W rozmowie opublikowanej w piątek przez „Sueddeutsche Zeitung” Breuer wyjaśnił, że jego ocena wynika z obserwacji kilku obszarów jednocześnie. – Różne wskaźniki, zbrojenia, rozbudowa personelu, kwestie gospodarcze i polityczne wskazują na jeden moment – rok 2029 – powiedział inspektor generalny Bundeswehry. Zastrzegł przy tym, że rosyjski atak na NATO może nastąpić także wcześniej.

Wycofanie 5 tys. żołnierzy USA a plany NATO

– Zobowiązania wszystkich państw członkowskich pozostają bez zmian. Wycofanie 5 tys. spośród prawie 40 tys. żołnierzy nie oznacza wyjścia z NATO – wyjaśnił.

Dodał, że z militarnego, strategicznego i operacyjnego punktu widzenia nie jest to przełom, choć dla gmin w Niemczech to wyraźny cios gospodarczy i społeczny.

Niemiecki wojskowy za poważniejszy problem uznał to, że do Niemiec nie trafią amerykańskie taktyczne pociski manewrujące Tomahawk.

– Chcieliśmy przy pomocy sił amerykańskich wypełnić lukę do momentu zbudowania własnych zdolności do precyzyjnych uderzeń dalekiego zasięgu – przyznał. Jak dodał, Berlin analizuje teraz rozwiązania tymczasowe, w tym zakup systemów dostępnych na rynku. O takich możliwościach Breuer rozmawiał niedawno osobiście w Pentagonie.

Breuer wskazał też harmonogram działań, które jego zdaniem są potrzebne wobec zagrożenia ze strony Rosji.

– Na teraz potrzeba gotowości do walki natychmiast, później zwiększonych możliwości do 2029 r. oraz przewagi technologicznej do 2035 r. i dalej – podkreślił.