Pala Alpitour w Turynie po raz drugi w historii będzie gospodarzem finału Ligi Mistrzów. Po raz pierwszy miało to miejsce w 2023, gdy obowiązywała formuła Superfinału. W finale doszło wówczas do pamiętnej konfrontacji dwóch polskich drużyn – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Jastrzębski Węgiel 3:2.
– Hala ta sama co w 2018 i w 2023 roku, dawna Alpitour Arena, która zmieniła teraz nazwę na Inalpi Arena. Wszystko, Wojciechu, się przypomina. 2018 rok, półfinał ze Stanami na mistrzostwach świata, a potem jedyny jak do tej pory – i miejmy nadzieję, że nie ostatni – finał polskich drużyn w Lidze Mistrzów, czyli ZAKSA kontra Jastrzębski Węgiel – orzekł Swędrowski.
ZOBACZ TAKŻE: Już w sobotę Final Four Ligi Mistrzów! Jakie są szanse na polski finał?
Do turnieju finałowego Ligi Mistrzów siatkarzy awansowały dwie drużyny z Polski (Aluron CMC Warta Zawiercie i PGE Projekt Warszawa), jedna z Turcji (Ziraat Bankkart Ankara) i jedna z Włoch (Sir Sicoma Monini Perugia).
– Piękne czasy, cudowne wspomnienia ten finał Ligi Mistrzów. Tutaj też mamy dwa polskie zespoły. Jeszcze dzisiaj trochę nie czuć tu atmosfery, ale te duże hale szykują się szybko. Jutro, w dniu meczowym, wszystko już na pewno będzie dobrze – powiedział Drzyzga.
Trofeum broni Sir Sicoma Monini Perugia. W ubiegłorocznym finale drużyna z Italii, w której gra Kamil Semeniuk, wygrała w Łodzi z Aluron CMC Wartą Zawiercie 3:2.
– Dobrze nam się kojarzy ta hala. Pytanie, co ważne – czy to się przeniesie na nasze mecze, te jutrzejsze i niedzielne? – zapytał Swędrowski.
W sobotę 16 maja zostaną rozegrane półfinały, w których Projekt zmierzy się z Perugią, a Aluron z Ziraatem, którego gwiazdą jest Tomasz Fornal. Na niedzielę 3 maja zaplanowano mecze o medale.
– Jeżeli niektórzy zawodnicy potrafią podejść do tego sentymentalnie, jeżeli został tu jakiś dobry duch, to może tak. Wiemy, jaką siłą dysponują nasze zespoły. Mają swoje szanse, niech walczą. Przeciwnicy są bardzo trudni, ale wierzymy – zakończył Drzyzga.

ŁO, Polsat Sport