczeństwa. Za to został ukarany naganą kanoniczną. Motywem wymierzenia kary suspensy oraz procesu o wydalenie ze stanu duchownego jest m.in. wspomniane nieposłuszeństwo wobec decyzji swego biskupa i Stolicy Apostolskiej, fałszywe oskarżenia pod adresem swych przełożonych oraz wzbudzanie wśród wiernych niechęci wobec nich, a także prowadzenie działalności bez wiedzy i zgody swego biskupa, a tym samym wynikające z tych sytuacji wielkie zgorszenie wiernych. Trzeba także przypomnieć, że wierni uczestniczący w liturgii i korzystający z sakramentów sprawowanych przez ukaranego kapłana zaciągają także ciężką winę moralną, ponieważ biorą udział w tym, co stanowi rozłam jedności Kościoła i nieposłuszeństwo wobec władzy kościelnej. Jak to wskazano w komunikacie Kurii Diecezjalnej w Łomży, kapłan zawieszony w prawie sprawowania sakramentów, jeśli mimo zakazu to czyni, nie działa w imieniu Kościoła, ale we własnym imieniu, stąd Eucharystia taka jest niegodziwa, czyli nie wypływają z niej konieczne łaski dla uczestniczących we Mszy świętej, a nadto także świętokradcza. Teren dawnej Pustelni w miejscowości Czatachowa, a obecnie kościół filialny pw. Ducha Świętego wraz z kaplicą i budynkami, został decyzją arcybiskupa metropolity częstochowskiego wyłączony z użytku liturgicznego, ponieważ stał się miejscem świętokradztwa i działalności o charakterze schizmatyckim

— czytamy w ostatnim komunikacie.

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: szymon.piegza@redakcjaonet.plCzytaj inne artykuły tego autora tutaj.