Eksperci próbują wyjaśnić, co mogło doprowadzić do tej tragedii. Wśród możliwych przyczyn wskazuje się m.in. toksyczne działanie tlenu przy dużych głębokościach oraz nagły napad paniki pod wodą, który mógł uniemożliwić bezpieczne wynurzenie. Pulmonolog Claudio Micheletto zwraca uwagę na jeszcze jeden trop — problemy ze sprzętem. Jego zdaniem fakt, że nikt z grupy nie wypłynął na powierzchnię, może sugerować kłopoty z butlami tlenowymi.

Możliwe scenariusze śmierci nurków na Malediwach

Jak opisuje „New York Post”, turyści nurkowali z pokładu jachtu Duke of York w jednym z najchętniej wybieranych miejsc nurkowych na Malediwach. To właśnie tam doszło do zdarzenia, które z popularnej atrakcji zamieniło się w dramat o niewyjaśnionych jeszcze okolicznościach.

Eksperci zwracają uwagę na jedno z kluczowych zagrożeń podczas nurkowania — toksyczność tlenu (hiperoksję). Jak wyjaśnia pulmonolog Claudio Micheletto z Uniwersytetu w Weronie, zbyt wysokie stężenie tlenu może wywołać zawroty głowy, dezorientację i zaburzenia świadomości. W takiej sytuacji nurkowie tracą kontrolę i mogą nie być w stanie bezpiecznie się wynurzyć.

Choć standardowo oddycha się sprężonym powietrzem, część nurków korzysta z nitroksu — mieszanki z większą ilością tlenu. Daje to więcej czasu pod wodą, ale zwiększa też ryzyko powikłań.

W grę mogła wchodzić także panika. Zdaniem prof. Alfonso Bologniniego, wystarczy nagły problem na głębokości lub atak lęku jednego z uczestników, by wywołać chaos i serię błędów. Na razie nie wiadomo jednak, co dokładnie doprowadziło do tragedii — to wyjaśni dopiero śledztwo. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Śledztwo na Malediwach. Kim były ofiary?

Malediwskie służby wyjaśniają okoliczności dramatu, który — jak podkreślają lokalne władze — jest najtragiczniejszym pojedynczym wypadkiem nurkowym w historii kraju. Wśród ofiar znaleźli się doświadczeni i związani z morzem pasjonaci.

Zginęła m.in. Muriel Oddenino z Turynu, zajmująca się ochroną środowiska morskiego, oraz Gianluca Benedetti z Padwy — instruktor nurkowania i kapitan łodzi. Federico Gualtieri, kolejna z ofiar, poświęcił swoją pracę dyplomową właśnie malediwskim atolom.

Na powierzchnię nie wróciły także Monica Montefalcone, profesor biologii morza na Uniwersytecie w Genui, oraz jej 20-letnia córka Giorgia. Benedetti był wspominany jako człowiek pełen energii, wysportowany, z zamiłowaniem do książek, klasycznego kina i szachów.

Przebieg akcji ratunkowej i kolejne ustalenia

Nurkowie weszli na pokład jachtu Duke of York w czwartek rano. Zeszli pod wodę w jednym z najpopularniejszych miejsc nurkowych na Malediwach, ale już około południa stało się jasne, że coś poszło nie tak — nie pojawili się na powierzchni i zostali uznani za zaginionych.

Rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję ratunkową z udziałem jednostki straży przybrzeżnej Ghaazee. Dopiero po sześciu godzinach z podwodnej jaskini wydobyto pierwsze ciało — najprawdopodobniej należące do Moniki Montefalcone. Śledczy przypuszczają, że pozostali nurkowie mogą znajdować się w tym samym miejscu.

Jak podkreślają eksperci, głębokość, na którą zeszła grupa, mogła mieć kluczowe znaczenie. W przypadku nurkowań rekreacyjnych na Malediwach bezpieczny limit wynosi około 30 metrów — tymczasem w tym przypadku został on znacznie przekroczony.

Treści z serwisu Medonet mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem a jego lekarzem. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.