Korespondencja z Turynu
Przed startem kończącego się sezonu większość ekspertów i środowiska wskazywała Ziraat Bankkart Ankara jako kandydata do triumfu w Lidze Mistrzów. Budżet klubu sięgający nawet kilkunastu milionów euro i poczynione przed sezonem transfery skłaniały do myślenia o tym, że w Turcji zbroją się do tego, aby drużyna z ich kraju po raz pierwszy w historii sięgnęła po tytuł klubowego mistrza Europy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Nie sądzę, żebyśmy byli faworytami w gronie, w którym jest dwójka ubiegłorocznych finalistów Ligi Mistrzów [drużyny z Perugii i Zawiercia]. Oni wiedzą, jak rywalizować na takim poziomie. Musimy cieszyć się tym momentem, bo to ogromny przywilej znaleźć się w takim gronie. Damy z siebie maksimum i zobaczymy na ile to wystarczy — mówi atakujący Ziraatu Bankkart Ankara Nimir Abdel-Aziz w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
Fornal jest „kompletnym zawodnikiem”. Jeszcze jedna kwestia zwraca uwagę
On, podobnie jak Tomasz Fornal, dołączył do Ziraatu przed tym sezonem. Jak nieoficjalnie wiadomo, przygoda polskiego przyjmującego w lidze tureckiej dobiega końca i w najbliższych zmaganiach zobaczymy go w barwach Aluronu CMC Warty Zawiercie. Fornal, razem z Abdel-Azizem i Trevorem Clevenot, jest zdecydowanym liderem Ziraatu w tym sezonie.
— Sportowo daje wiele jakości naszemu zespołowi i jest kompletnym zawodnikiem. Trudno mi wskazać nawet jego słabe punkty, bo nie ma ich. Ma świetne przyjęcie zagrywki, a do tego sam bardzo dobrze zagrywa, jest nie do zatrzymania w ataku i dobrze broni. Przez cały sezon pokazywał swoje atuty we wszystkich elementach — mówi Abdel-Aziz o Fornalu.
W przypadku polskiego przyjmującego Holender zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię.
— Tomek jest ekstrawagancki. Jego popularność zdecydowanie wykracza poza sport. Wiele razy w tym sezonie dużo czasu poświęcał na tworzenie swojego vloga i social media. Myślę, że to jest dobry kierunek, a jemu samemu sprawia to wiele frajdy. To też pokazuje, jak dużą gwiazdą jest w waszym kraju — uważa Abdel-Aziz.
On sam zdążył poznać polskie realia, choć był wtedy na początku swojej siatkarskiej kariery i występował jeszcze na innej pozycji. W sezonie 2014/15 był bowiem zawodnikiem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, ale zamiast na prawym skrzydle grał na rozegraniu. Zresztą podobnie było dwa lata wcześniej, kiedy w barwach ekipy z Cuneo rywalizował w swoim pierwszym w karierze Final Four Ligi Mistrzów. Wtedy w Omsku włoska drużyna dotarła do finału, ale musiała w nim uznać wyższość ekipy Lokomotiwu Nowosybirsk. Zresztą Abdel-Aziz nie był wtedy podstawowym rozgrywającym drużyny z Cuneo, bo tę rolę pełnił… obecny selekcjoner Polaków Nikola Grbić.
Od sezonu 2016/17 Abdel-Aziz występuje na pozycji atakującego i w tej roli walczył także już jako podstawowy gracz w finale Ligi Mistrzów sprzed pięciu lat w Weronie. Wtedy Holender był zawodnikiem włoskiego Trentino, które jednak w walce o tytuł musiało uznać wyższość… ZAKSY.
Jest stawiany za przykład. Odnosi się do bułgarskiej gwiazdy
Abdel-Aziz, należący dziś do czołówki atakujących, stawiany jest jako przykład tego, że warto zdecydować się na zmianę pozycji, nawet między tak dwiema skrajnymi opcjami jak rozegranie i ofensywa. Jego postać często jest przywoływana w kontekście rozmów na temat przyszłości niespełna 20-letniego rozgrywającego reprezentacji Bułgarii. Młody Simeon Nikołow stał się jedną z gwiazd odradzającej się bułgarskiej kadry, choć pod względem technicznym nie należy do czołówki zawodników na swojej pozycji. Jego świetne warunki fizyczne (208 cm wzrostu) sprawiają, że wiele osób uważa, iż lepszym rozwiązaniem byłoby dla niego występowanie w roli atakującego.
— Grasz najlepiej, kiedy sprawia ci to przyjemność. Ja jako rozgrywający w ogóle nie czułem satysfakcji z roli pełnionej na boisku. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że inne siatkarskie elementy przynoszą mi więcej radości. Nikołow wygląda na szczęśliwego na boisku. Nie chodzi o to, by wskazywać, że ten zawodnik powinien być rozgrywającym, a inny atakującym, tylko o to, żeby każdy słuchał głosu swojego serca — uważa Abdel-Aziz.
Ziraat Bankkart Ankara zaistniał w Europie już w poprzednim sezonie, gdy w świetnym stylu i dzięki znakomitej postawie m.in. Matthew Andersona sięgnęli po Puchar CEV. W trwających rozgrywkach zdominowali tureckie parkiety, wygrywając wszystko, co było do zdobycia — od Superpucharu Turcji, przez krajowy puchar, aż po mistrzostwo. Sezon ligowy zaczęli od dziewięciu zwycięstw z rzędu, a pierwsza porażka przyszła dopiero w połowie grudnia z Halkbankiem Ankara (0:3). W całej rundzie zasadniczej Ziraat przegrał jeszcze tylko jedno spotkanie, a później sięgnął po tytuł. Abdel-Aziz przyznaje jednak, że nie wszystko układało się po ich myśli.
— Na początku potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby złapać swój rytm, odnaleźć swoje połączenia jako drużyna. Z biegiem sezonu dopracowywaliśmy to wszystko. Jakość naszej drużyny na tle innych ekip w lidze tureckiej była nieco wyższa niż jakość pozostałych. Jeśli były jakieś problemy, to dzięki jakości poszczególnych zawodników mogliśmy ukryć te słabsze strony. Krok po kroku odnajdowaliśmy swój rytm i przychodziły wyniki — mówi atakujący tureckiej ekipy.
Ziraat po raz pierwszy w historii klubu powalczy o medal Ligi Mistrzów. W sezonie 2023/24 byli co prawda półfinalistami, ale wówczas formuła zmagań nie zakładała udziału czterech ekip w turnieju finałowym, a jedynie dwóch w tzw. Super Finale. Wtedy w walce o wejście do finału górą nad tureckim zespołem był Jastrzębski Węgiel.
W sobotnim półfinale w Turynie siatkarze trenera Mustafy Kavaza zmierzą się z mistrzami Polski — Aluronem CMC Wartą Zawiercie.
— Perugia i Zawiercie to drużyny, których trzon nie zmienia się od lat. Na ich tle jesteśmy nowym zespołem, ale nie chodzi mi o to, że nie potrafimy zagrać dobrze jako całość. Może tylko częściej zdarza się u nas, że o wyniku decyduje świetny indywidualny występ jednego zawodnika. Częściej wystrzeli forma jednego zawodnika. Projekt Warszawa pokazał z kolei, że w tym trudnym dla nich sezonie do samego końca potrafią zachować wysoki poziom — tak potencjał uczestników turnieju finałowego ocenia Abdel-Aziz.