Lech Poznań może być spokojniejszy. Nie chcą u siebie Luisa Palmy - Zdjęcie główne

Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Pozostanie Honduranina w Poznaniu wciąż nie jest pewne. Na ten moment Lech nie ma jednak konkurencji.

Szanse na pozostanie Luisa Palmy wciąż są

W ostatnich tygodniach powróciła dyskusja nad wykupem Luisa Palmy z Celticu FC. Ofensywny zawodnik znów błysnął w kilku spotkaniach Lecha Poznań i dołożył trzy trafienia w poprzednich pięciu meczach. W obliczu kontuzji Alego Gholizadeha, która wyklucza Irańczyka z gry na kolejne miesiące, Honduranin jest rozpatrywany jako ten, który weźmie na siebie odpowiedzialność za grę Kolejorza. Jakości odmówić mu nie można, a pokazał już, że potrafi też brać na siebie więcej. Jesienią dźwignął ciężar pod nieobecność wspomnianego skrzydłowego i tym samym zrobił piorunujące wrażenie.

Kwota wykupu zawarta w umowie wypożyczenia, według różnych źrodeł oscyluje w granicach 3,5-4 mln euro. To od początku była naprawdę duża suma, a po kilku miesiącach Palmy w Poznaniu, można przyjąć, że jest za wysoka. Dlatego działacze Kolejorza rozpoczęli negocjacje w sprawie obniżenia kwoty transferu. Kilka dni temu informowaliśmy już TUTAJ, że zgodnie z doniesieniami portalu The Scottish Sun, na stole klubu z Glasgow pojawiła się oferta wynosząca 2,3 mln euro – równowartość obecnego rekordu transferowego Kolejorza.

To wskazuje, że Lech chciałby zatrzymać Luisa Palmę, ale w rozsądnych pieniądzach. Nie wiadomo jeszcze, czy takie pieniądze zadowolą Celtic. Może Szkoci pozostaną nieugięci, wszak sami zapłacili za niego blisko trzy lata temu prawie 5 mln euro i wciąż mają ważną umowę z piłkarzem do czerwca 2028 roku. 

Hiszpańska konkurencja nie zagraża Lechowi Poznań

Jedno jest pewne. Do pojedynku o piłkarza na ten moment nie stanie hiszpańska Sevilla FC – tak zapewnia honduraski dziennikarz Alvaro De La Rocha.  Jego zdaniem od momentu, gdy informacja o zainteresowaniu Hiszpanów pojawiła się wokół Luisa Palmy, klub nie wykonał ruchu w jego stronę. „Nie było żadnego kontaktu” – wspomniał.

Być może klub z Andaluzji nawet nie rozpatrywał tego transferu poważnie. Mógł oczywiście zerknąć w kierunku Palmy np. po jego dobrym występie z Rayo Vallecano w Lidze Konferencji, ale temat się rozmył. Sevilla nie jest jeszcze pewna utrzymania w lidze, ale ostatnimi trzema wygranymi zdecydowanie sobie w tym pomogła. Latem na pewno przejdzie rewolucję kadrową, ale raczej będzie rozglądać się za jeszcze mocniejszymi nazwiskami.

Lech pozostaje zatem pierwszym klubem w kolejce po podpis piłkarza. Trzeba jednak czekać na przełom w tej sprawie. Honduranin w stolicy Wielkopolski zanotował do tej pory 45 występów, w których dołożył dziesięć goli i dziewięć asyst. 

Jakub Kowalski

Od dziecka zakochany w wielu dyscyplinach sportu. Najlepiej odnajduje się na piłkarskim boisku i przed tarczą do darta. Zimą z zapartym tchem śledzi poczynania skoczków narciarskich. Z portalem „Sportowy Poznań” związany od początku 2026 roku. W przeszłości publikował na łamach Wirtualnej Polski oraz „Głosu Wielkopolskiego”.