— Mistrz! Mistrz! Kolejorz! — śpiewają kibice Lecha. Na dwie kolejki przed końcem sezonu drużyna z Poznania znajduje się na najlepszej drodze do tego, by te słowa nie były jedynie życzeniem, a odzwierciedleniem rzeczywistości. Ekipa trenera Nielsa Frederiksena ma cztery punkty przewagi nad wiceliderem — Jagiellonią Białystok — i zależy sama od siebie. Jedno zwycięstwo w dwóch ostatnich meczach wystarczy zespołowi ze stolicy Wielkopolski do zatrzymania „majstra”, jak w regionie mówi się o mistrzostwie. To sytuacja, która jeszcze w lutym wydawała się jakże mało prawdopodobna.

Kiedy w pierwszy wtorek lutego Lech poległ w Gliwicach w zaległym spotkaniu z Piastem (0:1), nastroje w Poznaniu były minorowe i nic dziwnego. To była druga porażka w drugim wiosennym starciu Kolejorza (na inaugurację drugiej rundy Lechia Gdańsk wygrała 3:1), a razem z jesiennymi kolejkami już czwarty występ bez ligowego zwycięstwa. Efekt — dopiero dziewiąte miejsce i aż dziewięć punktów straty do przewodzącej tabeli Jagiellonii. Oczywiście do końca pozostawało 15 meczów, ale niewiele wskazywało, by zespół z Bułgarskiej był w stanie odrobić takie straty. Perspektywa obrony tytułu była bardzo odległa, a za moment należało jechać do Zabrza, by zmierzyć się z Górnikiem.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

I właśnie przy Roosevelta nastąpił przełom. Lech pokonał gospodarzy po trudnym, wymagającym spotkaniu 1:0. — To była wygrana dzięki pracy i mentalności — powiedział Frederiksen w szatni zaraz po zawodach. — Zdobyliśmy tylko trzy punkty, ale możemy te trzy punkty wykorzystać, by ruszyć do przodu. Bo teraz musimy to kontynuować i możemy to zrobić — dodał duński szkoleniowiec.

I właśnie tak się stało. W 13 meczach — razem z potyczką z Górnikiem — Kolejorz zdobył 30 punktów, odniósł dziewięć zwycięstw i poniósł tylko jedną — zresztą zaskakującą — porażkę, bo 1:2 z fatalnym Widzewem w Łodzi w debiucie Aleksandara Vukovicia. Żaden z bezpośrednich przeciwników nie był w stanie wytrzymać tego tempa, a kolejny w zestawieniu za ten okres GKS Katowice zebrał pięć punktów mniej.

Lech bardzo zbliżył się do obrony mistrzostwa Polski, czego nie potrafił żaden czempion od Legii Warszawa w sezonie 2020/21 i czego nie dokonał Kolejorz od rozgrywek 1992/93. Co więcej, jeśli ekipa Frederiksena utrzyma pierwsze miejsce, będzie złotym medalistą Ekstraklasy z drugą największą liczbą rozegranych spotkań w trakcie jednej kampanii w XXI wieku — 54 — i pierwszym od czasów Wisły Kraków w 2003, który do marca rywalizował na trzech frontach: w lidze, krajowym pucharze oraz europejskich pucharach. W sumie z 25 mistrzów kraju tylko pięciu również przekroczyło granicę 50 meczów w sezonie — osiągała to Legia w 2014, 2016, 2017, 2018 oraz 2020 r., a więc w czasach, w których kompletnie zdominowała Ekstraklasę. Od sześciu lat nikt nie potrafił połączyć rywalizacji międzynarodowej z wewnętrzną. Trzy punkty w starciach z Radomiakiem w Radomiu lub Wisłą Płock przy Bułgarskiej zapewnią Poznaniakom przerwanie tego trendu.

Niels Frederiksen

Niels FrederiksenFOTO JAKUB PIASECKI / CYFRASPORT / NEWSPIX.PL / newspix.pl

— Przed nami trudna droga, żaden spacerek — przestrzegał Frederiksen po niespodziewanym remisie z Arką 1:1 w ostatni piątek. Ścieżka po drugi tytuł z rzędu jawi się jako tym bardziej wymagająca, że znów wybór Duńczyka ograniczają problemy zdrowotne. Do listy nieobecnych dołączył Antonio Milić, który nie wystąpi do końca sezonu, co sprawia, że skandynawski szkoleniowiec ma do dyspozycji trzech nominalnych stoperów — 19-letniego Wojciecha Mońkę, Mateusza Skrzypczaka oraz 17-letniego Huberta Janyszkę. Pole manewru poszerza Robert Gumny, tyle że boczny defensor w Radomiu będzie pauzował za żółte kartki.

Ali Gholizadeh zostaje!

W sobotę kolegom nie pomoże oczywiście Ali Gholizadeh, który leczy poważną kontuzję kolana, ale w ostatnich dniach nastąpił nagły zwrot w jego sprawie. Początkowo po odniesieniu urazu przez Irańczyka podczas potyczki z Motorem w Lublinie (1:0) zerwano rozmowy w sprawie nowego kontraktu (obecny traci ważność z końcem czerwca), ale nagle jednak podjęto negocjacje i sensacyjnie osiągnięto porozumienie.

— Nie wiem, na ile miałem wpływ na decyzję o przedłużeniu z nim kontraktu, jednak powiedziałem ludziom zarządzającym klubem, że to świetny piłkarz. Stanowi ważny punkt naszej ofensywy i moim życzeniem było, by z nami został na dłużej. Uważam, że to dobra wiadomość dla Lecha, drużyny oraz samego Alego. Po kontuzji będzie w stanie wrócić najpierw do pełni sił, a następnie na murawę. Dzięki znalezieniu porozumienia z nim jesteśmy w stanie uczynić w dalszym ciągu drużynę tak silną, jak to możliwe — komentował Frederiksen.

Ali Gholizadeh

Ali GholizadehKazimierz Kozuch / newspix.pl

Zgodnie z tym, co zapowiadaliśmy w ubiegłym tygodniu, również rozmowy w sprawie pozostania Duńczyka przy Bułgarskiej są bliskie finalizacji i po zdobyciu mistrzostwa należy się spodziewać oficjalnego komunikatu. Wreszcie władze Kolejorza rozpoczęły negocjacje z Celtikiem, by obniżyć cenę wykupu Luisa Palmy z 4 do 2 mln euro. To byłby kolejny krok w stronę utrzymania poziomu zespołu z ostatnich miesięcy i uniknięcia problemów, które trapiły Poznaniaków na starcie sezonu. Ale to wszystko jednak plany na przyszłość. Najpierw trzeba wygrać w Radomiu i przypieczętować pierwsze miejsce.