
Polska wysycha od dołu. Niżówka w siedmiu województwach
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: stock.adobe.com
Susza w Polsce. Musimy zatrzymywać jak najwięcej opadów w gruncie – alarmują eksperci. Wyjaśniają, że mimo dość śnieżnej zimy zasoby podziemne są uszczuplone i radzą, jak wspierać naturalną retencję wodną.
Marzec i kwiecień były w tym roku bardzo suche. Brak opadów przyczynił się do pożaru w Puszczy Solskiej, a niektóre izby rolnicze już na początku maja apelowały o uruchomienie gminnych komisji szacujących straty spowodowane suszą, ponieważ wskutek wysychania gleby część rolników zlikwidowała uprawy. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej informował o niskim stanie wody na 74 procentach rzek. To symptomy różnych rodzajów susz – meteorologicznej, glebowej i hydrologicznej.
Trwa susza hydrogeologiczna
Wyróżnia się także suszę hydrogeologiczna, dotyczącą uszczuplonych zasobów wód podziemnych. Jak mówi doktor Małgorzata Woźnicka z Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG), ostatnia śnieżna zima nieco poprawiła sytuację, ale nie na tyle, by odwołać stan zagrożenia hydrogeologicznego. Zdaniem ekspertki niski stan wód podziemnych to normalna sytuacja jesienią, po okresie letnim, ale wiosną nie powinna występować.
Woźnicka podaje, że udokumentowane zasoby dyspozycyjne wód podziemnych wynoszą dla Polski 34 mln metrów sześciennych na dobę. – To jest ilość wody możliwa do zagospodarowania z warstw wodonośnych. To zasób pomniejszony o wodę, która zasila rzeki i o wodę oddawaną ekosystemom zależnym od wód, jak torfowiska. Średnio w skali roku wykorzystujemy około 22 procent odnawialnych zasobów wód podziemnych, to bezpieczna ilość w skali kraju – wyjaśnia.
Woźnicka uważa, że zasoby podziemne mogą być nadmiernie eksploatowane między innymi w regionach, gdzie pobiera się wodę na cele górnicze lub z niezarejestrowanych źródeł. Dodaje, że eksperci wyjeżdżający na badania terenowe zauważyli wzrost poboru nieewidencjonowanego wód podziemnych w związku z suszą rolniczą. Szacowany metodami pośrednimi pobór wody poza ewidencją w niektórych regionach to 50 procent poboru rejestrowanego.
Problemy w sieciach wodociągowych
Ze źródeł podziemnych na co dzień korzystają także spółki wodociągowe. Ujęcia znajdują się na różnej głębokości – te najgłębsze, z których korzystają spółki komunalne, są odporne na okresowe deficyty opadów. Wójcicka zaznacza, że brak wody w kranie nie oznacza jeszcze, że wyschło źródło wody podziemnej. Powodem może być przeciążenie sieci wodociągowej lub awarie infrastruktury.
– Miasta i mniejsze miejscowości mają coraz bardziej rozproszoną zabudowę, a co za tym idzie – także dłuższe sieci wodociągowe. Na końcach sieci ciśnienia wody są znacznie niższe i dlatego przy wzmożonym poborze wody w kranach może brakować – wyjaśnia.
Zagrożeniem dla zasobów podziemnych jest także nadmierne podlewanie trawników i napełnianie basenów. Ekohydrolog dr Sebastian Szklarek przyznał, że na początku maja odnotował ponad 50 apeli gmin do mieszkańców o rezygnację z tych czynności. Zwrócił uwagę, że w jednej z nich pobór wody podczas majówki był tak duży, że wodociągi – nawet przy uwzględnieniu zapasów w zbiornikach na wypadek awarii – nie radziły sobie ze stacją uzdatniania wody.
O ile najgłębsze zasoby podziemne są względnie bezpieczne, o tyle z powodu utrzymujące się suszy może zabraknąć wody w ujęciach płytkich. Mowa tu o studniach indywidualnych, studniach kopanych, tak zwanych abisynkach, ujmujących stropową część warstwy wodonośnej.

W kranach i studniach może brakować wody
Źródło zdjęcia: stock.adobe.com
Jak zatrzymywać wodę
Zdaniem Woźnickiej konieczne jest zatrzymywanie w glebie jak największych ilości wody opadowej pochodzącej z deszczu i topniejącego śniegu. – W hydrogeologii mówi się potocznie, że kropla wody, która wpadnie do rzeki, jest kroplą straconą, bo płynie do morza i nie zasili wód podziemnych – mówi.
Woźnicka tłumaczy, że dla odnawialności zasobów kluczowy jest opad o średnim natężeniu, długotrwały, na większym obszarze, czyli deszczowe lipce, śnieżne zimy i roztopowa wiosna.
– Paradoksalnie wyższa roczna suma opadów przewidywana dla Polski nie oznacza, że zasoby wód podziemnych efektywniej się odnowią – zauważa. Ekspertka zwraca uwagę na to, że woda z gwałtownych, punktowych opadów deszczu, przeplecionych długimi okresami bezopadowymi, szybko spływa do kanalizacji w wybetonowanych miastach, a na terenach zielonych opadowi trudno jest wsiąknąć, jeśli ziemia jest przesuszona po tygodniach suszy.
Eksperci podkreślają, że w odnawianiu zasobów wód podziemnych pomaga retencja krajobrazowa, czyli śródpolne oczka wodne, torfowiska, zagłębienia bezodpływowe, błękitno-zielona infrastruktura w miastach, utrzymywanie jak największych powierzchni czynnych, czyli ograniczanie betonozy, oraz ograniczenie poboru wód podziemnych dzięki ponownemu wykorzystaniu raz pobranej wody, tak zwanej wody szarej.
Źródło: PAP, tvnmeteo.pl