– Przed nami ciekawy wyjazd. Lubię polskie morze, ale cele są zawodowe. Musimy mocno przygotować się do spotkania z rywalem, który walczy o utrzymanie – na szczęście my już nie, i to kluczowa informacja dla nas – mówił trener Legii, Marek Papszun, przed wyjazdowym meczem z Lechią Gdańsk (17.05, godz. 17:30).
– Plan jest zawsze taki sam. Nie chcemy grać tak, jak w drugiej połowie z Bruk-Betem, tylko zupełnie inaczej. Przede wszystkim, pragniemy wygrywać – jeśli nawet miałoby tak wyglądać w pewnych momentach, to jest to dopuszczalne. Oczywiście, w dłuższej perspektywie nie będzie się to zgadzało, przy takiej grze byłoby o to trudno. Trzeba grać skutecznie, lepiej – taki jest zamysł. Chodzi też o to, by mieć lepszą mentalność niż w drugiej odsłonie w Niecieczy, szczególnie na początku, gdy niezbyt dobrze podeszliśmy do tematu.
– Będziemy chcieli zagrać jak najlepiej potrafimy, na tyle, na ile pozwolą nam nasze możliwości kadrowe. Powalczymy o zwycięstwo. Jedziemy do Gdańska z takim zamiarem. Zakładam, że Lechia nie będzie miała łatwego meczu i nie może sobie dopisać trzech punktów przed rywalizacją.
– Jesteśmy drużyną, przeciwko której zaczyna się trudno grać i tworzyć sytuacje. Jesteśmy skoncentrowani, mamy należytą mentalność, robimy to, co już umiemy i co wypracowaliśmy. Wierzę, że będziemy szczelni w defensywie. Lechia traci dużo goli – będziemy chcieli to wykorzystać, że to drużyna mocno nastawiona na ofensywę, ma świetnych zawodników w przodzie. Bobcek, Mena i Ćirković to imponująca trójka, plus środkowi pomocnicy, którzy mają duży udział w trzeciej tercji. Żelizko strzelił 7 goli zza pola karnego – to jakiś ewenement, nie przypominam sobie takiego gracza w Ekstraklasie. Będziemy musieli się przed tym zabezpieczyć, natomiast będziemy chcieli wykorzystać mankamenty rywali w defensywie. Wierzę, że zagramy na takim poziomie, na jaki dziś nas stać. To powinno przynieść nam trzy punkty.
– Mamy sporo problemów kadrowych, ale nie będę ułatwiał zadania przeciwnikowi. Bardzo poważnie traktuję to spotkanie. Chcemy zająć jak najlepsze miejsce w tabeli. Teoretycznie mamy jeszcze szanse na europejskie puchary. Będziemy walczyć o trzy punkty. Nie powiem, czy zagrają Rajović, Adamski, czy inni zawodnicy.
O przedłużeniach kontraktów z Augustyniakiem i Kapustką
– Akceptowałem te ruchy, które wydarzyły się za moją pozytywną opinią. Co było jej podstawą? Przede wszystkim, pół roku pracy z chłopakami, którzy się sprawdzili, pomogli nam w realizacji celu, bo sytuacja była naprawdę poważna. Czternaście kolejek temu byliśmy na ostatnim miejscu i widmo spadku głęboko zaglądało nam w oczy. Między innymi, dzięki tym zawodnikom tego uniknęliśmy. Zdali egzamin.
– Po drugie, negocjując kontrakty, pokazali, że bardzo chcą grać i zostać w Legii. Nie jest tajemnicą, że nasza sytuacja finansowa nie jest prosta, ale chłopaki wykazali się dużym zrozumieniem. To też dla mnie bardzo ważne aspekty, że piłkarze dadzą sobie kolejną szansę na lepsze wyniki i lepszy obraz swoich postaci w tym klubie. Wierzę, że Augustyniak i Kapustka pójdą tą drogą, jak w tej rundzie, i będą ważnymi graczami w kolejnym sezonie, pociągną nas wyżej.
– Jesteśmy już na etapie podejmowania decyzji – Augustyniak i Kapustka przedłużyli umowy. Jest jeszcze dużo znaków zapytania. Z niektórymi zawodnikami chcielibyśmy się rozstać, również z tymi na kontraktach. To przed nami. Biorąc pod uwagę naszą sytuację, to nie będzie to proste. Chciałbym, żeby młodzi zawodnicy grali – w 14 meczach było o to trudno, walczyliśmy o życie, to nie są warunki do rozwoju, tylko do przetrwania. Przyszłościowo byśmy chcieli, by młodzi zawodnicy wchodzili do Legii, lecz to proces. Kovacik debiutował w seniorach w meczu w Gdyni – to niezbyt proste dla mnie, by budować takich piłkarzy, bo to nie jest poligon doświadczalny, tylko drużyna, która ma przed sobą konkretne cele sportowe. Łatwo się mówi: Wstaw młodego, tego, tamtego. Na końcu jest wynik i rano możemy się obudzić w 1. Lidze. Tak wygląda sport profesjonalny. To tak, jakby wpuścić dzieciaka do ringu i kazać mu walczyć z Wrzoskiem. I walcz, jesteś młody, radź sobie – zobaczymy, co się wydarzy. To niełatwy temat. Łatwo wydaje się oceny, daje się propozycje, ale ja widzę tych chłopaków na co dzień, wiem, na co ich stać na tę chwilę. Potrzebują grania, by nabierać doświadczenia.
O młodych zawodnikach
– Ubolewałem nad tym, że Janek Leszczyński nie grał przez naszą sytuację kadrową i pewne ruchy transferowe. Mógłby grać całą rundę w Pogoni Grodzisk Mazowiecki, ale ze względu na to, jak wyglądała nasza sytuacja, musiałem go zatrzymać. Trzeba to zrozumieć, że w kadrze musi być trzech stoperów – akurat oni zagrali praktycznie wszystko, ale mogło być różnie, bo czasami wypada dwóch obrońców i zaczynają się duże problemy. Janek został trochę poszkodowany, że musiał zostać. Zamiast grać całą rundę, siedział na ławce. Będziemy musieli to przemyśleć i podjąć dobre decyzje, by chłopaki grali – czy u nas, czy na wypożyczeniach.
– Gratulacje dla rezerw za awans po tylu latach. To duża wartość. Przeskok między 2. a 3. Ligą jest duży. Nowy dyrektor akademii będzie chciał ujednolicić struktury, zasady – będzie większa współpraca niż wcześniej, między pierwszą drużyną a akademią. Na dziś wygląda to bardzo dobrze, a dyrektor Zalewski dopiero wszedł do klubu. Mamy już projekcję tego, co będziemy robić w przyszłym sezonie. Bardzo optymistycznie patrzę na współpracę z akademią, przede wszystkim z rezerwami, które będą w 2. Lidze. Widzę szansę dla młodych chłopaków, którzy będą tam głównie grali, a funkcjonowali w obrębie jedynki, dwójki i akademii w ścisłej korelacji. Mamy na to pomysł, jak tę współpracę scalić. Mam nadzieję, że efekty przyjdą dość szybko. To nie jest takie łatwe. Trzeba naprawdę trochę poczekać. Musimy zrobić to tak, jak należy, by chłopcy mieli większe szanse na to, by nie tylko debiutować, ale utrzymać się w pierwszym zespole.
– Kovacik, Leszczyński czy Żewłakow mogą złapać minuty pod koniec sezonu? Myślę, że tak. Oczywiście, cel nadrzędny jest ten sam – chcemy wygrać. Zero lekceważenia. Jeśli któryś z tych młodych zawodników wyjdzie w pierwszym składzie, to przez to, że globalnie zasłużył, by dać mu szansę. To efekt pracy długofalowej, a nie dzisiejszej dyspozycji. Tak się może wydarzyć, ale z gwiazdką, że to musi się obronić jakościowo, w trakcie gry.
– Trzeba popatrzeć na Lecha jako projekt i jego konsekwencje, jak to robi. Bez względu na wyniki pierwszego zespołu, strategia się nie zmienia. Nie przypominam sobie, by w Legii, w poprzednich latach, coś takiego miało miejsce. Zaznaczyłem nowe otwarcie – chcielibyśmy, by tak było, by spójność między pierwszym zespołem a akademią była jak jeden twór, tak jak w Poznaniu. W Legii tak nie było, to było trudnością. Dziś chcemy do tego dążyć, by to był jeden twór, bez podziału.
– Papszun nie stawia na młodych, nie lubi ich? Ciekawie się to czyta, ale to mitomania, która jest fajna dla kibiców, by podpuścić ich tytułem, ale to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i tym, co się dzieje w codzienności funkcjonowania, przygotowania zawodników, a potem meczu.
O Arseniciu i Brkiciu
– Jeżeli chodzi o transfery, to dopóki nie ma złożonych podpisów, jak w tych przypadkach, to nie ma informacji. Nie jestem osobą kompetentną, by udzielać takich wieści. Najpierw jest podpisanie kontraktów, później klub i dopiero mogę się do tego odnieść – w tej kolejności.