Wtedy również sytuacja dla gości wyglądała nieźle. Po starcie układało się na 3:3, ponieważ Kevin Małkiewicz źle wyszedł z pierwszego wirażu.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Miedziński mówi o ścianie

Junior GKM rzucił się w pogoń za rywalami i niemal za jednym zamachem wyprzedził obu przeciwników. Na wirażu wskoczył dosłownie przed nos Franciszka Karczewskiego, który uderzył w tyle koło Grudziądzanina. W efekcie obaj groźnie upadli. — Gdy widziałem to na żywo, byłem przekonany, że to wina Małkiewicza, którego delikatnie postawiło, ale po powtórkach widzę, że to jednak wina Karczewskiego, który popełnił błąd, bo powinien przypilnować motocykl — komentował w studiu Canal+ Adrian Miedziński, były żużlowiec, ekspert stacji. — Karczewski powinien przytrzymać motocykl, trzymać gaz, wtedy nie wjechałby w Małkiewicza. Puszczając gaz, motocykl się odprostowuje i jeżeli ktoś przed tobą robi ścianę, to nadziewasz się na niego — dodał Miedziński.

— Nie do końca się zgadzam z arbitrem — mówił Karczewski w Canal+. — Kevin bardzo mocno wyłamał motocykl. Miałem problem, aby cokolwiek zrobić. Możliwe, że bardziej doświadczony zawodnik by tego uniknął — dodał.

W powtórce doszło do niespodzianki. Mads Hansen pokonał parę GKM i wynik nadal był zaskakujący, bo 13:11.