Prawa autorskie: Fot. Brendan SMIALOWSKI / AFPFot. Brendan SMIALOW…

Trump przehandluje Tajwan? „To tylko malutka wyspa” Zaloguj się, aby zapisać na później

Umowa zbrojeniowa z Tajwanem to według Donalda Trumpa „bardzo dobra karta przetargowa” w rozmowach z Chinami. Prezydent USA nie tylko wstrzymuje pomoc dla Tajwanu na wypadek inwazji, ale sugeruje, że za napięcia odpowiada prezydent Lai, a nie Pekin

Po wizycie w Pekinie prezydent Donald Trump pytany przez dziennikarzy, czy w razie chińskiej inwazji jego wsparcie dla Tajwanu będzie niezachwiane, odpowiedział wymijająco. „On (Xi) nie chce widzieć ruchu w kierunku niepodległości. Mówi: »Słuchajcie, wiecie, mieliśmy to przez tysiące lat« (…), jeśli chodzi o Tajwan, on jest bardzo zdecydowany. Nie poczyniłem żadnego zobowiązania w tę czy w drugą stronę” – mówił Trump na podkładzie Air Force One.

Jak podaje amerykański dziennik The New York Times, prezydent Donald Trump wykorzystuje sprzedaż broni dla Tajwanu jako kartę przetargową w negocjacjach gospodarczych z Chinami. Chodzi o umowę zbrojeniową o wartości 14 mld dolarów, która pozwoliłaby wzmocnić wyspę przed zagrożeniem ze strony Pekinu. Tajwan miał zakupić od USA rakiety, sprzęt do zwalczania dronów i systemy obrony powietrznej.

Trump wstrzymuje sprzedaż, mówiąc, że to „bardzo dobra karta przetargowa” w rozmowach z Xi Jinpingiem. A zgoda na umowę zbrojeniową zależy według niego od Chin. Rząd Tajwanu stara się szybko złagodzić napięcia, oświadczając, że amerykańscy urzędnicy wielokrotnie zapewniali, iż polityka Stanów Zjednoczonych pozostaje niezmieniona.

Jednak na antenie Fox News amerykański prezydent wyraźnie odcinał się od Tajwanu. „Jeśli spojrzeć na stosunek sił, Chiny to naprawdę potężny, ogromny kraj. A to tylko malutka wyspa. Pomyślcie tylko – dzieli ich od niej zaledwie 59 mil. My jesteśmy oddaleni o 9500 mil. To dość trudny problem. Tajwan rozwinął się, bo mieliśmy prezydentów, którzy nie mieli pojęcia, co robią. Ukradli nam przemysł chipowy” – mówił Trump.

Równie niepokojący jest fakt, że po wizycie w Pekinie prezydent USA przyjął opowieść Xi o tym, że to Tajwan ponosi winę za obecne napięcia. Chiny przedstawiają prezydenta Lai i jego urzędników jako niebezpiecznych separatystów, którzy próbują wciągnąć Stany Zjednoczone w wyniszczającą wojnę.

„Cóż, dążenie do niepodległości to ryzykowna sprawa, wiesz” – mówił w wywiadzie Trump. „Dążą do niepodległości, bo chcą wojny i sądzą, że mają za sobą Stany Zjednoczone. Chciałbym, żeby wszystko pozostało tak, jak jest” – dodał. Wypowiedzi Trumpa sugerują, że USA życzą sobie utrzymania status quo Tajwanu, w ramach którego wyspa funkcjonuje jako odrębna jednostka, ale nie dąży do formalnej niepodległości.

Chiny uważają Tajwan, gdzie po wojnie domowej w 1949 roku zbiegł nacjonalistyczny rząd Czang Kaj-Szeka, za integralną część swojego państwa. Dla Xi Jinpinga zjednoczenie Tajwanu z kontynentalnymi Chinami to podstawowy cel polityczny, którego nie da się osiągnać inaczej niż przy użyciu siły militarnej.

Jak pisał w OKO.press Jakub Szymczak, Tajwan odgrywa ważną rolę w światowej gospodarce m.in. jako kluczowy producent najnowocześniejszych układów scalonych. Amerykanie nie uznają niepodległości Tajwanu, dziś takie stanowisko zajmuje zaledwie kilka małych krajów na świecie. Jednocześnie przez dekady Amerykanie stali na stanowisku, że Chiny nie powinny zajmować wyspy i przyłączać jej do swojego państwa. Xi Jinping dąży do tego, by Amerykanie zrezygnowali z tego stanowiska, a administracja Trumpa wydaje się być gotowa, żeby zmienić zdanie.