Prawdziwe dziennikarstwo. Niezależna redakcja. ZA DARMO.

Paweł Buczkowski, Wirtualna Polska: W rozmowie ze mną, jeszcze przed swoim odwołaniem z funkcji dyrektora, Paweł Jaskanis stwierdził, że impreza techno była swoistą prowokacją muzealną. Czy pani została w odpowiedni sposób sprowokowana do tego, żeby przeznaczyć teraz więcej pieniędzy na takie placówki jak Muzeum w Wilanowie?

Marta Cienkowska, ministra kultury i dziedzictwa narodowego: Nie, panie redaktorze. Muzeum w Wilanowie ma całkiem niezły budżet, którym może gospodarować. Ministerstwo pomaga w renowacji tego zabytku. To po prostu są tłumaczenia człowieka, który podjął bardzo ryzykowną decyzję. I my też zwracaliśmy uwagę na tę imprezę przed jej realizacją.

Jedną listę całkowicie wyklucza. Kukiz mówi, z kim może iść do wyborów

Wysyłaliśmy pismo do pana dyrektora o tym, że niepokoi nas ta decyzja, że uważamy, iż realizacja tego typu imprez jest bardzo ryzykowna. Pan dyrektor to zignorował. Więc po pierwsze, nie zastosował się do naszych zaleceń. Po drugie, po tej imprezie wysłaliśmy kolejne pismo. Również tłumaczenie było takie, że jako minister kultury nie chciałabym zobaczyć takich pism od innych dyrektorów instytucji zabytkowych.

A co panią w tym piśmie tak bardzo zirytowało?

Pan dyrektor nie widział problemu, jeśli chodzi o swoją decyzję i o organizację tego typu imprezy w jednym z najważniejszych obiektów zabytkowych i muzealnych w Polsce. Nie będę ukrywać, że byłam zszokowana całą tą sytuacją. Ale żebyśmy się dobrze zrozumieli, ja bardzo lubię muzykę elektroniczną. Byłam na niejednej imprezie techno i to nie jest kwestia tego, że walczymy z konkretnym typem wydarzeń artystycznych, które się dzieją w Polsce.

Tylko to jest kwestia tego, w jaki sposób impreza była zrealizowana, że nie została dostosowana do wytycznych konserwatorskich. Nie wierzę, że pan dyrektor nie widział tego, że ciężki sprzęt wjeżdża na teren pałacu w Wilanowie. A to była jasna wytyczna konserwatora zabytków: zero ciężkiego sprzętu, który może zdewastować teren.

W takich sytuacjach po prostu reaguje się na bieżąco. Pan dyrektor tego nie zrobił i co więcej, po realizacji tego wydarzenia nie widział żadnego problemu w jego realizacji. Poza tym uważam, że bardzo ważną kwestią, która powinna być podnoszona, jest ochrona przyrody i miejsca, gdzie znajduje się muzeum. A także tego, że przez ostatnie 10 lat w sąsiedztwie pałacu w Wilanowie zamieszkało 80 tysięcy mieszkańców Warszawy. To jest kwestia odpowiedzialności i wizerunku tego miejsca.

Wiele osób zwraca uwagę na to, że te 116 tysięcy, jakie otrzymało muzeum, to jest bardzo mało za imprezę w takim miejscu historycznym. Przytaczają, że bilety były drogie, wymieniają niebotyczne kwoty za bilet do loży VIP. Ale może jednak te 116 tysięcy złotych dla takiej placówki muzealnej też piechotą nie chodzi?

Uważam, że 116 tysięcy to jest niewystarczająca kwota za wynajem tego terenu. Nie jestem osobą, która na bieżąco bada rynek, ale 12 lat pracowałam przy realizacji wydarzeń i eventów. Wiem, ile to kosztuje i na pewno nie 116 tysięcy.

To dlaczego dyrektor się zgodził na tak niską kwotę? Może te bliskie kontakty z fundacją, która wspiera organizatora miały tutaj znaczenie? Badała pani tę sprawę?

To jest pytanie do pana Pawła Jaskanisa, nie do mnie. Chciałabym jasno podkreślić: to jest placówka autonomiczna. Dyrektor muzeum podejmuje decyzję autonomicznie. My możemy wskazać, że czymś się niepokoimy, możemy przekazać również formalnie informację o tym, że widzimy zagrożenia związane z realizacją jakiegoś projektu. Ale ostateczna decyzja jest decyzją dyrektora, więc my nie byliśmy w żadnych ustaleniach, w żadnych negocjacjach odnośnie tej imprezy.

Pan dyrektor nie zareagował na nasze pismo przed realizacją tej imprezy. I niestety jego decyzja spowodowała bardzo dużą rysę na wizerunku instytucji jednej z najważniejszych instytucji kultury w Polsce. Pałac w Wilanowie jest perełką na mapie obiektów zabytkowych w Polsce. Jak zarządza się tego typu instytucją, trzeba brać pod uwagę nie tylko kwestie finansowe, ale również kwestie wizerunkowe i zarządcze.

Ten wizerunek zdecydowanie ucierpiał. Ale być może gdyby sprawa nie rozniosła się tak w mediach społecznościowych, to nie byłoby waszej aż tak stanowczej reakcji?

My zareagowaliśmy, zanim ta impreza się odbyła i zanim cokolwiek pojawiło się w mediach społecznościowych. Wysłaliśmy pierwsze pismo do pana dyrektora przed wydarzeniem. To nie jest tak, że my nie monitorujemy tego, co się dzieje w naszych instytucjach. Natomiast nie jest naszą rolą zabranianie czegoś i wchodzenie w kompetencje autonomiczne dyrektora placówki.

Moje decyzje nie są powodowane tym, czy będzie po nich hejt, czy go nie będzie, czy ktoś ode mnie czegoś oczekuje, czy nie. Moje decyzje są zawsze spowodowane dobrem sektora kultury, instytucji, artystów. I podejmuję je niezależnie od tego, czy będę się mierzyć z krytyką, czy nie. W tej sytuacji nie mogłam postąpić inaczej. Po prostu.

Dyrektor Pałacu w Wilanowie zdymisjonowany. Ministra miała dość

Dyrektor Pałacu w Wilanowie zdymisjonowany. Ministra miała dość

Czyli nie zgadza się pani z głosami, że tutaj pani też osobiście lub ministerstwo jest w jakiś sposób odpowiedzialne za całą sytuację? Bo wiedzieliście o nim. Mówi pani, że reagowaliście, ale jednak nie powstrzymaliście tego wydarzenia.

Nie mieliśmy narzędzi do powstrzymania tego wydarzenia. Tak jak powiedziałam, dyrektor placówki podejmuje decyzje autonomicznie. Wysyłaliśmy pismo dotyczące tego, że widzimy tutaj bardzo duże ryzyko i patrzymy na te decyzje z niepokojem.

O tym samym informował konserwator zabytków, bo pierwsza opinia dotycząca realizacji tej imprezy była negatywna. Tam pan konserwator Dawidowicz wyznaczał konkretne wytyczne, zalecenia i dopiero wtedy zgodził się na to, żeby ta impreza po konkretnych wskazaniach, zabezpieczeniach mogła zostać zrealizowana.

Ale z tego, co wiemy i po raporcie pana konserwatora po realizacji tej imprezy, te zalecenia nie zostały spełnione. I to jest również rola dyrektora instytucji, żeby przypilnować, czy organizator te zalecenia wdrożył.

Dyrektor wyrzucony. Związek pisze petycję i rozsyła balladę. "Kompromitacja"

Dyrektor wyrzucony. Związek pisze petycję i rozsyła balladę. „Kompromitacja”

Powstaje petycja wśród pracowników tej części, która bardzo broni pana dyrektora. Wskazują na jego wieloletnie kierowanie tą instytucją. Rozumiem, że sprawa jest już definitywnie zakończona, nie będzie żadnej zmiany decyzji? To, że przez wiele lat sprawował ten urząd nie ma jakiegoś znaczenia?

Co teraz z muzeum? Mamy powołanego do pełnienia obowiązków dotychczasowego zastępcy dyrektora. Będzie jakiś konkurs?

W placówkach o takim znaczeniu dla dziedzictwa polskiego zawsze rekomendujemy przeprowadzenie konkursów i myślę, że w tym przypadku będzie dokładnie tak samo.