– Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko – relacjonował szef TV Republika. Podkreślił przy tym, że funkcjonariusze dokonali przeszukania bez nakazu.
„Najbardziej boją się prawdy. Systematycznie uderzają w filary demokracji: wolność i niezależność. Dzisiaj na celowniku znalazły się media demaskujące obłudę i kłamstwa ich rządu. Chcą zastraszyć! Chcą zniszczyć! Odpowiedzią musi być jedność opozycji” – tymi słowami skomentował na X wejście policji do lokalu szefa Republiki prezes PiS Jarosław Kaczyński.
„Wiadomość taka została najpierw przesłana poprzez internet do biura Rzecznika Praw Dziecka, a następnie przekierowana do policji. Dziecko lub osoba podająca się za dziecko informowała, że w jednym z mieszkań znajduje się osoba wymagająca natychmiastowej pomocy. Nasza reakcja była zdecydowana, ale jednocześnie w pełni adekwatna do możliwego zagrożenia” – podkreśla warszawska policja.
Jak dodaje komenda, „mając na względzie bardzo istotny w takich sytuacjach upływ czasu”, funkcjonariusze zdecydowali o wejściu do mieszkania, w którym miała się znajdować osoba „w kryzysie emocjonalnym”. „Na miejscu zastali kobietę, która nie chciała się przedstawić i nie współpracowała z policjantami w celu jak najszybszego wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego zdarzenia”.
Mundurowi podkreślają, że po przeprowadzeniu niezbędnych ustaleń interwencja została zakończona i nikt nie został zatrzymany. Podkreślają przy tym, że tego rodzaju sygnały w ostatnim czasie wpływają nader często i dotyczą różnych „instytucji, firm oraz podmiotów działających na terenie Warszawy”, niemniej każde zgłoszenie musi zostać sprawdzone, aby wykluczyć zagrożenie. Przypominają, że za fałszywe alarmy grozi kara i trwają poszukiwania nadawców tych wiadomości.