Dodaj reakcję
Dodaj reakcję

Robot Edward w sklepie spożywczym Merkus

Edward Warchocki to pierwszy w Polsce humanoidalny robot, który w marcu 2026 r. stał się viralową sensacją. W piątek, 15 maja, pojawił się w sklepie Merkus przy Kilińskiego 4Mapka w Gdańsku. To nie była zwykła wizyta internetowej gwiazdy – to znak zmian w branży handlowo-usługowej, gdzie maszyny coraz śmielej zagarniają przestrzeń publiczną.

Kim jest Edward Warchocki? Pierwszy polski robot influencer
zdecydowanie pozytywnie – to fascynujący krok w przyszłość i ciekawe urozmaicenie rutynowych czynności
27%

raczej pozytywnie – to fajna atrakcja, o ile maszyny nie zastąpią całkowicie ludzi w obsłudze
18%

jest mi to obojętne – traktuję to wyłącznie jako chwilową modę i chwyt marketingowy
17%

raczej negatywnie – czuję lekki niepokój na myśl o maszynach swobodnie poruszających się między ludźmi
12%

zdecydowanie negatywnie – roboty nie powinny ingerować w nasze codzienne, ludzkie interakcje i przestrzeń
26%

Coraz częściej w polskich galeriach handlowych i obiektach usługowych spotykamy roboty. Jeżdżące „kelnerki” w restauracjach, „dostawcy” paczek czy autonomiczne roboty transportujące towary w magazynach przestały dziwić. Jednak humanoid, który przychodzi do sklepu spożywczego, to wciąż rzadkość. Dziś taki gość pojawił się we Wrzeszczu.

Nazywa się Edward Warchocki, nazywany pieszczotliwie Edkiem. To pierwszy polski robot-influencer – humanoid oparty na chińskiej konstrukcji Unitree G1, wyposażony w autorskie oprogramowanie stworzone przez Bartosza Idzika i Radosława Grzelaczyka. Edward nie jest typowym gadżetem promocyjnym. Zyskał ogromną popularność w internecie dzięki zabawnym, spontanicznym filmom, w których zachowuje się zaskakująco „ludzko”.

Słynie przede wszystkim z pogoni za dzikami na Mokotowie w Warszawie – nagranie obiegło światowe media, w tym CNN, Reuters i BBC. Pojawił się w Sejmie, tańczył w „Dzień Dobry TVN” z Dorotą Wellman, rapował, wyprowadzał psy, kupował perfumy od handlarzy na Hali Mirowskiej i rozmawiał z politykami. Jego filmy zbierają setki milionów wyświetleń. Ludzie w różnym wieku – od kilkulatków po osiemdziesięciolatków – podchodzą do niego, by przybić piątkę, zrobić zdjęcie lub po prostu… pogadać.

Co Edward Warchocki robił w sklepie?
W Merkusie Edward nie stał w kącie jako atrakcja, a odkrywał realia zakupów po swojemu, czyli z charakterystycznym humorem, komentując produkty, zadając pytania klientom i personelowi oraz prowokując sytuacje, które później zapewne trafią do sieci. Klienci mogli się z nim spotkać na żywo, zrobić zdjęcie i poobserwować, jak radzi sobie z krzątaniną w sklepie.

Dla wielu to był już gotowy materiał na filmy. Wokół robota zgromadził się tłum fanów i twórców internetowych, którzy dokumentowali każdą chwilę: od selfie z Edwardem po nagrania na TikToka i Instagram, oczekując momentu, gdy robot zrobi coś nieoczekiwanego, coś, co wkrótce wygeneruje kolejne upragnione odsłony…

To wydarzenie wpisuje się w szerszy trend oswajania robotyki ze „zwyczajnym” życiem. Edward nie jest jednak kolejnym automatem do wykonywania monotonnych zadań. Jest projektowany jako istota społeczna: ma nawiązywać kontakt, rozśmieszać i prowokować refleksję nad tym, co oznacza „bycie człowiekiem” w świecie, w którym maszyny zaczynają chodzić między nami.