W piątek w Lubinie spotkały się dwa zespoły, które walczyły o dwa różne cele: Zagłębie o europejskie puchary, a Pogoń o utrzymanie w ekstraklasie. Przez większą część spotkania przewagę mieli ci drudzy i udokumentowali to golem w drugiej połowie, a jego autorem był Hussein Ali. Trafienie dało nie tylko trzy punkty Szczecinianom, ale też pewny byt w lidze.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— W tym sezonie, kiedy wygrywaliśmy, to ciągle, po każdym kolejnym meczu, nie byliśmy pewni utrzymania. Dzisiejsze zwycięstwo wreszcie nam je daje. Mówiłem już wiele razy i powtórzę: ta liga jest szalona. Potrzeba wielu punktów, aby się utrzymać. Jestem szczęśliwy, bo wreszcie osiągnęliśmy cel — powiedział na pomeczowej konferencji trener Thomasberg.
Dalej Duńczyk stwierdził, że mecz w Lubinie zamyka pewien rozdział i teraz czas postawić sobie nowe cele.
— Rozpoczynamy walkę o coś więcej niż pozostanie w lidze. Kiedy byłem piłkarzem i potem trenerem, zdobyłem trzy brązowe i trzy srebrne medale w Danii. Wygrywałem też Puchar Danii. Pogoń nie zdobyła w swojej historii nigdy żadnego trofeum. Chciałbym je Pogoni dać. Nie tylko chodzi w tym o moje ambicje, ale przede wszystkim chciałbym to zrobić dla kibiców — dodał.
Stwierdził, że Zagłębie go niczym nie zaskoczyło
Mówiąc o samym meczu trener gości przyznał, że Zagłębie niczym go nie zaskoczyło i spodziewał się trudnego spotkania.
— Wiedzieliśmy, że Zagłębie jest dobre w defensywie. Musieliśmy grać cierpliwie, nie prowokować kontr, strzelić gola, który przeważy szalę na naszą stronę. To się udało w drugiej połowie. Nie jestem zadowolony do końca z tego, jak to wyglądało w pierwszej, ale w drugiej udało się zdobyć bramkę i wygrać. Okazało się, że nasze treningi w tygodniu były skuteczne — zakończył Duńczyk.
W zupełnie odmiennym nastroju był trener Zagłębia Leszek Ojrzyński. Lubinianie po porażce pozostają w walce o miejsce dające prawo gry w europejskich pucharach, ale muszą teraz liczyć na korzystne wyniki rywali i sami wygrać za tydzień z Jagiellonią w Białymstoku.
— Nie byliśmy dzisiaj sobą. Chcieliśmy wyjść wyżej od pierwszego gwizdka, ale robiliśmy coś innego. Całą pierwszą połowę graliśmy w niskiej defensywie i prowokowaliśmy kolejne szanse przeciwników. Mieliśmy kilka okazji po stałych fragmentach gry, ale bardzo mało. Kontuzja Kuby Kolana nie ułatwiła nam gry, gdyż musiał opuścić plac gry. Szacunek dla Janka Biegańskiego, który był u nas w szatni i przeprosił naszego zawodnika. Byliśmy dzisiaj bezzębni, bez werwy, a wiedzieliśmy o co gramy. Szkoda, że tak się ten mecz zakończył, bo to było ostatnie spotkanie w tym sezonie u siebie — skomentował trener gospodarzy.
Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa