Zgoda na to, by Iran mógł wzbogacać uran w dowolnym momencie w przyszłości, nawet po upływie wielu dekad, stanowi odwrót od dotychczasowej postawy prezydenta, który wielokrotnie podkreślał, że kraj ten nigdy nie powinien otrzymać takiej możliwości.

Mimo że pojawiały się doniesienia o tym, iż Stany Zjednoczone negocjują za kulisami jakiś harmonogram, administracja Trumpa konsekwentnie zaprzeczała, jakoby miała zaakceptować jakiekolwiek rozwiązanie inne niż pełna kapitulacja Iranu i trwałe zaniechanie jego ambicji nuklearnych.

„Dwadzieścia lat to wystarczająco”

Jednak podczas powrotu ze szczytu w Chinach, kiedy wydaje się, że wojna z Iranem nie ma łatwego zakończenia, prezydent, rozmawiając z dziennikarzami na pokładzie Air Force One, przesunął granice oczekiwań.

— Dwadzieścia lat to wystarczająco, ale poziom gwarancji z ich strony jest niewystarczający — powiedział o najnowszej propozycji Teheranu. — Innymi słowy, to musi być prawdziwe dwadzieścia lat.

Prezydent dodał, że zapoznał się z ostatnim irańskim projektem porozumienia i odrzucił go, mówiąc: — Jeśli oni w jakiejkolwiek formie zachowają potencjał nuklearny, nie czytam dalej.

Wojna zniszczyła irańskie zdolności do wzbogacania nowego materiału na najbliższą przyszłość, jednak kraj ten nadal posiada zapas około 440 kg wysoko wzbogaconego uranu, którego wydania domaga się Waszyngton.

Trump wyraził optymizm, że Teheran ostatecznie zgodzi się na porozumienie, a także przyznał, że Irańczycy powiedzieli mu, iż tylko Stany Zjednoczone i Chiny dysponują sprzętem do usunięcia tzw. pyłu nuklearnego.

Wcześniej w tym tygodniu prezydent uznał najnowszą propozycję pokojową Teheranu za „całkowicie nie do przyjęcia” po tym, jak Iran formalnie odpowiedział na ostatnią amerykańską ofertę zakończenia wojny. To jedna z kilku propozycji pokojowych, które USA i Iran złożyły od czasu, gdy Pakistan wynegocjował rozejm między obiema stronami 8 kwietnia.