Ukraina do pewnego stopnia zaprzecza tezie o tym, że współczesną wojnę da się prowadzić tylko pod parasolem, w układzie wsparcia ze strony mocarstwa – oceniają Zbigniew Parafianowicz, Marek Magierowski i Jacek Bartosiak w programie „Bez Doktryny” Wirtualnej Polski. Sukcesy ukraińskiej armii doprowadziły do zmiany geopolitycznego układu naszego całego regionu.

Choć od wybuchu wojny Ukraina poniosła olbrzymie straty, to w tym momencie wygląda na to, że jej armia jest w stanie stabilnie trzymać linie frontu i dość niskim kosztem opierać się rosyjskiej agresji. Sukces ten wzbudza nadzieje gościa programu „Bez Doktryny” na budowę autonomicznej strategii polskiego bezpieczeństwa. Polska, w przeciwieństwie do Ukrainy, należy wszakże do dwudziestu największych gospodarek świata.

– Wnioski, które płyną z wojny na Ukrainie, w gruncie rzeczy dla nas są optymistyczne – spekulował Zbigniew Parafianowicz podczas dyskusji z założycielem think tanku Strategy&Future Jackiem Bartosiakiem. – Skoro jesteśmy dwudziestą gospodarką świata, to jesteśmy w stanie stworzyć swój odpowiednik systemu Delta do zarządzania polem walki, swoje własne wojska dronowe, swoje dwie brygady i tak dalej – mówił Parafianowicz.

– Po obejrzeniu tego programu operatorzy amerykańscy będą przeciwni, bo to eroduje ich wpływ – odpowiedział, zgadzając się z nim Bartosiak. Ekspert podkreśla, że jest to wynik nowych strategii ukraińskiej armii, które są wstępem do czasów robotyki sił zbrojnych. Efekt tych zmian wydaje się jasny. – Ewolucja pola walki sprzyja państwom małym i średnim, w walce z wielkimi mocarstwami. Dlatego Amerykanom się to nie podoba. Zatrzymał ich Iran, tak jak Rosję zatrzymała Ukraina – argumentował ekspert.

– To, co Ukraińcy zrobili pod Kijowem, Charkowem i w ogóle jak sobie radzą, zmienia układ geopolityczny naszego regionu – mówił, podkreślając, że trwał on tak naprawdę od XVIII wieku, kiedy Rosja została uznana za mocarstwo dominujące Europę Wschodnią. – Ta wojna pokazała, że Rosję można zepchnąć z powrotem, pokazała, że Rosja jest słaba, że ma tylko 130 140 mln ludzi i że nie jest to hegemon – podkreślał. – To potencjalnie zmienia mapy mentalne Europejczyków na Zachodzie, którzy widzą tylko Rosję, a my jesteśmy dla nich jakimś systemem peryferyjnym – dodał na koniec rozmowy.