Na poziomie ekstraklasy „Kolejorz” gościł na Mazowszu trzykrotnie, notując dwa remisy i jedną porażkę. – Takie statystyki biorę pod uwagę tylko, gdy są korzystne. W przeciwnym wypadku nie zwracam na nie uwagi – mówi żartobliwie trener „Kolejorza” Niels Frederiksen.
– Nie czujemy dodatkowej presji, bo ona towarzyszy nam zawsze. Jesteśmy prawdopodobnie największym klubem w Polsce i tym samym oczekiwania wobec nas będą duże. Powiem wręcz, że gdyby kibice się nami nie przejmowali, nie byłoby to przyjemne – dodał.
Radomianie są już pewni utrzymania i wielkich celów na końcówkę sezonu nie mają. Jak to wpłynie na obraz gry? – Nigdy nic nie wiadomo. Moje podejście jest takie, że kiedy wychodzisz na mecz, zawsze chcesz wygrać, wiec spodziewam się ciężkiej rywalizacji. Musimy zaprezentować swój najwyższy poziom. Spodziewam się zupełnie innego obrazu gry niż w spotkaniu z Arką Gdynia, bo Radomiak prezentuje bardziej otwartą piłkę, w większym stopniu opartą na indywidualnościach – powiedział Frederiksen.
W Poznaniu nie chcą dopuścić do wytworzenia nadmiernego ciśnienia. – Nie będziemy robić niczego wyjątkowego. Skupimy się na realizacji własnego planu. Postaramy się wywrzeć presję na rywalu i kontrolować grę, kiedy tylko będzie to możliwe. Radomiak to silny przeciwnik, dobry w grze jeden na jeden – zarówno z piłką, jak i bez piłki. Na pewno spróbuje zrobić wszystko, żeby jak najlepiej zakończyć sezon, zwłaszcza że po raz ostatni zagra u siebie – uważa Duńczyk.
Frederiksen otwartym głosem przyznał, że na finiszu rozgrywek musi umiejętnie rozporządzać siłami swoich piłkarzy. – Rozegraliśmy w tym sezonie ponad 50 meczów i nie mamy już takiej świeżości jak osiem miesięcy temu. Trzeba znaleźć odpowiedni balans, dlatego po starciu z Arką Gdynia dałem zawodnikom dwa dni wolnego – zakończył.
Mecz 33. kolejki PKO Ekstraklasy Radomiak Radom – Lech Poznań odbędzie się w sobotę o godz. 20.15. Jeśli „Kolejorz” zwycięży, zostanie mistrzem kraju bez względu na wyniki na innych stadionach.
ZOBACZ WIDEO: W to kluby Ekstraklasy zainwestowały 20 mln euro. Wiadomo, kiedy będzie otwarcie