Iran dotychczas nie był kierunkiem, z którego polskie kluby chętnie ściągałyby piłkarzy. Dość powiedzieć, że w naszej Ekstraklasie grało lub nadal gra zaledwie trzech zawodników z tego kraju. To Farshad Ahmadzadeh (Śląsk Wrocław), Yadegar Rostami (Pogoń Szczecin) i Ali Gholizadeh (Lech Poznań). W kolejnym sezonie do tego grona może dołączyć czwarty. 

Zobacz wideo Robert Lewandowski rozbije bank? Żelazny: To chore, inaczej sobie wyobrażałem jego karierę

Media: Lech aktywnie zainteresowany Irańczykiem. To byłby hit!

Chodzi o Mohammada Mohebiego. 27-letni napastnik od trzech lat związany jest z rosyjskim klubem FK Rostów, gdzie trafił z portugalskiej Santa Clary. Zdaniem lokalnego portalu rostov.ru, Lech Poznań jest nim „aktywnie zainteresowany” i zamierza podpisać kontrakt latem tego roku po mistrzostwach świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Mohebi powinien być już wówczas wolnym agentem, bo jego umowa z zespołem z Rostowa nad Donem wygasa 30 czerwca.

W obecnym sezonie Mohebi wystąpił w 27 meczach, w których strzelił trzy gole i zaliczył trzy asysty. W sumie w barwach 10. drużyny ligi rosyjskiej zdobył 15 bramek i zanotował 11 asyst w 79 występach. Wynik nie jest może imponujący, ale i tak napastnik ten wyceniany jest przez Transfermarkt.de na 2,8 mln euro.

Zobacz też: Ostateczne spotkanie ws. Lewandowskiego. „Prawdopodobne pożegnanie”

Kolega Gholizadeha z kadry zagra w Lechu? Chcą go ściągnąć po MŚ

Mohebi poza Rostowem regularnie gra również w reprezentacji Iranu. Uzbierał już w niej 34 występy i 13 bramek. Do siatki trafił m.in. w marcowym sparingu z Kostaryką wygranym 5:0. Powinien także pojawić się na zbliżających się mistrzostwach świata 2026, na których Iran w fazie grupowej zmierzy się z Nową Zelandią, Belgią i Egiptem.

Gdyby do transferu rzeczywiście doszło, Mohebi stałby się drugim Irańczykiem w Lechu Poznań. W środę ekipa ze stolicy Wielkopolski oficjalnie ogłosiła przedłużenie umowy Alim Gholizadehem. Na początku maja znakomity pomocnik zerwał więzadła krzyżowe przednie w kolanie podczas meczu z Motorem Lublin i czeka go co najmniej kilkumiesięczna przerwa. Mimo to obie strony ostatecznie dogadały się, by podpisać roczną umowę.