
– Tragiczna sytuacja byłaby, gdybyśmy pod kątem mentalnym, w głowach się poddali. Wtedy zostałoby tylko zgasić światło i rozejść się do domu. Póki jest ta chęć, emanuje od zespołu niezadowolenie, frustracja, taka sportowa złość, to jest znak, że jeszcze nie wszystko stracone. Musimy zakasać rękawy i robić wszystko ku temu, żeby tę ekstraklasę w Gdyni zostawić – mówi Dawid Abramowicz, który zarówno z Lechem Poznań jak i Górnikiem Zabrze zaliczył po pełnych meczach. To pierwsza taka sytuacja od września ubiegłego roku. – Przez osiem ostatnich miesięcy wysmarowany byłem formaliną i pukałem wieko od spodu, ale nikt mnie nie słyszał – dodaje 34-letni obrońca.
Jacek Główczyński: Pod koniec pierwszej połowy meczu z Górnikiem Zabrze, gdy zablokował pan dośrodkowanie Pawła Olkowskiego, pobudzał pan siebie jak i publiczność…
Dawid Abramowicz: Celowo. Też takie małe rzeczy budują nie tylko mnie. To także jest impuls dla zespołu, że trzeba wierzyć, że można, że przyjdzie też moment dla innego zawodnika, który również musi wykazać się energią i wigorem w swoich poczynaniach, żeby to przynosiło wymierne efekty, aby zespół rywali nie mógł się cieszyć z jakiejkolwiek korzyści.
To coś ekstra co pan dorzuca do Arki poza wartością piłkarską?
Ja zawsze jako zawodnik emanowałem niespożytymi siłami witalnymi oraz energią. Uważam, że są czasami małe rzeczy, które potrafią scalać i budować. Nie ma co się oszukiwać. Jesteśmy na takim etapie, że musimy emanować pozytywną energią i szukać fundamentów, które mogą nas budować w różnych aspektach boiskowych. Chyba nie ma co się oszukiwać. Każdy zawodnik i człowiek, jak coś robi, to lubi mieć przy tym pozytywne wibracje.
Czy odbył pan rozmowę z Dariuszem Banasikiem, powspominali panowie współpracę w Radomiaku Radom i dlatego usłyszał pan od trenera: wchodzisz, bo wierzę i ufam tobie?
Rozmawialiśmy o tym, żeby był gotowym, żebym spodziewał się tego, że mogę wystąpić w Poznaniu. Nie ukrywam, że bardzo ucieszyłem się z tego powodu, bo przez osiem ostatnich miesięcy wysmarowany byłem formaliną i pukałem wieko od spodu, ale nikt mnie nie słyszał. Cieszę się, że dostałem swój moment, ale tę radość chciałem od razu szybciutko schować w kieszeń, ponieważ przed nami było ciężkie zadanie. Wiedziałem, jaki ciężar będzie na moich barkach, jakie będą oczekiwania. Musiałem sobie wewnętrznie z tym poradzić.
Trener zdradził, że nie wszyscy w sztabie byli przekonani, że stawiając na pana, podejmuje dobrą decyzję
Wydaje mi się, nieskromnie mówiąc, że ich pozytywnie zaskoczyłem.
W Poznaniu i z Górnikiem zagrał pan na innych pozycjach, ale rola, którą miał pan wypełnić była podobna?
Jesteśmy teraz na takim etapie, że nieważne, gdzie przyjdzie ci grać. Musisz dać z siebie wszystko. Teraz nie jest ważna jednostka, a najważniejszy jest zespół. Nawet gdyby była taka konieczność i trener desygnowałby mnie do ataku, na „9”, to chciałbym zostawić po sobie jak najlepsze światło.
Remisy z mistrzem kraju i zdobywcą Pucharu Polski są dobre, ale punktów do utrzymania nadal Arce brakuje. Po Lechu i Górniku jest zatem zadowolenie, czy jednak niedosyt?
Te emocje, które mi towarzyszą, stoją po dwóch stronach pokoju. Z jednej strony jest może zadowolenie z tych rzeczy wolicjonalnych, że zespół się nie poddaje, walczy. W mojej opinii są to rzeczy, których brakowało nam przede wszystkim wcześniej w meczach wyjazdowych. To wróciło. Widać ogień w oczach zawodników. Ten płomień jest dosyć okazały. Jednak z drugiej strony jest rozgoryczenie, bo kończymy z punktem zarówno, a graliśmy o pełną pulę. Jednak też twardo stąpamy po ziemi. Mierzyliśmy się z dwoma najlepszymi zespołami w Polsce. Dlatego była pokora, ale był też pazur i chęć sprawienia niespodzianki.
Tym bardziej, że w obu meczach to Arka miała piłki meczowe?
Na pewno musimy wykorzystywać takie szanse. Najlepiej było widać, jakie to ma znaczenie na przykładzie meczu z Jagiellonią. Niby my optycznie mieliśmy przewagę, ale w tych newralgicznych momentach wychodziła tzw. jakość zawodników. Nam się nie udało. Szkoda, ale też nie ma co wieszać psów za Górnika na Sebastianie Kerku z racji tego, że dał nam bardzo dużo radości i punktów we wcześniejszych spotkaniach. To taki moment, że inni zawodnicy też muszą go wesprzeć i więcej dawać od siebie, zwłaszcza w ofensywie. Musimy brać ciężar na swoje barki, nie uciekać od odpowiedzialności. Dlatego na pewno jesteśmy podrażnieni. Musi emanować z nas taki głód i poczucie, że droga, którą obraliśmy, to z niej nie zboczymy. Te dwa ostatnie mecze pokazały, że rywale nie mają z nami tak łatwo.
Zawodnik
2.36<\/b> (53 oceny)
Motor Lublin – ARKA Gdynia 1:0<\/b>
20 lipca 2025″,”\u015br. ocena: 3.78<\/b> (60 ocen)
ARKA Gdynia – Radomiak Radom 1:1<\/b>
25 lipca 2025″,”\u015br. ocena: 4.47<\/b> (83 oceny)
Legia Warszawa – ARKA GDYNIA 0:0<\/b>
3 sierpnia 2025″,”\u015br. ocena: 3.98<\/b> (92 oceny)
ARKA GDYNIA – Pogo\u0144 Szczecin 2:1<\/b>
9 sierpnia 2025″,”\u015br. ocena: 2.10<\/b> (58 ocen)
GKS Katowice – ARKA Gdynia 4:1<\/b>
16 sierpnia 2025″,”\u015br. ocena: 2.11<\/b> (89 ocen)
LECHIA Gda\u0144sk – ARKA Gdynia 1:0<\/b>
24 sierpnia 2025″,”\u015br. ocena: 2.50<\/b> (50 ocen)
ARKA Gdynia – Korona Kielce 0:0<\/b>
20 wrze\u015bnia 2025″,”\u015br. ocena: 3.91<\/b> (58 ocen)
ARKA Gdynia – Motor Lublin 1:0<\/b>
25 wrze\u015bnia 2025″,”\u015br. ocena: 2.38<\/b> (66 ocen)
Zag\u0142\u0119bie Lubin – ARKA Gdynia 4:0<\/b>
29 wrze\u015bnia 2025″,”\u015br. ocena: 2.17<\/b> (46 ocen)
Bruk-Bet Termalica Nieciecza – ARKA Gdynia 2:0<\/b>
21 listopada 2025″,”\u015br. ocena: 2.29<\/b> (58 ocen)
Pogo\u0144 Szczecin – ARKA Gdynia 1:0<\/b>
15 lutego 2026″,”\u015br. ocena: 4.12<\/b> (42 oceny)
Lech Pozna\u0144 – ARKA Gdynia 1:1<\/b>
8 maja 2026″,”\u015br. ocena: 3.20<\/b> (40 ocen)
ARKA Gdynia – G\u00f3rnik Zabrze 0:0<\/b>
13 maja 2026″],”notes”:[2.3599999999999999,3.7799999999999998,4.4699999999999998,3.98,2.1000000000000001,2.1099999999999999,2.5,3.9100000000000001,2.3799999999999999,2.1699999999999999,2.29,4.1200000000000001,3.2000000000000002],”title”:”Kolejne mecze w sezonie 2025\/2026″}”>
Średnie oceny w kolejnych meczach sezonu
Arka w ostatnich meczach rzeczywiście postawiła się najmocniejszym zespołom ligi, ale jak spojrzymy w tabelę, to przede wszystkim brakuje zwycięstw z bezpośrednimi rywalami. Ostatnio choćby w Gliwicach, by nie wracać do meczów w Gdyni z Legią czy Lechią, w których zespół nie potrafił dowieźć prowadzenia 2:0. Czy czasem Arka „nie pęka” w tych meczach, w których musi wygrać?
Nie chcę wypowiadać się za chłopaków, którzy akurat występowali w tych spotkaniach. Ja osobiście, gdybym miał możliwość, na pewno starałbym się w jakiś sposób wpłynąć pod kątem energii i pozytywnych walorów funkcjonowania na boisku. Kunszt piłkarski to jest jedno, ale do tego trzeba dołożyć charakter. Musisz emanować chęcią. Teraz przed nami mega istotny etap. Nie ma mowy o żadnym rozprężeniu. Musimy być nadal naładowani. To rola bardziej doświadczonych zawodników, żeby nikt za bardzo nie odlatywał na bok, a był skupiony na robocie. Ja mogę obiecać, że się nie poddamy i będziemy walczyć do końca.
Czy poprzedni szkoleniowiec Arki – Dawid Szwarga wytłumaczył, dlaczego pan tak długo nie grał?
Nie chciałem nawet wchodzić w polemikę. Tak dyplomatycznie mówiąc: to były trenera decyzje. Wydaje mi się, że najlepszym odzwierciedleniem tego, czy mógł się mylić, czy też nie, są ostatnie spotkania. Dla mnie te osiem miesięcy to była próba charakteru. Pomimo tego, że nie grałem, kiedy mieliśmy dni wolne też praktycznie codziennie byłem w klubie. Nie poddawałem się. Tkwiłem w swoim etosie pracy, żeby być wiernym sobie przede wszystkim. Chciałem być w 100 procentach gotowy na moment, w którym będę znów potrzebny na boisku. Mecz z Lechem pod kątem fizyczności może nie wyglądał tak jak bym chciał, bo stać mnie na więcej, ale czuję, że z każdą minutą spędzoną na boisku, wracam do tego, z czym zawsze byłem utożsamiany: niezmordowaniem i wiecznymi siłami. Życzyłbym sobie, żebyśmy z Termaliką w końcu odwrócili tę remisową tendencję i żeby trzy punkty zostały w Gdyni.
Mecze do końca sezonu drużyn z miejsc 10-17 w PKO BP Ekstraklasie 33. kolejka 34. kolejka
Motor Lublin (42) Cracovia (d) Legia (w)
Pogoń Szczecin (41) Zagłębie (w) GKS (d)
Piast Gliwice (41) Raków (d) Widzew (w)
Cracovia (40) Motor (w) Korona (d)
Widzew Łódź (39) Korona (w) Piast (d)
Korona Kielce (39) Widzew (d) Cracovia (w)
Lechia Gdańsk (38) Legia (d) Termalica (w)
Arka Gdynia (36) Termalica (d) Raków (w)
Może musi pan już nie tylko bronić, ale i strzelić znów gola?
Na treningach dosyć często strzelam. Pierwszego gola w ekstraklasie zdobyłem w meczu z Górnikiem, gdy za trenera Banasika grałem w Radomiaku, a dla Arki z kolei strzeliłem gola… Radomiakowi. Na pewno nie zapomniałem, jak się strzela. Szukam swoich szans, ale z racji pozycji, na której teraz występuję, nie jest łatwo znaleźć się pod bramką przeciwnika, przede wszystkim pod kątem stałych fragmentów. Czekam na ten moment, aby znaleźć się w dogodnej pozycji. Jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa. Jeszcze mamy dwa mecze, więc zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby wpisać się na listę strzelców.
Przed rokiem to właśnie po meczu z Termaliką Arka przypieczętowała awans do ekstraklasy. Czy teraz nie grozi, że historia zatoczy koło i wraz z tym rywalem opuścicie elitę?
Nie skupiamy się na tych negatywnych rzeczach. Staramy się w naszych poczynaniach i pracy patrzeć wysoko, w stronę słońca, a nie pod nogi i zerkać tylko w ziemię. Ciężkie będzie zadanie, twardy orzech do zgryzienia, ale wydaje mi się, że to powinno cechować każdego profesjonalnego sportowca, że chce grać o zwycięstwo i o jak najwyższe cele. Oprócz tego, że reprezentujemy siebie, to też reprezentujemy kibiców. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, abyśmy byli wspominani z poczuciem satysfakcji, że mimo trudnego momentu ta drużyna potrafiła się scalić i utrzymać tę ekstraklasę w Gdyni. Kibic na pewno oczekiwałby tego, abyśmy poszli na „hurra”, ale musimy zdać sobie sprawę z tego, że każdy, nawet najmniejszy błąd może nas oddalić od celu. Dlatego uważam, że w tych dwóch ostatnich spotkaniach musi być zachowany taki balans. Zdajemy sobie sprawę, o co gramy i nasze poczynania muszą być wyrafinowane i konsekwentne.

Przypomnij sobie, co mówił Dariusz Banasik przed meczem Arka Gdynia – Górnik Zabrze
Zyskaj +1 pkt, ale możesz też stracić -3 pkt
Zaznaczenie tej opcji podczas typowania skutkuje tym, że w przypadku trafienia rozstrzygnięcia zostanie przyznany dodatkowy 1 punkt, jednakże jeśli nie uda się poprawnie wytypować takiego spotkania zostaną odjęte aż 3 punkty.
Korzystanie z tej opcji jest nieobowiązkowe i jest dodatkowym elementem strategii pozwalającym na uzyskanie dodatkowych punktów. Sugerujemy z niej korzystać tylko w przypadku gdy jesteśmy pewni proponowanego rozstrzygnięcia, w przeciwnym wypadku możemy być narażeni na straty punktowe.
Jak typują inni?
85%
113 typowań
ARKA Gdynia
4%
6 typowań
REMIS
11%
14 typowań
Bruk-Bet Termalica Nieciecza


