Najważniejsze informacje:

  • Zarzuty postawiono pięciu osobom za nielegalną inwigilację samorządowców.
  • Prokurator ujawniła, że stenogramy rozmów samorządowców były sfałszowane.
  • Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wykluczyła udział ABW jako instytucji w nielegalnych działaniach.

Zarzuty wobec pięciu osób, w tym byłego funkcjonariusza Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, policjanta, a także trzech innych podejrzanych, postawiła Prokuratura Okręgowa w Legnicy. Sprawa dotyczy szerokiego katalogu czynów – tworzenia fałszywych dowodów, ujawniania chronionych prawem tajemnic, naruszenia zasad wykonywania usług detektywistycznych, podżegania do przekroczenia oraz przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego, a także zniesławienia i znieważenia.

W kraju skończyło się paliwo. Naród pogrążony w ciemnościach

Jak przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy, prok. Liliana Łukasiewicz, 13 maja policja przeszukała miejsca zamieszkania pięciu osób. „Wówczas zatrzymano i doprowadzono do prokuratury Macieja B. (prywatnie męża posłanki Klubu Parlamentarnego Centrum, przyp. red.) – podejrzanego o zlecenie inwigilacji oraz Igora N. – funkcjonariusza policji. Ten ostatni miał kilkukrotnie dla pozostałych członków grupy sprawdzać bez uprawnienia policyjne bazy danych” – wyjaśniła prokurator. Następnego dnia zarzuty przedstawiono także Marcinowi P., byłemu funkcjonariuszowi ABW.

Jakie konsekwencje grożą za nielegalną inwigilację samorządowców?

Zdaniem śledczych Marcin P. miał kierować zorganizowaną grupą przestępczą, która prowadziła nielegalną inwigilację, a w skład tej grupy wchodzili Łukasz B. i Filip Cz. Według prokurator Łukasiewicz zarzuty wobec Łukasza B. i Filipa Cz. nie zostały oficjalnie ogłoszone i z tego względu ich treść nie może zostać ujawniona.

ABW publikuje raport. "Największe zagrożenie"

ABW publikuje raport. „Największe zagrożenie”

Wobec zatrzymanych Macieja B., Igora N. oraz Marcina P. zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze. Podejrzanym grożą kary nawet do dwunastu lat więzienia.

Jak przebiega śledztwo dotyczące fałszowania dowodów?

Pod koniec lutego prokuratura informowała, że przekazane jej stenogramy rzekomych rozmów prezydenta Lubina i naczelnika Wydziału Oświaty urzędu miejskiego były w rzeczywistości sfałszowane. „Ponad wszelką wątpliwość ustalono, iż stenogramy nie są zapisem autentycznych rozmów pomiędzy osobami, które zostały w nich wymienione” – przekazali śledczy z prokuratury w Legnicy. Prokurator Łukasiewicz zwracała uwagę, że w zapisach tych rozmów znajdowały się błędy dotyczące dat oraz miejsc, co dodatkowo potwierdza ich fałszywy charakter.

Do opinii publicznej sprawa trafiła na początku 2024 r. dzięki dziennikarskim ustaleniom opublikowanym przez Onet i „Superwizjer” TVN. Dziennikarze dotarli do prawie tysiąca stron stenogramów rozmów, które – jak twierdzono – miały prowadzić za pośrednictwem komunikatora internetowego prezydent Lubina Robert Raczyński oraz jego współpracownik Andrzej Pudełko. W materiałach pojawiały się też skandaliczne wątki obyczajowe, których jednak nie rozwijano w przekazie medialnym.

Dobrzyński: ABW bada kryptowaluty i dywersję

Dobrzyński: ABW bada kryptowaluty i dywersję

Czy ABW brała udział w działaniach wobec samorządowców?

Na zarzuty pod adresem byłego funkcjonariusza ABW zareagowała w piątkowym komunikacie Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. „Agencja po uzyskaniu informacji o możliwych nieprawidłowościach niezwłocznie podjęła działania służbowe, w tym wszczęła postępowanie wyjaśniające i dyscyplinarne. Marcin P. przestał być funkcjonariuszem ABW w 2024 r.” – można przeczytać w oficjalnym oświadczeniu.

Ponadto z analizy przekazanych materiałów nie wynika, by działania operacyjno-rozpoznawcze wobec samorządowców prowadziła ABW jako instytucja, a nielegalne czynności miały mieć charakter indywidualny, sprzed grudnia 2023 r.