Gdy w Wiedniu ogłaszano awans Australii do Wielkiego Finału Eurowizji, w ich kraju budził się dzień. Efektowny występ Delty Goodrem, podczas którego na scenie towarzyszył jej fortepian, z którego uniosła się nad publiką, ale też pirotechnika, zachwycił. Niektórzy przyrównywali jej performance do występów znanych z Super Bowl. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Australia blisko zwycięstwa w Eurowizji. Gdzie konkurs, jeśli wygra?
Wzrost popularności Goodrem w Europie spowodował, że jest jedną z głównych faworytek do zwycięstwa. Jeszcze nigdy w historii konkursu Eurowizja nie odbywała się w Australii i wielu zadaje sobie pytanie: co jeśli się tak stanie?
Zgodnie z tradycją, gospodarzem Eurowizji zostaje kraj zwycięzcy poprzedniej edycji — w 2026 r. Coraz bardziej realna perspektywa wygranej Australii stawia organizatorów przed nietypowym wyzwaniem.
Australia dołączyła do Eurowizji w 2015 r. Miało to miejsce również w Wiedniu, po zwycięstwie Conchity Wurst rok wcześniej. Przez tę dekadę Australijczycy byli blisko zwycięstwa. Dami Im w 2016 r. otarła się o trofeum, zajmując drugie miejsce za Jamalą z Ukrainy. Jednak dotąd Australia nie musiała realnie rozważać, co się stanie, jeśli wygra.
Jak donosi australijski serwis The Nightly, gdy Europejska Unia Nadawców zaprosiła Australię do udziału, zastrzegła, że w razie zwycięstwa kraj z antypodów nie może być gospodarzem konkursu. W praktyce oznacza to, że inny kraj Wspólnoty Narodów (do której należy m.in. Australia) przejąłby rolę organizatora. Z europejskich krajów należą do niej jedynie Wielka Brytania oraz Malta.
Jak ujawnił wieloletni eurowizyjny komentator BBC, Graham Norton po rozmowie z australijskim dziennikarzem i również wieloletnim komentatorem konkursu, Joelem Creaseyem, Australia co roku negocjuje z wybranymi państwami „plan B” na wypadek wygranej. Szczegóły tych porozumień pozostają jednak nieoficjalne.
— [Creasey] Mówił, że co roku Australia zawiera umowę z kimś, więc w razie wygranej, który kraj będzie dla nich gospodarzem. Zawierają umowę — wyjawił Norton. — Uważa, że może zawierają umowy z wieloma krajami, ale nikomu o tym nie mówią — dodał.
Zobacz też: