– Nowi właściciele z Niemiec przyszli ze swoimi ludźmi, wprowadzili mocne czystki i zadłużyli klub do tego stopnia, że jak przyszedłem tu kolejnym razem, to trzeba było Koronę ratować – wspomina w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Maciej Bartoszek.

Trener prowadził Koronę Kielce, gdy w kwietniu 2017 roku miasto sprzedało większościowy pakiet akcji firmie Dietera Burdenskiego. Z kolei ten w listopadzie 2018 r. odsprzedał go spółce Korona Investment GmbH, należącej do rodziny Hundsdorferów.

ZOBACZ WIDEO: Koniec wielkiej aberracji. Wisła Kraków wraca tam, gdzie jej miejsce

Po raz drugi Bartoszek pełnił funkcję szkoleniowca Korony między marcem 2020 r. a marcem 2021 r. Znowu był świadkiem zmian w strukturach właścicielskich. W klubie brakowało pieniędzy, a perspektywy były fatalne.

Korona i widmo bankructwa

– Wszelkie poczynione działania były przede wszystkim po to, żeby klub dalej istniał i funkcjonował… na poziomie centralnym! To trzeba jasno powiedzieć. Nie było wówczas wiadomo, czy klub będzie istniał na poziomie centralnym. Było bardzo blisko tego, by drużyna nie wystartowała w 1. lidze w sezonie 2020/21, ale ostatecznie się udało – wyjaśnia w „PS”.

Jesienią 2020 r. klub trafił ponownie w ręce miasta, które zapłaciło za udziały 5 mln zł. Tym samym Korona została uratowana przed bankructwem. 7 marca 2025 r. nowym właścicielem został Łukasz Maciejczyk.

Od 2022 r. Kielczanie ponownie występują w PKO Ekstraklasie. Ostatnio zajmowali w niej 13., 14. i 11. miejsce. W bieżących rozgrywkach bronią się przed spadkiem. Na dwie kolejki przed końcem zespół prowadzony przez Jacka Zielińskiego jest na 15. pozycji, pierwszej z bezpiecznych.