Aston Villa rozbiła przed własną publicznością Liverpool 4:2 i zamieniła się pozycjami z ustępującym mistrzem Anglii. Jeżeli wygra Ligę Europy i przy tym utrzyma czwarte miejsce w Premier League, Anglia nie będzie miała sześciu reprezentantów w następnej edycji Ligi Mistrzów. Scena tego wieczora należała do Olliego Watkinsa, który do dubletu dorzucił jeszcze asystę przy pięknym golu kapitana.

Emery idzie po kolejną Ligę Europy

Na horyzoncie finał Ligi Europy, ale Unai Emery nie miał zamiaru oszczędzać podstawowych piłkarzy na starcie z Freiburgiem. Zwycięstwo gwarantowałoby bowiem Aston Villi miejsce w TOP5 – tak jak zresztą Liverpoolowi. The Reds drużynie z Birmingham jednak nie leżą, bo w poprzednich 16 ligowych meczach wygrali z nimi tylko raz, a przegrali aż 12 razy. Swoją drogą tą wygraną było słynne 7:2 z października 2020 roku. Liverpool nie leży też samemu Emery’emu, bo w 14 dotychczasowych meczach pokonał go tylko raz – w 2016 roku w finale Ligi Europy.

Początek nie rozpieścił

Te statystyki mogły wywoływać łagodny uśmiech u kibiców Bournemouth, które jest na pole position w walce o szóste miejsce, mogące dać awans do Ligi Mistrzów. Warunkiem jest jednak skończenie przez Aston Villę sezonu na piątym miejscu i pokonanie w Stambule Freiburga. Choć początek nie zwiastował utrzymania przez Liverpool czwartego miejsca. Dopiero w 20. minucie goście oddali pierwszy tego wieczora strzał i to dość desperacki. Ale żeby nie było, gospodarze też niespecjalnie zagrozili wracającemu po urazie Giorgiemu Mamardaszwiliemu.

Właściwie to Gruzin najbardziej zagroził sam sobie, gdy w 11. minucie jego wycieczka poza pole karne skończyła się z kiksem, a następnie nieudolnym sfaulowaniem Morgana Rogersa. Bramkarza The Reds asekurował jednak Ibrahima Konate i wybił piłkę po wrzutce Rogersa. Przynajmniej jego vis a vis, Dibu Martinez, też się nie popisał, bo w 27. minucie wypluł piłkę po strzale Ryana Gravenbercha, a Cody Gakpo był skuteczny przy dobitce. Gol nie został jednak uznany, ponieważ w momencie strzału rodaka Holender znajdował się na pozycji spalonej.

„Rozkręcili się… chłopcy”

Prawidłowo ustawiony był za to Lucas Digne, który po rozegraniu na krótko rożnego dostrzegł nieobstawionego w szesnastce Rogersa i posłał do niego podanie. Ten po przyjęciu piłki technicznym strzałem pokonał Mamardaszwiliego. Pierwszy raz w seniorskiej karierze Rogers rozgrywki ligowe skończy z dwucyfrową liczbą bramek. Na chwilę z dorobkiem 15 punktów został liderem klasyfikacji kanadyjskiej za ten sezon Premier League wśród graczy The Villans. Przeskoczył Olliego Watkinsa, któremu zresztą asystował na początku drugiej połowy.

Asystę drugiego stopnia im. Remigiusza Jezierskiego zaliczył jeszcze Dominik Szoboszlai, który niczym Steven Gerrard 12 lat temu w słynnym meczu z Chelsea poślizgnął się i otworzył rywalom autostradę do bramki. Przynajmniej chwilę wcześniej Węgier asystował komu trzeba, bo to po jego wrzutce piłkę głową do siatki skierował Virgil van Dijk. Dodajmy, że kapitan The Reds przez moment musiał wstrzymać radość, gdyż sędzia uznał, że urywając się Matty’emu Cashowi faulował rywala, ale powtórki jasno pokazały, że reprezentant Polski sporo dodał od siebie.

Choć i tak nie umywało się to do umiejętności aktorskich, które zaprezentował Alexis Mac Allister. Ezri Konsa kazał Argentyńczykowi zabrać rękę z jego klaty, za co został pacnięty. Anglik chwycił więc mistrza świata za koszulkę, a ten padł na murawę i chwycił się za twarz. Kiedy już emocje opadły, Villa wreszcie mogła wykonać rzut rożny, po którym dublet ustrzelił Ollie Watkins. Wcześniej Mamardaszwili popisał się świetną paradą przy dobitce Pau Torresa, ale napastnikowi Villi już nie dał rady. To był jego pierwszy dublet z Liverpoolem od czasu ww. 7:2.

Anglia bez sześciu klubów w LM?

Występ na Villa Park z dubletem skończył też Virgil van Dijk, ale jego gol był tylko na otarcie łez, gdyż chwilę wcześniej pięknym technicznym uderzeniem ze skraju pola karnego na 4:1 podwyższył John McGinn. Notabene asystę przy trafieniu kapitana The Villans zanotował Watkins. Jeżeli podopieczni Unaia Emery’ego w nachodzącą środę wygrają finał Ligi Europy, a w ostatniej kolejce Premier League utrzymają czwarte miejsce, Anglia nie będzie miała ponownie sześciu reprezentantów w następnej edycji Ligi Mistrzów.

W finałowej serii gier Villa jedzie jednak na Etihad Stadium, a Liverpool podejmuje Brentford, który zaangażowany jest w walkę o puchary. Przy równej liczbie punktów o kolejności w tabeli decyduje bilans bramek, a ten ustępujący mistrz Anglii mają lepszy: +10 w porównaniu do +6 po stronie Villi. Liga Europy może być pierwszym od 30 lat trofeum, jakie Aston Villa zgarnie. Ostatnim jest trofeum za Puchar Ligi.

Aston Villa – Liverpool 4:2 (1:0)

  • 1:0 – Morgan Rogers ’42
  • 1:1 – Virgil van Dijk ’52
  • 2:1 – Ollie Watkins ’58
  • 3:1 – Ollie Watkins ’73
  • 4:1 – John McGinn ’89
  • 4:2 – Virgil van Dijk ’90+2

fot. Newspix